Motto tygodnia: Módlcie się do Ojca i Syna, bo Trump dziś zaczyna.

Autor
Marian Śrut
cycek

Cycek tancerki w zębach proboszcza

numer 24/2015

W republice wyznaniowej księży jest więcej niż dentystów.

Kawałek w „Niezależnym Miesięczniku Regionalnym Tarnów”: „Trzech proboszczów postanowiło na własnej skórze sprawdzić, jak wygląda nocne życie. Co robili i gdzie byli? O tym krążą barwne opowieści, niekoniecznie prawdziwe. Faktem jest, że chyba nie do końca zachowywali się kulturalnie, co nie spodobało się kilku osobom.

Skończyło się więc na siniakach i na… policji. Zgłoszenie – jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie – szybko jednak wycofano. Wszystkie szkody wyrównano. Pozostał jednak niesmak. No i wątpliwa sława wśród parafian”.

Cynk od czytelnika tygodnika „NIE”: „Trzech proboszczów z diecezji tarnowskiej tuż przed Wielkanocą udało się do night clubu »Palma« koło Jasła. Byli agresywni, jeden z nich, mężczyzna prawie 70-letni, zdemolował świeżo zrobiony przez chirurga plastycznego biust tancerki. Zwyczajnie odgryzł kawał cyca! Ta wezwała na pomoc ochroniarza, a ów policję, która wyprowadziła krnąbrnych gości w kajdankach. Sprawę, jak to w zagłębiu kapłańskim bywa, próbuje się zamieść pod dywan”.

Komisarz Paweł Mędlar, rzecznik podkarpackiej policji: – Legenda o wizycie księży w agencji towarzyskiej i ich perypetiach kultywowana jest od 12 lat. Zmieniają się tylko osoby, miejsca i okoliczności. Mogę powiedzieć tyle: policja w związku z takim zdarzeniem nigdy nie interweniowała i nie prowadziła żadnego postępowania. Ani w sprawie zniszczenia biustu, ani naruszenia nietykalności, ani w jakiejkolwiek innej. Czy to znaczy, że od A do Z to wymysły? Tego nie wiem. Nie wszystko przecież dzieje się z udziałem policji.

***

Diecezja tarnowska to bijące serce katolickiej Polski. Miano to zawdzięcza:

  1. a) rekordowej liczbie kapłanów; jest ich ponad 1500, co przy 1,1 miliona wiernych oznacza, że na jednego wielebnego przypadają 733 owieczki; tak intensywnego nasycenia czernią nie ma nigdzie: w diecezji warszawsko-praskiej 500 księży obsługuje 1,4 miliona profanów, a w krakowskiej 1200 prowadzi stado liczące 1,5 milina sztuk;
  2. b) wyjątkowej religijności ludu; frekwencja na niedzielnych mszach wynosi 70 proc., a do połyku ciała Jezusa przystępuje co czwarty uczestnik modłów; oba wskaźniki są najwyższe w Rzeczpospolitej;
  3. c) niespotykanej symbiozie władz kościelnych i świeckich (o czym potem).

W diecezji, nie czekając na warszawkę, ucieleśniono ideę Krzysztofa Szczerskiego. Dzięki temu wiadomo, że republika wyznaniowa to ustrój charakteryzujący się przewagą kapłanów nad dentystami – na ternie TRW, czyli Tarnowskiej Republiki Wyznaniowej, księży jest 3-krotnie więcej niż stomatologów. To nie przywara. Bo, owszem, tamtejszy lud jest szczerbaty, ale braki w uzębieniu, defekt cielesny z perspektywy życia wiecznego całkiem nieistotny, w pełni rekompensują głębia przeżyć duchowych, panujący tam ład moralny oraz radykalizm ewangeliczny.

No i najważniejsze: niepełne garnitury mają także księża, co sprawia, że nie są zdolni do odgryzienia cycka tancerce. Nawet pod wpływem alkoholu, substancji wzmagającej wszelkie radykalizmy.

***

Jasne, że opowieści o wyczynach trzech muszkieterów w sutannach to plotki. Wiadomo, że zła nowina głoszona jest przez zażartych wrogów Kościoła. Lecz skąd się sługi Szatana wzięły w diecezji tarnowskiej, z wyjątkowej religijności słynącej? Kto ich wpuścił bez zaświadczenia o przystąpieniu do komunii wielkanocnej na obszar TRW? Czy ziarno kłamstwa sieją nieprzyjaciele wewnętrzni (vide: ks. Lemański), czy zewnętrzni (Żydzi, masoni, Komorowski)? Postanowiliśmy dopaść diabelskie nasienie.

Trop podsunęła nam rzecznika tarnowskiej policji: – Plotki pewnie wzięły się stąd, że przygotowujemy kampanię profilaktyczną, którą chcemy prowadzić przy pomocy księży. Policjanci jeździli w tej sprawie do proboszczów. A ludzie zobaczyli radiowozy pod plebaniami i puścili wodze fantazji.

Kazimierz, mieszkaniec Lisiej Góry: – Przed naszą plebanią suka była z 5 razy. Po co? Żeby z księdzem się dogadać w sprawie odczytania z ambony jednego zdania? Przecież wystarczył telefon. A jak wytłumaczą, że naszego proboszcza nagle wcięło? Przez parę dni nikt go nie widział, nie odprawiał mszy, nie spowiadał… Nawet w Wielki Piątek.

***

Nie mogąc się doczekać odsieczy ze strony władz świeckich, do tłumaczenia owieczkom, jak straszliwie błądzą, przystąpił sam proboszcz, wydając uzgodnione z kurią oświadczenie.

„W ostatnim czasie rozpowszechniane są oszczerstwa na mój temat oraz kilku innych proboszczów, również przez niektórych naszych parafian.

Zarzucają mi, że w Wielki Czwartek, Wielki Piątek i inne dni byłem w klubie nocnym, pijąc tam alkohol i biorąc narkotyki. Następnie rzekomo rozpocząłem awanturę i miała mnie zatrzymać policja.

Chcę stanowczo oświadczyć, że te haniebne oszczerstwa są zmyślone w całości. W Wielką Środę lekarz zdiagnozował u mnie chorobę – półpasiec. Z tego powodu nie byłem w stanie odprawić nabożeństw w Wielki Czwartek i w Wielki Piątek. Natomiast w czasie nawiedzenia obrazu Pana Jezusa Miłosiernego prawie codziennie przed południem spowiadałem w parafiach dekanatu. W tym właśnie czasie umundurowani funkcjonariusze policji radiowozem przyjeżdżali kilka razy pod plebanię w celu przekazania mi ogłoszenia od komendanta Policji w Tarnowie. Ogłoszenie to zostało odczytane. Haniebni oszczercy wykorzystali ten fakt, aby rozpowiadać, że policja przybywała na plebanię, aby przesłuchiwać Proboszcza parafii. Kilku parafian z tymi sensacyjnymi oszczerstwami udało się nawet do Kurii Diecezjalnej w Tarnowie. Żaden z nich nie chciał przedstawić zarzutów na piśmie, podpisując się z imienia i nazwiska, ani podać swojego adresu zamieszkania czy danych z dowodu osobistego. Pragnę teraz przedstawić stanowisko moje i zarazem Kurii Diecezjalnej w Tarnowie na powyższy temat: Kto uważa, że zarzuty przeciwko mnie są prawdziwe, niech je zgłosi do Prokuratury w Tarnowie, a nie do Kurii Diecezjalnej. Ja natomiast oświadczam, że ktokolwiek będzie rozgłaszał te oszczercze wiadomości, oskarżę go w Prokuraturze w Tarnowie i jestem pewien, że sprawa zakończy się w sądzie” – czytamy.

***

Z dokumentu tego wynika, że księża z Tarnowskiej Republiki Wyznaniowej są przekonani, iż ich zniesławianie jest niezmiernie świętokradczym przestępstwem. Tak bluźnierczym, że tropieniem sprawców zajmuje się prokuratura, czyli organ państwa powołany do zapewnienia porządku prawnego. Tymczasem za opowieści o wizycie kapłana w burdelu prokurator do dupy nikomu się dobierze, bo oczernianie jest ścigane z oskarżenia prywatnego. Wyjątek stanowi zohydzanie głowy państwa, ale takiego statusu na razie nie ma nawet biskup Andrzej Jeż, szef tarnowskiej diecezji, o proboszczu z Lisiej Góry nie wspominając.

Intrygujący jest także wątek współpracy policji z kapłanami. Policjanci zajeżdżający przed plebanię radiowozami w celu przekazania proboszczowi ogłoszenia to obrazek dość groteskowy. Na wszelki wypadek sprawdziliśmy, czy to nie sen, ale okazało się, że anons od komendanta tarnowskiej policji rzeczywiście odczytano. „Komendant Jan Pytko zaprasza mieszkańców na debatę społeczną dotyczącą bezpieczeństwa, która odbędzie się w Gminnym Ośrodku Kultury w Śmignie” – brzmiał. Jeśli z takim ogłoszonkiem w zębach funkcjonariusze kilka razy podjeżdżaliby przed plebanię, angażując siły i środki mogące służyć do pojmania morderców, gwałcicieli i pedofilów, w zdemoralizowanych regionach Polski wybuchłby skandal. W TRW to normalka. Bo w państwie tym nikogo nie dziwi, że z ambon straszy się, iż wypalenie traw jest grzechem prawie tak ciężkim jak głosowanie na Platformę Obywatelską.

***

Biskup Jeż podczas uroczystości bożocielnych mówił o wartości, jaką jest rodzina, wskazywał na zagrożenie wynikające ze spadającej liczby przystępujących do komunii, ale wspomniał także o odpowiedzialności za słowo i „złoczyńcach rozsiewających fałszywe pogłoski o kapłanach”. Zadzwoniłem więc do kurii, a ściślej do wikariusza biskupiego ds. formacji stałej duchowieństwa, udając owieczkę, pragnącą pomóc w zdemaskowaniu i pojmaniu podłych złoczyńców.

– Wszystko jest na dobrej drodze, biskup i kanclerz trzymają rękę na pulsie – usłyszałem.

***

Night club „Palma” położony jest 8 km od Jasła. Specjalność zakładu: występy tancerek go-go, striptiz, występy grupy tanecznej, towarzystwo miłych pań, dobra zabawa. Motto: „Działamy tak, aby każdy, kto nas odwiedził, polecił nas swoim znajomym”.

Zapytałem, czy wśród odwiedzających było proboszczowskie trio i jak się duszpasterska wizyta księży skończyła. Odpowiedź: „Temat jest bardzo delikatny. Zatrudniamy obcokrajowców i już mieliśmy kontrolę ze Straży Granicznej i policji. Mogą deportować wszystkie tancerki, a tego nie chcemy”.

Wasze komentarze (7)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • Ja się z Tobą zgodzę. Twoja matka była chomikiem, a ojciec śmierdział skisłymi jagodami.

  • Popytajcie na Orawie jak w zeszłym tygodniu na Słowacji bawiło sie trzech Polskich księży. Poszli do kasyna, przegrali 70 tysięcy euro, potem sie pobili. Zatrzymała ich nasza policja na granicy w drodze powrotnej.

  • A co to ma do artykułu o księżach w burdelu??

  • Gwoli uzupełnienia: 1. To był Night Club „Flamingo” w samym Tarnowie, a nie „Palma” pod Jasłem. Zdarzyło się to w wielki czwartek, więc jak mawiają katole „wtedy nie wypada”. 3. Opieka dentystyczna była uskuteczniana, bo czarnemu ochrona przerobiła twarz.

  • Rzetelnie opisane.. choc to tylko maly kawalek tego co odbywa sie w fundamentalnej koscielnej polsce poludniowej.. Wiec prosba do nie wierzacych jak bardzo sa tu „zdolni” panowie w czarnych galowych strojach.. Nie pier***cie ze jest cacy.. :-)

Strona główna