Motto tygodnia: Dla Szydło lepsze kwiaty niźli fiaty.

Auschwitz dupa

Auschwitz, dupa i kamieni kupa

numer 5/2015

Kopiec, którego nie można usypać.

 

Wszelkie pomniki, monumenty i piedestały, wznoszone ku pamięci ofiar, mają to do siebie, że mimowolnie przypominają również oprawców. Słuszne byłoby więc odstąpienie od budowania pomników, zwłaszcza że z zbiegiem czasu zapomina się, kto jest kim. Rola, jaką pomniki odgrywały w czasach, gdy je budowano, pozostaje dla potomności nieznana.

Np. wystawione chuj wie po co rzeźby głów z Wysp Wielkanocnych. Albo Pałac Kultury i Nauki, będący monumentem ku czci nie wiadomo kogo.

Sens w tych budowlach jakiś był. Kto będzie pamiętał, jaki, za 100 lat?

W Oświęcimiu, gdzie niedawno obchodzono 70. rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego, upłynęło właśnie 30 lat od powołania komitetu budowania postumentu, który nie wiadomo, komu służy, jak się nazywa i co ma symbolizować. 30 lat dyskusji nad tymi doniosłymi problemami, poparcie dwóch papieży, pięciu prezydentów państw, sześciu premierów, trzech biskupów różnych wyznań, a nawet Eriki Steinbach, nie spowodowało, że stanowiska zostały ustalone.

Wizja

W roku 1984 wielki więzień Oświęcimia profesor Józef Szajna miał wizję, której by nie miał, gdyby w KL Auschwitz nie siedział. W ogóle imputowało się Szajnie, że winien być wdzięczny Hitlerowi. Gdyby Adolf Józefa nie chciał ongiś zagazować, to tak jak ojciec, byłby Józef zwykłym kolejarzem, a nie polskim mega artystą scenografii, rzeźby, malarstwa, dramatu i co mało kto wie – śpiewu.

Szajna wymyślił, że nad KL Auschwitz i KL Birkenau, tworami przyziemnymi, powinien górować jakiś obiekt, np. kopiec, który zaprojektowałby sam Szajna. Na szczycie tego kopca umieszczona mogłaby być jakaś rzeźba, Szajny powiedzmy, którą miasto Oświęcim zamówiłoby u Szajny i potem profesorowi za nią zapłaciło.

Tym samym rzeźba Szajny – katolika cokolwiek – wyrastać będzie ponad Holocaust po wsze czasy. Oczywiście, trudno było profesorowi odmówić wprost. Przez pierwsze 10 lat klepały go po plecach władze miasta i państwa, Żydzi i goje, Ruscy i Niemcy. Brak było jednak pieniędzy, bo w tamtych czasach, gdy wszystko było dobrze zaplanowane, trudno było uzyskać jakieś pieniądze, skoro je planowano gdzieś indziej wydać.

Fundacja

Szajna założył więc Fundację „Kopiec Pamięci i Pojednania”. Narysował swoją profesorską ręką, jak ma wyglądać ów kopiec (naturalnie szerszy na dole, a węższy na górze; zbocza pochylone pod kątem ok. 50 stopni) – oraz zaprojektował na papierze rzeźbę, co by ją potem wyrzeźbić w metalu i na czubek kopca zatachać.

Kopiec miał pełnić jednającą turystów funkcję w ten sposób, że każdy odwiedzający obozy śmierci przyniósłby ze sobą kamień i zaniósł go na szczyt kopca. Dzięki kamieniom z całego świata kopiec piąłby się ku niebu, w filozoficznym wymiarze czyniąc większe pamięć i pojednanie, a umniejszając Zagładę.

Ponieważ trudno było również w nowej Polsce, tej po roku 1990, o pieniądze, gdyż była to Polska w kryzysie pogrążona, budowniczy kopca skoncentrowali się na zbieraniu kamieni, skamieniałości i antropogenicznych budulców z surowców mineralnych z różnych miejsc świata, aby dały one początek masowemu zjawisku, jakim byłoby noszenie kamieni na kopiec.

Przez kolejne 15 lat, czyli 3 razy dłużej niż trwał Holocaust, trwało zbieranie kamieni. Uzbierano ich mnóstwo. W kolekcji jest kamień wysadzony bombą atomową w Hiroszimie. Kamień ze ściany płaczu w Jerozolimie. Cegła uderzona amerykańską bombą podczas najbardziej morderczego w historii świata nalotu na Drezno. Kamień od Konrada Adenauera, przekazany przez jego wnuczka Svena Adenauera. 2 kamienie z obozu w Buchenwaldzie. Kamienie z Katynia i Miednoje. Cegły z Hanoweru. Dachówki z Norymbergi. Sklepienia miejsca urodzenia Jezusa w Betlejem. Kamienie z Niepokalanowa obok kamieni z Jasnej Góry leżące naprzeciw kamieni z Lichenia. Odrąbano też kawałek żelbetonu z niewybudowanej jeszcze Świątynni Opatrzności Bożej, aby Opatrzność Boża tym małym okruchem cementu kopca sypanie wspierała. Gruz podrzucili też Cyganie.

Od dwóch dekad co tydzień – czyli już ponad przez tysiąc mszy – pod przewodem biskupa diecezji bielsko-żywieckiej Tadeusza Rakoczego setki wiernych wznoszą modły, aby przekonać samego Pana Boga do intencji sypania oświęcimskiego kopca.

Sekta

W końcu około roku 2006 pojawił się pierwszy wielki sponsor – japońska sekta, której członkowie należeli do organizacji Najwyższa Prawda – słynącej z zagazowania sarinem dwunastu podróżnych tokijskiego metra w 1998 r. Nikt tego wprost nie powiedział, że na sypanie kopca nie powinno się brać forsy od terrorystów, ale to może dlatego, że w tamtym czasie terroryści nie byli tak znienawidzeni jak obecnie.

Terrorystyczne pieniądze pozwoliły rozruszać przedsięwzięcie. Kopiec zyskał uznanie w oczach Janusza Marszałka, ówczesnego prezydenta Oświęcimia. Zdecydowano się wydzierżawić kawałek Oświęcimia na usypanie kopca. Zlecono Szajnie zrobienie tej rzeźby, co była już narysowana. Rysunek z kopcem dano innemu projektantowi kopców, aby ogólną wizję profesorską zamienił bardziej w projekt architektoniczno-budowlany. W roku 2007 profesor Szajna ruszył łopatą, aby wkopać kamień węgielny pod swój przyszły kopiec.

Rzeźbę na szczyt kopca wykonano, ale z powodu braku kopca do czasu jego usypania umieszczono ją na oświęcimskim placu parkowym. Dokonano też jej uroczystego odsłonięcia. Nieszczęście dopadło Fundację „Kopiec Pamięci i Pojednania”, gdy profesor Szajna umarł. Do władz fundacji na zasadach testamentalnych dostali się jego spadkobiercy.

Ci stwierdzili, że miasto nie zapłaciło za rzeźbę, co miała stać na szczycie, a teraz stoi w środku miasta. Cichaczem załadowano więc dzieło sztuki o nazwie „Przejście 2005” na pakę i wywieziono do zakładu metalurgicznego, który je wykonywał. Syn profesora Szajny uznał, że fundację należy rozwiązać, gdyż jest w niej wiele niejasności finansowych, a także nie realizuje ona w istocie wizji ojca profesora.

Z formalnego punktu widzenia możliwe było rozwiązanie fundacji przez spadkobierców, tyle że praktycznie fundacją kierował już były prezydent Oświęcimia Marszałek – ten sam, który wydzierżawił fundacji działkę pod kopiec.

W rezultacie niesnasek prezydent Marszałek ustąpił w ten sposób, że tytuł dzierżawy pod kopiec przejęty został przez Polską Unię Seniorów. Szef Unii Henryk Łagodzki, również więzień Oświęcimia, jako duchowy spadkobierca więźnia Szajny podjął się kontynuować dzieło sypania kopca.

Kopiec zmienił nazwę. Z kopca „Pamięci i Pojednania” stał się kopcem „Upamiętniania i Pokoju”. Zmieniła się też jego zasadnicza użyteczność. Wewnątrz, zamiast ziemi, mieścić się miało centrum kongresowe z salą konferencyjną, kinem, rozgłośnią radiową, studiem telewizyjnym oraz miejscami pracy dla stu oświęcimian. Na zewnątrz, zamiast ziemnej pokrywy, miał być ażurowy dach, taki, aby z daleka obiekt tylko przypominał kopiec.

Wojna

Takie postawienie sprawy w oczywisty sposób musiało prowadzić do wybuchu wojny między zwolennikami „Pamięci i Pojednania” a stronnikami „Upamiętniania i Pokoju”. Poszło o kwestię kradzieży praw autorskich do kopca. Obecnie budowany kopiec to nie jest kopiec wymyślony przez Szajnę – twierdzili stronnicy zmarłego profesora. Jednakowoż kopiec par excellence wymyślił Szajna, idea więc została przez tych drugich podpierdzielona.

Konflikt chciał zażegnać oświęcimski magistrat, twierdząc, że umowa dzierżawy na plac pod kopiec jest nieważna, gdyż pan prezydent Marszałek podpisał ją z panem Marszałkiem pełnomocnikiem fundacji – czyli niejako sam ze sobą. Sprawa trafiła do sądu. który nieważności umowy dzierżawy jednak nie dostrzegł. Aby jednak Polskiej Unii Seniorów było nie do śmiechu, sam Pan Bóg wtrącił się w doczesne sprawy kopca, powołując do siebie prezesa Łagodzkiego, owego mentalnego, a w praktyce ostatniego spadkobiercy profesora Szajny.

Spośród przepytanych przez nas kilkunastu oświęcimian żaden nie wyraził dla inicjatywy kopcowania poparcia, uznając, że miasto ma poważniejsze potrzeby, jak powiedzmy nowy most na Sole, ośrodek zdrowia czy przedszkole. Wielu w ogóle o żadnym planowanym kopcu nie wiedziało. W roku 2014 magistrat, aby zupełnie zdusić ideę kopcowania, tym razem zgodnie z prawem wymówił Polskiej Unii Seniorów prawo do dzierżawy parceli pod kopiec, co generalnie skończyło 30-letnią historię oświęcimskiego kopca – chyba że komuś przyjdzie do głowy budować go w Rabce.

Koszty niewybudowania kopca w ostatnich 10 latach, jakie udało się nam ustalić, to: koncepcja architektoniczną kopca – 54 tys. zł; film promujący kopiec – 104 tys.; foldery reklamowe – 94 tys.; wystawa kopca w Brukseli – 51 tys.; prace geodezyjne – 20 tys. zł.

Prawdę powiedziawszy, dobrze się to kończy. W ten oto sposób z Polski płynie do świata jednoznaczny pokojowy sygnał: z polskim pomyślunkiem i talentami organizacyjnymi Holocaust nigdy by nam nie przyszedł do głowy, a jeżeli nawet, to i tak nie potrafilibyśmy go przeprowadzić.

Wasze komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • Najbardziej morderczy nalot w historii był na Tokio, 9 marca 1945 roku, z użyciem bomb zapalających. 100 000 ofiar, to więcej niż w Hiroszimie czy Nagasaki. W Dreźnie poniżej 25 000. Z 27 na 28 lipca 1943, w nalocie na Hamburg zginęło ok. 30 000 ludzi. Nasi piloci byli nad Dreznem i Hamburgiem. Podziękowali niemiaszkom za Warszawę, Wieluń i Frombork.

    • To znaczy, że robili to samo co niemiaszki. I kto tu powinien stanąc przed trybunalami. Niemiaszki i polaczki.

Strona główna