Motto tygodnia: Hop, siup, po kanapie! Berczyńskiego nikt nie złapie!

Taka jego Macierewicz

numer 26/2016

Kiedy PiS przyjdzie po Ciebie, może już nie być nikogo, kto zaprotestuje.

Jest oczywiście nieopisanie radosnym przyglądać się jak Antoni Macierewicz bierze wpierdol za współpracę ze współpracownikiem SB. Ale ludzie lewicy – a zwłaszcza ludzie Polski Ludowej –  powinni być ostrożni w tej radości. Nie każdy wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem.

O ile rozumiem atrakcyjność informacji, że wieloletni bliski towarzysz nieustraszonego wroga agentury, Robert Luśnia, sam był czynnym agentem bezpieki – o tyle cały tekst „Gazety Wyborczej”,  zatytułowany „Czego nie wiemy o pogromcy »układu«”, niepokojąco wpisuje się w ten rodzaj nagonki, w którym środowisko umownego mainstreamu próbuje ścigać się z Prawdziwymi Polakami. Niepokoi piętrowa konstrukcja, w której red. Piątek usiłuje udowodnić, iż fakt, że Macierewicz 10 lat temu współpracował z Luśnią, którego prowadzącym 30 lat temu był Nadworski, który kiedyś tam robił jakieś interesy z Zielińskim, który to Zieliński został w 1994 r. skazany za szpiegostwo na rzecz Rosji, co może oznaczać de facto, że szef MON pracuje dla Putina. Ona niepokoi jest bowiem utrzymana w najlepszym paranoicznym stylu Macierewicza i jego  medialnych entuzjastów.

Układ szemrany

Fakt, że niedoświadczony działacz studencki Luśnia pękł podczas internowania w stanie wojennym i nieco się skurwił potem – tak wynika z wyroku sądu lustracyjnego – jest o wiele mniej istotny dla dzisiejszej wiarygodności Macierewicza, niż dość szemrane układy biznesowe, które milioner i przedsiębiorca Luśnia już w kapitalizmie miał z Antonim i jego „Głosem”.  Jeśli prawdą jest, że Luśnia, będąc bliskim współpracownikiem Macierewicza i posłem (najpierw LPR, a potem Ruchu Katolicko-Narodowego) hojnie wspierał „Głos” środkami, którymi nieporównanie hojniej obdarzył go, z bliżej niewyjaśnionych powodów, magnat farmaceutyczny Jerzy Starak – to stawia pod poważnym znakiem zapytania wizerunek katona polskiej polityki,

do jakiego obowiązkowo aspirują wszyscy czołowi politycy PiS.

Podsycanie nagonki

Jednak nie to, ale właśnie agenturalna przeszłość Luśni – i mocno naciągane sugestie o jego powiązaniach z Rosją – stanowią istotę sensacyjnego tekstu „GW”, choć sam autor nie zaprzecza, że po wyroku lustracyjnym Luśnia został przez Macierewicza wylany z Ruchu Katolicko-Narodowego. A także, że fundacja „Głos”, której prezesuje Luśnia i w której radzie zasiada Macierewicz, zaprzestała działalności w 2004 r. –  czyli jeszcze przed wyrokiem – co sugeruje raczej zaniedbanie niż podtrzymywanie relacji. Oczywiście fakt, że plotki o agenturalnej działalności Luśni chodziły po mieście już w latach 80., a Macierewicz przyjął ją do wiadomości dopiero po wyroku lustracyjnym, nieco ośmiesza superłowcę szpiegów – ale od tego daleko jeszcze do stwierdzenia, że Luśnia jest kremlowskim kontaktem Macierewicza. Formowanie absurdalnych zarzutów osłabia siłę tych, które mają sens.

A co ważniejsze, podsycanie antyagenturalnej nagonki dziś, 27 lat po śmierci nieboszczki komuny, w pełni wpisuje się w plan PiS – który może w mokrych snach widzi Tuska na szubienicy i Arabskiego w kazamatach, ale równocześnie, z żelazną konsekwencją, prze do wykluczenia  ludzi Polski Ludowej z grona pełnoprawnych obywateli obecnej RP, niezależnie od jej numeru.

Absurdalny – ale też zwyczajnie nikczemny – pomysł postawienia przed sądem lustracyjnym 99-letniego szefa Związku Powstańców Warszawskich, gen. Zbigniewa Ścibora-Rylskiego; ustawa o dekomunizacji nazw zakazująca upamiętniania jakichkolwiek czynów i osób, związanych w lewicą; nowa ustawa emerytalna, obcinająca do 2100 zł świadczenia wszystkim funkcjonariuszom SB, niezależnie od tego, ile byli w Służbie i co robili po 1989 r. – to tylko kilka z przykładów nowej pisowskiej obławy, przeciwko której nikt nie protestuje. Także dyskurs publiczny nabrał upiornego charakteru – zwłaszcza przez ostatnie parę dni mamy imponujący wytrysk agenturalnych wypominków: Michnik zatrudniał agenta Maleszkę, Platformę zakładał agent Olechowski, Tusk miał w rządzie agenta Boniego, krytykom Macierewicza wtedy, teraz i zawsze chodzi tylko o niedopuszczenie do lustracji…

Ryzykowna gra

Ale na tym nie koniec: nie tylko rzeczywiści i domniemani agenci przestają być obywatelami III RP; także ci, którzy przez ostatnie 27 lat udowodnili swoją lojalność wobec „odnowionej demokratycznej Rzeczpospolitej” tracą prawa obywatelskie, jeśli kiedykolwiek mieli cokolwiek wspólnego z poprzednim ustrojem.

„Apel byłego członka PZPR” – donosiła w tych dniach Telewizja Republika – „Marek Borowski: Należy powołać alternatywny parlament, Sejm-bis”.

Czego by nie mówić o zgłoszonym przez Marka Borowskiego pomyśle „Sejmu cieni”, sam Borowski przez ostatnie 25 lat był – nieprzerwanie – parlamentarzystą wybranym w wolnych wyborach, a poza tym wiceministrem w „pierwszym niekomunistycznym rządzie RP”, marszałkiem i wicemarszałkiem Sejmu, wicepremierem i szefem kluczowego resortu finansów, kandydatem na prezydenta RP, który dostał półtora miliona głosów. Sprowadzanie jego życiorysu do frazy „były członek PZPR, a obecnie senator niezależny” – to coś więcej, niż tylko złośliwość pod adresem mało już znaczącego polityka opozycji. To jasny komunikat o powstaniu kategorii „nieosób” – ludzi, których PiS postanowił wymazać z kart najnowszej historii, mimo iż byli na nich obecni, lojalnie realizując umowę zawartą między władzą a opozycją w 1989 r. Ta

gra – w którą bez wahania angażuje się dziś także antypisowska część sceny politycznej, z zaciekłością tropiąc członków PZPR i agentów SB w środowisku partii rządzącej, bez jednego głosu sprzeciwu przyjmując ustawę o dekomunizacji ulic – zdaje się wysoce ryzykowna.

Postawa zdefiniowana słowami Martina Niemöllera – „Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem; nie byłem przecież komunistą” – już kilkukrotnie w historii dowiodła swojej krótkowzroczności.

Wasze komentarze 4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • MINISTER OBRONY NARODOWEJ oraz PROKURATOR GENERALNY niech publicznie wyjaśnią postępowania prowadzone w sprawie nielegalnych podsłuchów Żandarmerii Wojskowej wobec kadry 16 batalionu dowodzenia w Elblągu i odpowiedzą na pytania: Dlaczego prokurator Mackiewicz umorzył postępowanie wobec ppor. NS z 16 bdow ,mimo że nikt na tego oficera nie doniósł i nikt nie wnosił o jego ściganie Dlaczego nie zabezpieczono urządzeń podsłuchowych wskazanych przez pokrzywdzonego. Dlaczego umorzono sprawy bez zapoznania się z materiałami operacyjnymi ŻW w Elblągu i ich nie zabezpieczono Dlaczego prokurator TOMASZ MACKIEWICZ z Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Elbląg zataił dane chor. Grzegorza. K. z ŻW i dlaczego nie poniósł za ten czyn konsekwencji. Dlaczego szef prokuratury garnizonowej w Elblągu JAROSŁAW ŻELAZEK po otrzymaniu ponownego wniosku o wszczęcie postępowania w sprawie nielegalnych podsłuchów w 2008r nie wykonał czynności sprawdzających . Dlaczego prokurator Karol Kopczyk mimo iż potwierdził w aktach sprawy fakt zatajenia informacji przez Mackiewicza nie postawił mu zarzutów Dlaczego tylko pokrzywdzony był przesłuchiwany, żandarmi byli tylko rozpytani bez pouczenia o karalności składania fałszywych zeznań Czy istnieje związek między pierwszym doniesieniem z lipca 2007w sprawie nielegalnie stosowanym podsłuchem , a wypowiedzeniem złożonym przez chor. Grzegorza K w lipcu 2007r A MACIEREWICZ lub Komendant Żandarmerii niech ujawni i poda do publicznej wiadomości zakres i wyniki kontroli przeprowadzonej dn.31.01.2008r w oddziale elbląskim ŻW dotyczącej nielegalnego stosowania podsłuchów. Dlaczego pokrzywdzony nie otrzymał informacji mimo upływu 8 lat na temat zakresu i wyników kontroli. Dlaczego Komendant Żandarmerii woli pisac bezskuteczne doniesienia do prokuratury rejonowej w sprawie znieważania funkcjonariuszy żandarmerii zamiast publicznie odpowiedzieć na pytania.

    KADRA WOJSKA POLSKIEGO GARNIZONU ELBLĄG

  • Cała ta Polska PiS śmierdzi, po prostu śmierdzi. Śmierdzi budowaniem ludu nadludzi i podludzi. Nawet orędownik polski konserwatywnej z USA czyli Mariusz Max Kolonko ostatnimi czasy się zamknął i nic nie mówi o Polsce tylko skupia się na wyborach w swoim kraju czyli w USA. Polskie społeczeństwo się rozpada. Zanikają więzi społeczne, zanikają normalne zależności, wszyscy są roszczeniowi i totalnie niezadowoleni ze wszystkiego. Jesteśmy pełni sprzeczności i paradoksów a politycy zamiast zasypywać i spróbować jakoś ten burdel okiełznać, zamieniają go w coraz większy cyrk. Oby Europa jakoś wytrzymała próbę z UK bo na końcu się okaże iż tow. Jarosław Kaczyński miał rację mówiąc że UE pierdolnie i na chuj nam było do niej wchodzić. To dopiero będzie KATASTROFA 🙁

  • Najlepsze jest jednak to, że pod płaszczykiem wiary, ideologii, władzy, żadzy władzy, kryje się zwyczjna chciwość. Apanaże płynące z zajmowanego stanowiska są najważniejsze. Poza kilkoma oszołomami na samej wierchuszce reszcie chodzi wyłącznie o to co żeżre na obiadek, czym na ten obiadek pojedzie i do jakiego locum wóci. Upierdala się ludzi wyłącznie w imię stanu posiadania. Ja nawet nie wierzę, że więcej niż 10% tych ludzi pracujących obecnie w tzw. służbach robi to z pobudek patriotycznych. Oni dopadną każdego, kogo im każą tylko i wyłącznie po to, żeby ich nie wyjebali z roboty. A ja kurwa czytam potem całe elaboraty w Wyborczych, Rzepach i innych badziewiach o Luśniach-milionerach jakby to miało znaczenie czy on był na usługach czyichś i co z tego wyniknęło. Kasa, to co wyniknęło, a pytanie powinno brzmieć – skąd i dla kogo? Powinniśmy zrobić ściepę dla Tomasza Piątka, żeby zapewnić mu ochronę, póki PiS nie padnie.

  • Koryt brakuje to demokracje ludowi rzucaja