Motto tygodnia: Co się dzieje w Sejmie? Rozum tego nie obejmie.

Czego Polki

Czego Polki nie wezmą do ust

numer 12/2016

Kaczyński złoży biskupom hołd lenny z całkowitego zakazu aborcji.

Informacje o tym, że Ministerstwo Zdrowia pracuje nad ograniczeniem dostępności pigułki „dzień po”, są i prawdziwe i nieprawdziwe zarazem.

Kombinacja jest koronkowa i – jak na rządzącą partię – delikatna. Dzięki pigułce władza chce przetestować, jak zachowa się pospólstwo. A gdy wszystko pójdzie zgodnie z przewidywaniami, to za jakiś czas pigułka zostanie prawem zabroniona.

*

Kościół łaknie absolutnego zakazu przerywania ciąży. Już raz im nie wypaliło. W 2007 r. głosowano poprawkę do Konstytucji RP stanowiącą w art. 38, że „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia od momentu poczęcia”. Pomysł wyszedł od niegdysiejszej pisowskiej przystawki, czyli LPR. Popierała go większość partii Kaczyńskiego, wielu posłów Samoobrony i niektórzy ludowcy. To, że brakło ledwie 30 głosów do kwalifikowanej większości, wynikało z tego, że Kaczyński był wówczas wkurwiony na Rydzyka za określenie jego bratowej mianem czarownicy. Prezydentowa była za utrzymaniem obowiązujących restrykcji, ale przeciwko zakazowi skrobanek nawet w sytuacji, gdy ciąża zagrażałaby życiu kobiety. A do tego zmierzała nowela konstytucji. Wkurwienie Kaczyńskiego przełożyło się na to, że dał swoim posłom wolną rękę. To zaś oznaczało, że – jak opowiada jeden z ówczesnych posłów PiS – jedna grupa parlamentarzystów dostała zadanie głosowania za, a druga przeciw. Nowela miała nie przejść. I nie przeszła.

*

Marii Kaczyńskiej już nie ma, a Kościół jest potrzebny prezesowi do ewentualnego pacyfikowania nastrojów. Obie strony doskonale zdają sobie z tego sprawę. Dlatego biskupi postanowili jak najszybciej przeprowadzić zmianę prawa.

Na większość konstytucyjną nie mają na razie szans. Dlatego zażyczyli sobie ledwie ustawy. Jej projekt jest gotowy. W poprzedniej kadencji trafiał do Sejmu 3 razy jako inicjatywa obywatelska. I tyle razy był odrzucany. Mimo że za każdym razem, gdy odbywało się głosowanie, klub PiS nakładał na swoich członków dyscyplinę.

Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji” jest już pod parą. Czeka tylko na sygnał, aby kolejny raz rozpocząć zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem całkowitego zakazu przerywania ciąży. Do złożenia obywatelskiego projektu w Sejmie potrzeba 100 tys. podpisów. PiS w kampanii zarzekało się, że projekty obywatelskie będą w Sejmie rozpatrywane. Jak widać po projekcie ustawy o wygonieniu katechetów ze szkół – kłamało. Ten jednak projekt pod obrady wejdzie. Pod jednym warunkiem – że prezes będzie pewien, iż nie spowoduje kolejnej fali demonstracji.

*

Teraz żeby się wyskrobać za darmo, zapłodniona Polka musi spełniać jedno z ustawowych założeń: ciąża stanowi zagrożenie dla jej życia lub zdrowia; badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, no i gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego. Obostrzenia są zatem takie, że aborcje są absolutnym wyjątkiem, a Polska uchodzi na świecie za kraj z całkowitym zakazem skrobanek.

Dla biskupów i kościelnych aktywistów to jednak za mało. Zakaz ma być absolutny. Kaczyńskiego i wierchuszkę PiS aborcja wali równo. Nie wali ich jednak ewentualna zadyma uliczna.

Zatem żeby się przekonać, czy obywatelom obrona aborcji zwisa, czy nie, wypuszczają balon próbny. Balon z napisem: pigułka „dzień po”.

*

Ponad rok temu Komisja Europejska zdecydowała, że pigułka o nazwie EllaOne będzie dostępna w krajach UE bez recepty. Rząd Kopaczowej robił, co mógł, by jakoś się z unijnego obligu wymigać. Neumann – zarabiający wtedy na życie jako wiceminister zdrowia – truł, że jeśli ostateczną decyzję będą mogły podejmować kraje członkowskie, to Polki wciąż będą mogły kupić tabletkę tylko po wizycie u lekarza. Platforma to jednak nie PiS i nie udało się jej znaleźć ustawy ograniczającej sprzedaż leków antykoncepcyjnych. Tabletka musiała się zatem pojawić w aptekach bez recepty.

Episkopat się wkurzył. Uznał stosowanie pigułki „dzień po” za zachowanie bezprawne i karalne, no i oczywiście – za grzech ciężki. Spuszczeni przez biskupów ze smyczy „obrońcy życia” protestowali gdzie się dało przeciwko „legalizacji aborcji farmakologicznej w Polsce”, a poseł PiS Andrzej Jaworski pluł się w mediach, że „Ministerstwo Zdrowia zamienia się w ministerstwo śmierci”.

*

Teraz resort Radziwiłła „pracuje nad uporządkowaniem kwestii dostępności leków antykoncepcyjnych bez recepty”. Jak donoszą – nieliczni już – zaprzyjaźnieni urzędnicy w ministerstwie, oznacza to poszukiwanie takiej ustawy, która musiałaby być starsza niż dyrektywa unijna i dałaby się naciągnąć tak, żeby EllaOne była znów na receptę. Ostatnie doniesienia mówią, że prawnicy coś takiego znaleźli. I lada chwila zamiast łykać pigułkę „dzień po”, kobieta będzie się mogła pomodlić.

To, co się stanie w tym momencie, ma być dla Kaczyńskiego decydujące. Prezes spodziewa się bowiem ataku w „Wyborczej” i TVN. Liczy się z pomrukami niezadowolenia ze strony feministek i lewaków. I tyle. Reszcie gawiedzi, według tych domniemań, ma to wisieć.

Jeśli te przymiarki się sprawdzą, do boju ruszy aktywistka antyskrobankowa Kaja Godek. Będzie miała 3 miesiące na zdobycie półmilionowego poparcia dla projektu ustawy „o ochronie życia i zdrowia ludzkiego od poczęcia”.

Projektu zawierającego takie kwiatki jak praktyczny zakaz edukacji seksualnej w szkołach, kary 3 lat pudła dla dokonującej przerwania kobiety i takiego samego wyroku dla każdego, kto o tym wie i nie doniesie władzy. Nie trzeba chyba dodawać, że urodzić trzeba będzie zdeformowany płód albo pomiot gwałciciela.

No i nikogo nie będzie obchodziło, czy nosicielka potomstwa poród przeżyje. Bo dziecko jest najważniejsze.

Sejm taki projekt klepnie w wakacje. Jeśli jednak komuś wydaje się, że tak restrykcyjna ustawa nie ostanie się po następnych wyborach, to się myli. Jak zwykle będzie i zgodna z konstytucją, i zawarta w ramach „trudnego kompromisu społecznego”. Nie ruszy jej ani PO (jeśli jeszcze będzie), ani Nowoczesna. O PSL nie wspominając. Nie zmieni jej też – z racji niewystępowania w przyrodzie – lewica.

Całkowity zakaz aborcji zgodnie z wolą biskupów będzie obowiązywał zatem na wieki wieków. Ku radości zagranicznych klinik, krajowych ginekologów na dorobku i internetowych sklepów z pigułkami.

Wasze komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • Wszystko ma swój początek. Ta sprawa ma swój początek w czasie gdy Aleksander Niewielki lizał dupy purpuratom by zapisać się w historii jako ten który suchą nogą przeprowadził członków Biura Politycznego PZPR i SB-ków przez transformację. Bez tego zaangażowania Ciosek byłby przedstawiany jako były działacz PZPR-owski a jest byłym ambasadorem. To był początek rządów Kaczora również niewielkiego.
    Tak na marginesie Miller nie gorszy ani lepszy, kto w młodości nawąchał się kadzidła na starość musi bredzić..

  • pigułkowe meliny juz zacierają ręce. Miało nie być jak w PRL a tu jaknjabardziej cały czas ci sami ludzie te same wypocinoprawne obstrukjce.

Strona główna