Motto tygodnia: Fantastyczne! Antoni i jego wojska cybernetyczne…

Szydło na przynętę

numer 38/2015

To Jarosław Kaczyński zostanie premierem.

Słuchałam kompletnie bezprzedmiotowego przemówienia Jarosława Kaczyńskiego na konwencji wyborczej PiS. Nawet „Gazecie Wyborczej” nie udało się wydobyć z niego żadnego godnego odnotowania cytatu. Poza tym jednym: „Chcemy zmieć Polskę na lepsze, i to jest ta motywacja podstawowa. Nie możemy w tym momencie myśleć o żadnym rewanżu, żadnym odwecie”.

Nie wiem, jak Państwu, ale mnie zrobiło się zimno.

Rządy PiS będą groźne nie ze względu na folklorystyczną religijność, toksyczny patriotyzm czy schlebianie narastającej islamofobii, która jest nowym obliczem faszyzmu.

Rządy PiS będą groźne, bo zwycięstwo tej formacji oznacza, że 26 października szefem rządu zostanie Jarosław Kaczyński, który przystąpi do operacji „Shock and Awe”. Po naszemu – szok i przerażenie.

Od miesięcy usiłuję przekonywać kogo się da, że Beata Szydło nie będzie premierem ani minuty. Dotychczas spotykałam się z raczej kpiącym przyjęciem – ale ostatnio podobne sygnały, czy może raczej plotki, płyną ze środowisk okołopisowskich. Ich wiarygodność zdaje się wzmacniać sama Beata Szydło, zgaszona i pozbawiona energii, która towarzyszyła jej na początku tego kampanijnego roku.

Pierwszym publicznym sygnałem, że na linii Kaczyński-Szydło coś jest nie tak, był wywiad, którego prezes PiS udzielił w lipcu tygodnikowi „Do Rzeczy”. Pojawia się w nim ten unikatowy, właściwy jedynie jemu ton protekcjonalizmu, z jakim zwykł odnosić się do wszystkich, którzy wypadali z jego łask: Kazimierza Marcinkiewicza, Zbigniewa Ziobry, Joanny Kluzik-Rostkowskiej i innych polityków płci obojga, którzy nagle okazywali się niemądrzy, niedojrzali, niepoważni i niewarci uwagi. Beata Szydło „szybko się uczy” – mówił prezes do red. Gmyza – toteż w czasie ich znajomości „poczyniła gigantyczne postępy” i dzięki temu „przejęła rolę, którą przed tragiczną śmiercią odgrywała śp. Grażyna Gęsicka”, która skądinąd była „kulturalną panią ze środowiska akademickiego” – co, w podtekście, wyraźnie ją różni od córki górnika, byłej burmistrz gminy Brzeszcze. Prezes nie omieszkał też dodać, że tak naprawdę to wcale nie Szydło wygrała dla Dudy wybory: „Cała strona organizacyjna, to, że wszystko chodziło jak w zegarku, jest zasługą Joachima Brudzińskiego”, a „jego wkład w zwycięstwo jest nie mniejszy niż Beaty Szydło, choć jego nazwisko rzadko pada w tym kontekście” i „bez niego tego zwycięstwa by nie było”. Mało tego – to Brudzińskiemu Szydło zawdzięcza nominację na premiera: w wyborze jej kandydatury „ogromną rolę odegrał głos Joachima Brudzińskiego”. W dogłębnym języku cały ten monolog znaczy: Beata Szydło dopiero się uczy, szczytem jej możliwości jest pozycja Gęsickiej – której wszak nikt nie robił premierem – jej rzekome zasługi są de facto zasługami pracujących na nią mężczyzn ze starej gwardii, dość skromnych, żeby nie upominać się o należną sobie chwałę.

Pojawiający się w różnych spekulacjach pomysł, że Szydło powtórzy los Marcinkiewicza, zostanie premierem na kilka miesięcy, a potem się ją odwoła pod byle pretekstem – wydaje mi się mało prawdopodobny. Zasadnicza różnica między rokiem 2005 i 2015 jest taka, że 10 lat temu prezes mógł być pewien prezydenta. Dziś – już nie tak bardzo.

Dudę i Szydło niewątpliwie łączy komitywa, której żadne z nich nie dzieli z Prezesem. A sojusz premiera i prezydenta byłby praktycznie rzecz biorąc niezniszczalny.

Wasze komentarze 4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • A może by tak Pan Redaktor Naczelny, w ramach solidarności, sam przeszedł na islam?
    Styknie 3 x wypowiedzieć Szahadę: „Aszhadu an la ilaha il Allah, ła aszhadu anna Muhammadan Rasulullah” (choćby na kanale).
    Myślałem zaproponować Panu Biedroniowi, ale musiałby chyba sam się z wierzy zrzucić za homoseksualizm. Podpuszczenie do śmierci to jednak coś złego, więc nie.

  • O Matko, jak tylko Jarkowycz-Wścieklica odważy się odwołać Naszą Beatkę, to specjalnie pojadę na najbliższą miesiączkę smoleńską do Warszawy i kopnę go w dupę ! Hej !-