Motto tygodnia: Może tym razem się uda – mówi do nowego rzecznika prezydent Duda.

Taxi-med

numer 19/2018

Dzwonisz na 112? Prosisz o karetkę? Lekarza raczej się nie doczekasz.

NFZ szacuje, że 90 proc. wezwań to sprawy „przychodniane” – wystarczy pomoc ratownika. Jednak 10 proc. to ciężkie przypadki. Do takich w Polsce powinna jechać eska – karetka ze sprzętem ratującym życie i lekarzem, oznaczona literą S. W lepszej Europie odchodzi się od tego rozwiązania, ale tam ratownicy są inaczej szkoleni i mają inne uprawnienia.

W Polsce nie było reformy kształcenia medyków. Eski odchodzą w niebyt po cichutku, choć to systemowe pogorszenie opieki zdrowotnej.

 

Co czwarta eska

Dla przypomnienia. W większości karetek od piętnastu lat jeżdżą ratownicy. Po dwóch; jeden jest też kierowcą. Słyszymy o nich najczęściej przy okazji protestów i strajków. Walczą o podwyżki, bo zarabiają grosze. Średnia pensja brutto to 3073 zł. Ratownicy udzielają kwalifikowanej pierwszej pomocy. I to wystarcza, jeśli pacjent nie wymaga hospitalizacji albo jest w tak dobrym stanie, że wytrzyma transport do szpitala.

Na ogół proporcje są takie: 3 karetki podstawowe, czwarta eska. Na 100 tysięcy mieszkańców powinien przypadać jeden specjalistyczny zespół ratownictwa medycznego. Obsada to kierowca – ratownik, doświadczony lekarz i piguła. Eski są wysyłane do ciężkich przypadków albo wzywane do pomocy przez zwykłe karetki. Ratownik zaczyna reanimację pacjenta, który „się zatrzymał” i dzwoni po eskę. Naturalnie zauważy duszność, ale bez lekarza nie rozpozna, że jej powodem jest np. odma płucna. Zatem nie poda specjalistycznego leku.

 

Dziury w grafiku

W Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy było 16 zespołów ratowniczych, w tym 4 specjalistyczne. Właśnie zrezygnowano z jednej eski. Dyrekcja tłumaczy, że jeśli coś złego się zdarzy, poprosi o pomoc sąsiednie powiaty. Tyle że tam też jest bryndza. Podobnie jak w całym kraju.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • U nas na francjuskim zadupiu to pompiers (straz pozarna) jezdza do wszelkich przypadkow medycznych. Maja ze soba zawsze lokalnego lekarza, ktory jest pod telefonem. Po przyjezdzie do chorego lub na miejsce wypadku to wlasnie ten lekarz podejmuje decyzje co robic.

  • Witam. Ja krótko raczej, coś mi w tym tekście nie pasuje, mianowicie: Naturalnie zauważy duszność, ale bez lekarza nie rozpozna, że jej powodem jest np. odma płucna. Zatem nie poda specjalistycznego leku.

    Nieprawda. Przykro mi, ale nieprawda.

  • jestem chory .moja chroba jest POCHP wraz z niewydolnoscia krazenia IV stopnia i wiele innych schorzen w miescie w ktorym mieszkam wrazie ataku choroby z zasady zawsze jjest karetka z pelna obsada kilka razy uratowano mi skore,ratownictwo medyczne jest wspaniala sprawa ala nie do kazdego prrzypadku,kilka krotnie widzialem ratownikow daja z siebie wszystko,podziwiam ich co robia