Motto tygodnia: Pies z kulawą nogą by tej sztuki nie pamiętał, gdyby "Klątwa" przez czarnych nie była przeklęta.

Duda zdradza

Duda zdradza w Nowym Jorku

numer 40/2015

Zgroza! Andrzej Duda brata się z mordercą Lech Kaczyński.

To musiał być szokujący widok dla każdego wyznawcy religii smoleńskiej. Prezydent Duda wznoszący toast przy stoliku z prezydentem Władimirem Putinem, który – jak twierdzi przecież Duda – zabił Lecha Kaczyńskiego. Jak oddany minister zamordowanego prezydenta, spadkobierca jego idei i wykonawca politycznego testamentu mógł przepijać do zbrodniarza? Czy tak postępuje człowiek honoru?

Rzeczniczkę Dudy Katarzynę Adamiak–Sroczyńską zapytałem, dlaczego prezydent zdecydował się na tak haniebny gest. Przecież w kampanii wyborczej wielokrotnie podkreślał, że skończy z polityką sztucznych uśmiechów i konwenansów, zgniłych kompromisów i klientelizmu prowadzoną na kolanach przez Komorowskiego i rząd Platformy. Przywróci Polakom dumę i godność.

Dlaczego Duda olał uroczyście składane obietnice? Rzeczniczka nie odpowiedziała…

Duda nie tylko ściskał dłoń mordercy, pił z nim wino i wymieniał grzeczności. Podczas wystąpienia na sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych, choć była ku temu doskonała okazja, by cały świat dowiedział się o nikczemnej zbrodni, nawet nie zająknął się o Smoleńsku. W przeciwieństwie do polskiego prezydenta, król Holandii Wilhelm Alexander pamiętał o swoich rodakach, którzy zginęli w katastrofie zestrzelonego malezyjskiego boeinga. „Odpowiedzialni za ten incydent zostaną pociągnięci do odpowiedzialności, a holenderski rząd będzie niestrudzenie pracował na rzecz tego, by sprawiedliwości stało się zadość” – zapowiedział monarcha.

Logiczny łańcuch przesłanek

Kilka dni po wygraniu wyborów prezydenckich przez Dudę Antoni Macierewicz na zjeździe klubów „Gazety Polskiej” w Piotrkowie Trybunalskim mówił: „Dotychczasowe działania rządzących nie pozwoliły na umiędzynarodowienie śledztwa smoleńskiego, co powinno być priorytetem Polski. Dotychczasowe władze nie kontaktowały i nie konsultowały się w sprawie pomocy przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy tupolewa, chociażby ze Stanami Zjednoczonymi, których władze na to czekały. Oficjalne władze nie chciały postawić sprawy katastrofy smoleńskiej na forum międzynarodowym. Prezydentura Andrzeja Dudy zapowiada ruszenie z martwego punktu na arenie międzynarodowej sprawy wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej”.

Macierewiczowi nie można zarzucić, że wybiegł przed szereg. Duda był przecież jego zaufanym współpracownikiem, zastępcą w parlamentarnym zespole ds. badania przyczyn katastrofy Tu-154 M z 10 kwietnia 2010 r.; zasłynął z publikacji tzw. raportów smoleńskich. O zamordowanie prezydenckiej delegacji oskarżano w nich Władimira Putina. We wstępie ostatniej publikacji napisano: „Przedstawiamy Państwu najnowszy raport Zespołu Parlamentarnego w przekonaniu, że gromadzi on podstawowe fakty i przesłanki pozwalające wyjaśnić tajemnicę smoleńskiej tragedii. (…) W naszym jednak przekonaniu stanowią one logiczny łańcuch przesłanek wskazujących kto, dlaczego i jak zabił Prezydenta Kaczyńskiego i polską elitę państwową w katastrofie smoleńskiej. (…) Materiał dowodowy jest jednoznaczny: nikt bardziej niż władcy Federacji Rosyjskiej nie skorzystał na śmierci Prezydenta Rzeczpospolitej i na eliminacji elity stanowiącej fundament niepodległościowej polityki Polski. (…) Dla racjonalnie myślących Polaków było to oczywiste od samego początku. (…) Lepiej też rozumiemy stanowisko władców Federacji Rosyjskiej, którzy przecież byli głównymi strategami i wykonawcami tej zbrodni”.

Doszło do wybuchu

Jeśli chodzi o Smoleńsk, Duda ma dokładnie takie same poronione poglądy jak Macierewicz. Nieustannie powtarza, że w kwietniu 2010 r. doszło do zamachu. „Wszystko, co miałem do tej pory okazję wysłuchać na zespole Antoniego Macierewicza, wskazuje, że doszło do wybuchu” – twierdził. Innym razem wywodził: „Jestem prawnikiem i staram się patrzeć analitycznie, choć trudno zaprzeczyć, że do sprawy tragedii smoleńskiej mam stosunek bardzo osobisty. Niestety, nikt nie udowodnił mi jeszcze, że pan prezydent zginął przypadkowo. Jedyne ekspertyzy, jakie widziałem przeczą takiej wersji, a przeciwnych ekspertyz nie przedstawiono. Samoloty z prezydentami nie rozbijają się w Europie ani w innych cywilizowanych częściach świata”. Opluwał fachowców od lotnictwa, którzy obalali brednie smoleńskie: „Będą bronić kłamstwa smoleńskiego stworzonego przez Rosjan, a przenoszonego do świadomości Polaków przez komisję Millera!”.

Gdy odkrywca nieistniejącego trotylu na pokładzie prezydenckiego tupolewa red. Cezary Gmyz otrzymał nagrodę „Święty Jerzy zabija smoka” przyznaną przez krakowskie Stowarzyszenie im. Lecha Kaczyńskiego, Duda wygłosił laudację. „Ta nagroda jest nagrodą za niezłomność. Jest także nagrodą za to, że pan redaktor się nie przestraszył całej tej sytuacji. Że zachował postawę dumną” – prawił Duda, dodając, że jest to nagroda dla współczesnych bohaterów. Podczas wystąpienia Duda wspominał moment, gdy przeczytał fantasmagorie Gmyza. „Pamiętam, że był on dla mnie pewnym szokiem, chociaż sprawa tragedii smoleńskiej jest jedną z tych rzeczy, którymi się zajmuję i analizuję na co dzień wszystko to, co się w tej sprawie pojawia. (…) Uznałem, że ujawnienie tej wiadomości jest przełomem” – mówił Duda, dodając, że Gmyz, zamiast wyrzucany z pracy, powinien być przez właściciela „Rzepy” noszony na rękach.

Śmierć ułatwiła Putinowi

Mija drugi miesiąc prezydentury Dudy. Odbył już kilka wizyt zagranicznych. W Tallinie rozmawiał z prezydentem Estonii, w Berlinie z kanclerz i prezydentem Niemiec, w Londynie z premierem brytyjskiego rządu, w Erfurcie oraz Eisenach z prezydentami grupy Arraiolos, w Nowym Jorku m.in. z prezydentem USA i prezydentem Ukrainy. Ani słowem nie wspomniał o Smoleńsku. Głównym tematem wszystkich rozmów była sytuacja na Ukrainie. A przecież dla Dudy zamach w Smoleńsku był wstępem do aneksji części Ukrainy przez Rosję. „Śmierć Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz dowódców polskiego wojska, marynarki wojennej, lotnictwa i służb specjalnych wyraźnie osłabiła zdolności obronne Polski, jak również jej potencjał jako członka NATO. Brak reakcji ze strony państw demokratycznych i opinii międzynarodowej ułatwił Putninowi przygotowanie agresji militarnej na Ukrainie” – to teza z raportu zespołu Macierewicza.

Duda jako poseł, a potem europoseł był mocny w gębie, mówiąc o zamachu. Teraz jako prezydent siedzi cicho, choć ma możliwość, żeby o zamachu usłyszeli wielcy tego świata. Czy tak szybko przeszła mu niezłomność, odwaga i bezkompromisowość?

Wasze komentarze (3)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strona główna