Motto tygodnia: Co się dzieje w Sejmie? Rozum tego nie obejmie.

Autor
Adela Wójcik
Błogosławionaś

Błogosławionaś między lekarstwami

numer 17/2015

 „NIE” rozmawia z Jakubem Gajewskim wiceprezesem stowarzyszenia Wolne Konopie, któremu grozi 15 lat więzienia za przywiezienie do Polski medycznej marihuany.

 

– O co jesteś oskarżony?

– Trwa postępowanie przygotowawcze i rozgłaszanie informacji związanych ze śledztwem może skutkować dodatkową odpowiedzialnością karną i możliwością zastosowania tymczasowego aresztowania w razie uznania takiego zachowania za „utrudnianie postępowania”, dlatego mogę jedynie potwierdzić, że grozi mi do 15 lat więzienia. Proszę więc o inne pytanie.

– Jest XXI wiek, latamy w kosmos, klonujemy zwierzęta. Dlaczego nie wiemy, czym jest marihuana?

– Bo od 60 lat była demonizowana. Jej dobroczynność została wymazana z pamięci ludzkości. To jedna z pierwszych roślin, których właściwości medyczne odkrył człowiek. Marihuana może zastąpić 200 leków, które stoją na półkach w aptece i to prawdopodobnie jest powodem powszechnej narkofobii. Leki te bowiem leczą jedynie objawy, a olej konopny leczy zarówno przyczyny jak i objawy. Na przykład w Polsce jest instytut, który bada substancję, która w dawce 100mg może zabić 100.000 ludzi. I Główny Inspektorat Farmaceutyczny wydaje pozwolenie na takie badania! Kiedy instytut chce zbadać działanie marihuany farmaceutycznej – GIF nie wyraża zgody. W tym kraju każdy boi się słowa „marihuana”. Stawia się ją w jednym rzędzie z heroiną, strzykawką.

– Dlaczego?

– Ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii napisał Marian Piłka z zespołem składającym się z polityków AWS i ZChN, czyli ludzi, którzy myślą ideologicznie i religijnie, a nie racjonalnie. Ustawa jest z 1998 r. i była w znacznej mierze pisana pod naciskiem heroinistów. Należy pamiętać, że lata 90 to był złoty okres dla maku w Polsce. Miałem okazję spotkać się z panem Piłką na debacie o narkotykach. Zapytałem go: „Panie Marianie, załóżmy, że pańska córka wraca z imprezy. Przypadkiem wzięła kurtkę swojej koleżanki, a w kieszeni jest joint. Córkę łapie policja i zabiera na komisariat. Co pan robi? Ratuje ją, czy pozwala siedzieć?” Odpowiedział: „Wtrącam ją do więzienia, bo takie jest prawo”. Tacy ludzie pisali tę ustawę.

– Ale może mają rację? Nie chodzi tylko o to, żeby się zalegalizować marihuanę i móc spokojnie jarać?

– Nie, w ogóle nie chodzi o to. Początkowo postulowałem legalizację marihuany do celów rekreacyjnych, jednak w tej chwili jestem skłonny porzucić ten postulat pod warunkiem, że dojdzie do legalizacji do celów medycznych. Teraz liczą się tylko chorzy, dla których każdy dzień zwłoki może być ostatnim.

– Co w takim razie daje marihuana?

– Przede wszystkim regeneruje komórki i organy. U osób chorych na Parkinsona, Alzheimera i inne choroby starcze odnotowano znaczną poprawę po podaniu kannabinoidów. Olej pomaga na choroby reumatoidalne, depresję, stwardnienie rozsiane, boreliozę, chorobę Leśniowskiego-Crohna, toczeń, padaczki i setki innych schorzeń. Marihuana wyrównuje też ciśnienie, więc może być stosowana zarówno u nadciśnieniowców jak i niedociśnieniowców. Jej działanie jest szeroko opisane m.in. na stronie www.konopialeczy.pl

– Czyli magiczny olejek uleczy każdego?

– Nawet, jeśli olej cię nie wyleczy, to na pewno wydłuży ci życie i zaoferuje ci o wiele więcej niż medycyna konwencjonalna. Chemioterapia jest nie tylko kosztowna, ale strasznie wyniszcza organizm.

– No więc właśnie: jakie są koszta leczenia marihuaną?

– Wcześnie wykryty nowotwór wymaga 3 miesięcy terapii, do której potrzeba będzie ok. 60 ml oleju. Taka dawka u uczciwych ludzi to koszt rzędu 2500 euro, a więc 16 tys. zł. Niestety 95 proc. sprzedawców wykorzystuje fakt, że to substancja nielegalna i narzucają bardzo wysokie ceny.

– Co nie zmienia faktu, że niewiele osób w Polsce może ot tak wyłożyć 16 tys. zł na słoik olejku…

– W porównaniu z chemioterapią te koszta i tak nie są wysokie. NFZ wydaje ok. 20 tys. zł za jedną terapię, a pieniądze te wpadają do kieszeni niemieckiemu Bayerowi.

– Przyjmijmy, że rzeczywiście 16 tys. zł to niewiele jak za lek na raka. Mamy sytuację, gdzie nowotwór zostaje pokonany, trzeba odstawić marihuanę – co wtedy? Już od przedszkola uczy się dzieci, że narkotyki uzależniają, a ich wpływ na mózg jest destrukcyjny i nieodwracalny…

– Marihuana nie powoduje żadnych nieodwracalnych skutków. Substancje czynne – kannabinoidy osadzają się na synapsach mózgowych, działa to jak izolacja na kablu. Po trzech miesiącach jednak wszystko wraca do normy. Nie ma żadnych „dziur w mózgu”, nie dochodzi do żadnych zniszczeń w układzie nerwowym, a marihuanę można odstawić w każdej chwili. W przypadku stosowania jej w celach leczniczych nie ma absolutnie żadnych negatywnych skutków.

– Czyli olej jest relatywnie tani, leczy większość chorób, nie ma działań niepożądanych i nie uzależnia? Nie słyszysz, jak to brzmi?

– Jest mi znany przypadek kobiety, która miała ostry nowotwór, na skutek którego wycięto jej kość ogonową. Całymi dniami leżała na brzuchu otumaniona lekami przeciwbólowymi, bo ból nie pozwalał jej funkcjonować. Lekarz kazał rodzinie szykować pogrzeb, bo stwierdził, że kobieta nie ma żadnych szans na przeżycie. Nie mając nic do stracenia – zaczęła zażywać olej z konopi – po kilku godzinach ból zelżał, po 3 dniach zaczęła się ruszać, a po tygodniu chodzić o kulach. Od tamtego czasu minęło kilka miesięcy i nie ma żadnych zmian nowotworowych. Ona chodzi, żyje jak normalny człowiek.

– Dlaczego więc nikt nie leczy marihuaną?

– Leczy! Wejdź na stronę www.pubmed.com, to amerykańska biblioteka medycyny. Są tam setki badań potwierdzających, że marihuana leczy. Na przykład w Kolorado dr Josh Stanley leczy tak grupę dzieci chorych na padaczkę, w kolejce czeka kolejnych 20 tysięcy pacjentów. Zresztą legalizacja pomogła tam całemu społeczeństwu, nie tylko chorym: o 25 proc. zmniejszyła się liczba wypadków samochodowych, o tyle samo przemoc. Spadła też sprzedaż alkoholu, a mimo to łączne wpływy do budżetu stanu wyniosły 300 mld dolarów.

– To może porozmawiaj z politykami?

– Mimo że Trybunał Konstytucyjny nakazał zmianę przepisów w kwestii medycznej, prawica nadal twierdzi, że marihuana zabija. Oni nie chcą rozmawiać, nie biorą pod uwagę żadnych argumentów, nawet najbardziej oczywistych. Chciałbym pogadać z Kaczyńskim, powiedzieć mu, że marihuana jest z konopi, a olej to lek, a nie trucizna, że marihuana ma 40 tys. zastosowań, a w Polsce jest znane tylko jedno. Chciałbym, ale prawica nie chce o tym rozmawiać.

– A ktoś w ogóle chce? Któraś partia popiera przynajmniej leczenie marihuaną?

– Oficjalnie wspiera nas tylko Palikot i kilku jego ludzi. Nieoficjalnie: bardzo częściowo SLD, kilka osób z PO, nawet kilka z PiS, ale nie przyznają się do tego publicznie, bo czekałby ich partyjny ostracyzm. Politycy czekają na to, aż społeczeństwo zostanie w kwestii marihuany wyedukowane i będą mogli krzyknąć: my tak mówimy od zawsze! Tak było w USA, tak było w Czechach i to jest możliwe także w Polsce, kiedy za zmianą będzie nie 25 a 51 procent społeczeństwa.

– A może wcale nie warto?

– Jeśli legalizacja ma pomóc choć jednej osobie – warto. Jeśli ktoś cierpi, powinien mieć prawo za wszelką cenę sobie w tym cierpieniu ulżyć i nie zwracać uwagi na to, że jakiś debil wymyślił to sobie inaczej. Pacjent powinien móc dokonać wyboru. Jeśli leczenie marihuaną jest niezgodne z jego światopoglądem, nikt go przecież do tego nie będzie zmuszał. Ja jednak ten wybór chcę mieć i wiem, że zgadzają się ze mną tysiące Polaków.

– A mama się zgadza? Nie mówi: daj spokój, po co ci to?

– Mówiła, ale już przestała, bo wie, że niczego to nie zmieni.

Rozmawiała ADELA WÓJCIK

Wasze komentarze (7)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • ciekawe, co to za substancja w ilości 100 mg mogąca zabić 100 tysięcy ludzi i co za instytucja ją bada?

    • Moze chodzi o etorfine, choc ta zostala juz zbadana i odpowiednio sklasyfikowana. DMHT jest piekelnie mocne, ale to syntetyczna pochodna konopii. Nie zabija, ale niewielka jej ilosc wystarcza do „ujarania” kilkuset tysiecy ludzi na okres kilku dni….

  • 100 miligramów zabije 100 tysi ludzi? Zajebiście. To lepsze od najwspanialszego wynalazku w dziejach ludzkości. Bomby wodorowej. To gdzie można skołować 38 gramów tej …, niezwykle humanitarnej substancji?

    • Jad kiełbasiany?
      „Botulinum is the most acutely lethal toxin known, with an estimated human median lethal dose (LD-50) of 1.3–2.1 ng/kg intravenously or intramuscularly and 10–13 ng/kg when inhaled.”
      100mg/100 000 = 1 mikrogram = 100*10ng. Czyli rząd wielkości się zgadza.

      • Racja, a botoks się stosuje na masową skalę do „usuwania zmarszczek”. To paraliżowanie mięśni, którego skutkiem jest spadek empatii (wyłączenie sprzężenia zwrotnego w układzie neuronów lustrzanych).

    • 1. Dimetylortęć ma bardzo blisko,
      2. Polon spokojnie da radę.
      3. Co konkretnie badają, tego nie wiem, ale takie substancje i pierwiastki są.

Strona główna