Motto tygodnia: Pies z kulawą nogą by tej sztuki nie pamiętał, gdyby "Klątwa" przez czarnych nie była przeklęta.

Miedzy chlewem a ustami

Między chlewem a ustami

numer 50/2014

Tajemnice życia pośmiertnego świni polskiej.

Niemiec tysiąclecia Otto von Bismarck (nazwisko jego pochodzi od kataru z dwóch dziurek– bi-smark), człowiek równie mądry jak Winston Churchill i nieco mądrzejszy od Józefa Stalina – o tym wspominamy, by przybliżyć Bismarcka do lepiej znanej współczesności – powiedział, że „lud nie powinien wiedzieć, jak robi się politykę i kiełbasę”. Jak się robi politykę, dowiedzieć się można z naszych łamów, ale czy wiecie, jak robi się kiełbasę?

Informacje pochodzą z pierwszej ręki, od właściciela firmy wędliniarskiej w S. Musimy pozostać przy tym S. Gdybyśmy napisali, o jakie S. chodzi, rzeźnik z S. wszystkiemu zaprzeczy, kłamiąc, że kiełbasę robi się zupełnie inaczej.

Wytoczy proces. Obedrze nas ze skóry. Mięsiwo przerobi na salami.

Anonimowe stawianie sprawy jest jednak krzywdzące dla kiełbasianej branży zatrudniającej ponad 80 tysięcy masarzy i rzeźników. Będziecie masarnię z S. utożsamiać z każdą firmą wędliniarską, dostając zapalenia tatuażu, odry genitalnej lub syndromu nagłej śmierci dorosłych, przechodząc obok garmażerki. Być może w innych firmach kiełbasę robi się w jakiś inny sposób. Choć mamy prawo wątpić.

 

Żywa chemia

W Polsce produkcja żywca świńskiego i bydła rzeźnego wynosi 5,2 mln ton. Sprzedaż wyrobów garmażeryjnych kształtuje się na poziomie 7,7 mln ton. Mamy więc do czynienia z cudem na miarę Chrystusowego rozmnożenia chleba i ryb. Uważamy tak do momentu, gdy nie przeczytamy etykiety, np. na wędlinach firmy Wiodąca Marka: „Do wyprodukowania 100 g kiełbasy zużyto 161 g mięsa wieprzowego”: jeśliby wszystkie firmy zachowywały się tak nieodpowiedzialnie, należałoby przywrócić system kartkowy.

Nie potępiamy ani nie szydzimy z firmy w S. – a tym bardziej stosowanej przez nią technologii. Nie jesteśmy ekoidiotami. Silikony, wyprodukowane przez nasz potężny przemysł chemiczny, również są cool.

Krowy i świnie są jak najbardziej obiektami chemicznymi, niczym reszta świata. Widząc krowę, mniemając, że to krowa – mylisz się. Naprawdę to chmura atomów wielu pierwiastków chemicznych – dobrze opisanych przez Mendelejewa, wirujących wokół siebie, trwale połączonych siłą odziaływań międzyelektronowych. Kiełbasa to więc również chemia.

Współczesna świnka bardzo różni się od swojej praprababki. XXI-wieczna maciora potrafi wydać nawet 4 mioty po 10 warchlaków w ciągu roku. Jej praprababce udawało się to najwyżej 2 razy. Wagę użytkową około 100 kg osiąga już w 5 miesiącu życia. To oznacza, że jej życie jest o połowę krótsze od prapraprababki z roku 1966. Takie olimpijskie osiągnięcia możliwe są dzięki właściwej diecie.

Współczesna świnia nie je już ziemniaków, zlewek z przedszkola lub odpadków z kuchni Magdaleny Gessler. Locha żre dziś pięciowodny siarczan miedzi (składnik farb drukarskich), octan alfa tokoferol (używany do leczenia trądziku młodzieńczego), jednowodny siarczan żelaza (służący do barwienia cementu),

sól sodową (składnik detergentu do mycia szyb), tlenek manganu (podstawowy składnik baterii elektrycznych), tlenek cynku (wypełniacz do farb i lakierów), bezwodny jodan wapnia (dezodoranty w sprayu), selenian sodu (silna trucizna używana przy wyrobie szkła), które są składnikami, tzw. premiksów paszowych o nazwach zbliżonych do odżywek dla niemowląt: Bowitan, Suwitan, Pszowit, Biotanem, Biovitem, Minimix, Fatmix T, Ultramix PW.

Nowoczesna chlewnia ma wydajność ok. 15 tys. świń z hektara (0,65 mkw. na świnię). Biorąc pod uwagę, że pokos świń odbywać się może 2 razy do roku, z hektara można uzyskać 3 tys. ton czystej wieprzowiny. Daje to przychód – przy cenie 5 zł za kilo żywca – na poziomie 15 mln zł rocznie. Największe chlewnie w Polsce produkują nawet 40 tys. zwierząt w cyklach półrocznych, gdy świnki idą na rzeź.

Pośmiertne tortury

W praktyce uboju zwierząt odrobinę się poprawiło. Bywa jednak nadal, że cielaczek mordowany jest na oczach siostry cielaczki albo ukatrupia się świnkę matkę piorunem elektrycznym na oczach jej świńskich dzieci.

Następnie jest już ekumenicznie. Ogłuszona świnka trafia do urządzenia zwanego szczeciniarką, gdzie odbywa się szczecinowanie. Prawie martwa poddawana jest kąpieli we wrzątku. Trafia na stół, gdzie zadowoleni z życia panowie ją golą. Przez niewielką dziurkę wywierconą w tyłku wiertarką z nasadką koronową, nieco powyżej naturalnej dziury w dupie, usuwają resztki kału zalegającego w jelitach i uryny w pęcherzu moczowym. Przystępuje teraz do pracy pan dżentelmen z miotaczem ognia, opalając świńską tuszę za pomocą chmury płonącego gazu. Następnie wypruwa się wnętrzności. Piłą tarczową przepoławia się świńskie zwłoki. Oba kawałki trafiają do wymyślonej w Danii łamarki kości. Jest to eufemistyczne określenie urządzenia znanego w masarnictwie jako Haarslev PB30/60. Półtusze świńskie wpadają z jednej strony. Wychodzą z drugiej w postaci substancji zbliżonej do plasteliny. Plastelina trafia do mieszalnika, w którym w zależności od dnia tygodnia przygotowany jest półprodukt na asortyment.

Dni kiełbasy

W poniedziałek jest dzień kiełbasy zwyczajnej. Plastelinę ze świni miesza się z plasteliną z kurczaka i plasteliną z indyka, mąką ziemniaczaną, białkiem sojowym, solą oraz substancjami o kryptonimach E 450, E 451, E 452, E 331, E 325, E 621, E 300, E 316, E 330, E 250 i E 120.

Są to bardzo ważne substancje, gdyż we wtorek, gdy jest dzień kiełbasy czosnkowej, do mieszalnika trafi również splastelinowany prosiak, ale skład owych E jest nieco inny: E 451, E 452, E 321, E 326, E 250, E 317. Od kiedy Unia Europejska w celu zmniejszenia ciał smolistych w żywności wprowadziła zakaz wędzenia dymem powstającym w otwartych paleniskach zawierających benzopiren – kancerogenny węglowodór aromatyczny – zamiast wędzenia kiełbas dodaje się do mięsa aromat dymu wędzarniczego w celu nadania produktom charakterystycznego dymnego smaku i zapachu. Jest to dym w proszku otrzymywany przez wyodrębnienie z prawdziwego skoncentrowanego dymu tylko tych składników, które są zdrowe.

Środa jest dniem szynkowej. Szynkowa składa się z pasty uzyskanej z 6-miesięcznej świni oraz E 452, E 451, E 453, E 301, E 621, E 250.

Czwartek to dzień, w którym masarnia w S. robi kiełbasę podwawelską. Podwawelska składa się ze świni, wody, soli, białka sojowego oraz E 451, E 452, E453, E 407, E 301, E 325.

Piątek jest dniem szlachetnych wędlin. Jak na początek szabasu przystało, w mieszalniku miksuje się „salami naturalne”. Naturalne, że ho, ho! W skład wchodzą bowiem np. bakterie fermentacji mlekowej oraz E 120, E 410, E 415, E 407, E 508, E 321, E 250.

Salami łatwo poznać po charakterystycznej osłonce kalibru 45 mm pokrytej białym nalotem, który jest naturalną cechą wędlin długo dojrzewających. Oczywiście wszystko to lipa. Osłonka współczesnego salami nie jest wykonana z owczego jelita, ale z niejadalnych tekstyliów. Nalot jest z farby drukarskiej.

W S. produkuje się też salami bez nalotu, rzucające się w oczy dzięki przyjemnemu, jednorodnemu połyskowi. Efekt ten zapewnia nabłyszczarka do wędlin produkująca mgłę olejową, nanoszoną równomiernie na osłonkę kiełbasy. Salami w osłonce pieprzowej też tam się robi. Jest to proste dzięki arkuszom tekstylnym z naniesionymi od strony wewnętrznej kompozycjami drobno- i gruboziarnistych przypraw lub ziół. Wynalazca tego gastronomicznego cudu reklamuje go tak: Zalety – „Eliminacja żmudnego procesu obsypywania; Oryginalny wygląd wyrobu gotowego; Podniesienie atrakcyjności oraz wartości wyrobów z niższej półki cenowej”.

Apteka na talerzu

Generalnie, jak widać, sztuka produkcji różnych gatunków kiełbasy polega na mieszaniu z mięsem odpowiednich substancji posiadających różne E kody. Owe kody E ustalone zostały przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności. Chcieliśmy się dowiedzieć, po co. Zatelefonowaliśmy do sanepidu, Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych i Instytutu Żywności i Żywienia im. prof. dr. med. Aleksandra Szczygła. Tam mówiono nam mniej więcej to samo – że w Europie różne substancje chemiczne mają różne nazwy.

Np. tlenek diazotu używany jest jako utleniacz w silnikach rakiet balistycznych z głowicami jądrowymi, ale dodawany także jako spulchniacz do mielonek – w Anglii nazywa się nitrous oxide, a w Holandii stikstofoxidule. Jak widać, są to dość różne nazwy, które nie byłyby zrozumiałe dla wszystkich mieszkańców Unii. Dlatego wymyślono standaryzacje kodów E.

Pragnęlibyśmy zauważyć, że to czysty idiotyzm. Wieprzowina w Anglii nazywa się „pork”, a w Holandii „varkensvlees”. Niemcy mówią na nią „schweinefleisch”. Logiczne by było, aby uzrozumowić etykiety na żywności dla całej populacji Unii, wszystkie składniki objąć jakimś E kodem, a nie tylko związki chemiczne, które – jak wiadomo – dzięki Międzynarodowej Unia Chemii Czystej i Stosowanej, przynajmniej od stu lat mają uniwersalne na całym świecie wzory chemiczne. Wspomniany tlenek diazotu to po prostu N2O.

Powody owego E mianownictwa są zupełnie inne. Ludzie nie mogą wiedzieć, z czego naprawdę robi się kiełbasę. Nigdy nie wzięliby do ust owego „Naturalnego salami”, wiedząc że zmiksowano w nim: mięso wieprzowe; kwas karminowy – wyciskany z pewnego gatunku pluskwy; karob – substancję uzyskiwaną z szarańczyna strąkowego; gumę ksantanową – otrzymywaną w drodze fermentacji cukru; karagen wyciśnięty z wodorostów; chlorek potasu wykorzystywany do wykonywania wyroków śmierci przez zastrzyk trucizny; butylowany hydroksyanizol, który tylko w wysokim stężeniu wywołuje nowotwory u zwierząt laboratoryjnych; azotyn sodu, którego dzienne spożycie nie powinno przekroczyć 0,06 mg na kilo masy ciała, ponieważ przekroczenie tej dawki może spowodować zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, znanym jako ADHD.

To może w ogóle zrezygnować z opisywania składu żywności, skoro i tak jest on niezrozumiały dla średnio zaangażowanego konsumenta – zasugerowaliśmy rozmówczyni z instytucji odpowiedzialnej za nasze zdrowe żywienie.

Boże broń! Nie wie pan, jaka jest potęga słowa napisanego. Gdyby producenci nie pisali, z czego robią wędliny, dodawaliby do kiełbasy zużyte lateksowe prezerwatywy (był taki przypadek) albo rękawiczki chirurgiczne.

Rzeźnik z S. przekonywał nas, że groźnie wyglądająca chemia służy wyłącznie dobru konsumenta. Bez tych wszystkich barwników, konserwantów, przeciwutleniaczy, regulatorów kwasowości, emulgatorów, spulchniaczy, żelów, wzmacniaczy smaku, słodzików, nabłyszczaczy, stabilizatorów i zagęstników współczesna kiełbasa ze współczesnej świni nie nadawałaby się do jedzenia. Po tygodniu przechowywania jad kiełbasiany zabiłby 70 procent ludności naszego kraju.

Spostrzeżenie to potwierdził przedsiębiorca pogrzebowy z S. w drugim pokoleniu, który z nadania parafii zarządza miejscowym cmentarzem.

– W czasach mojego ojca proces całkowitej demineralizacji zwłok trwał 10 lat. Dziś, po 10 latach, gdy muszę dokonać ekshumacji, wykopuję całkiem zdrowe i dobrze zmumifikowane ciała. Będą się dobrze trzymać jeszcze przez dziesięciolecia. Za to współcześni zmarli zdecydowanie lepiej się palą od przodków.

Wasze komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • a o kutrze nic nie ma? dlaczego? to najfajniejsza masarska maszyna. robi się w nim parówki. palce kurwa lizać. do kutra wrzuca się wszystko to co powinno trafić do śmieci albo do utylizacji. gumę, plastik, drewno, papier, chrzęści, kości i inne odpady z uboju. na koniec jeszcze papier toaletowy żeby dużo wody przyjmowało. o rzut kamieniem są dwie rzeźnie. ok. 4:30 rano włączają kuter bo przygasa światło. kuter to maszyna, która ma kilka tysi obrotów i wszystko co się do niej wrzuci przerabia na puch. wracając do papieru toaletowego, szarego, w ogromnych ilościach dodawany jest też do wątrobianki w folii i innych specyfików zwanych potocznie a błędnie, wyrobami masarskimi. U Dobrowolskiego ten patent stosują. Buzek ma w tej firmie znaczne udziały. Koncentrat dymu wędzarniczego idzie w parze z atmosem. Atmos, piec gazowy do wędzenia, zastępuje wędzenie tradycyjną metodą, czyli nad paleniskiem z drewna olszowego.

Strona główna