Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

Szkoła dla matoła

numer 11/2018

PiS poprzestawia uczniom w głowach.

Koniec spekulacji. Minister Anna Zalewska złożyła parafę pod nową podstawą programową dla liceów ogólnokształcących, techników oraz szkół branżowych II stopnia. Dokument wejdzie w życie w następnym roku szkolnym.

 

Kuć na blachę

Nowa podstawa ma 344 strony. W stosunku do projektu z lata 2017 r. przytyła o 14 stron. Projekt był krytykowany za obszerność. „Nauczyciel i uczeń są traktowani przez resort jak gęś tuczona na wątróbki. To musisz przeżuć, tamto i siamto” – w tym duchu pisze Dariusz Chętkowski w „Głosie Nauczycielskim”. I podaje przykłady.

Czy tak wielki gar wiedzy jest potrzebny? W ocenie członków Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich – nie. Nie widzą powodu, dla którego w szkołach średnich ma się odbywać kształcenie na poziomie uniwersyteckim.

Fizyka. W podstawie znalazło się 296 wymagań na poziomie podstawowym. Trzeba je przerobić podczas 133 godzin lekcyjnych.

Chemia. Podstawa programowa każe zrealizować na poziomie podstawowym 511 wymagań. Lekcji jest tylko 133.

Poziom rozszerzony. Fizyka: 459 wymagań i 326 lekcji. Biologia: 444 wymagania szczegółowe i 326 godzin.

Najśmieszniej jest z historią, której ranga wzrośnie. Resort zapewnia, że znalazł czas, aby uczniowie lepiej poznali swoją tożsamość. „Został zwiększony tygodniowy wymiar godzin historii (z 2 do 8)” – zapisano w podstawie. Piotr Skura wyliczył, że rzeczywiście będzie 8 godzin historii więcej, tyle że w cyklu 4-letnim. Tygodniowo zostaną dwie godziny nauki. Po staremu.

Wynika z tego, że na jednej lekcji będą omawiane 2, a nawet 3 tematy.

Żeby nie było, że Zalewska obcięła belfrom jaja. Każdy może dodatkowo wprowadzić co lubi, naturalnie w rozsądnych granicach, gdy już zaorze i posieje, co trzeba. Na świętego Dygdy, co go nie ma nigdy. Nauczyciel nie ma wyboru, zatem uczeń też nie. Jego rola sprowadza się do przełykania papki.

Nauczyciele jakoś sobie poradzą. Obstawiam, że nie znajdzie się śmiałek, który na własnym przykładzie udowodni, że podstawy nie da się zrealizować i edukację z biologii zakończy na poziomie pierwotniaków, a historii na faraonach.

Wiadomo, że ofiarą padną rzeczy czasochłonne, jak eksperymenty, obserwacje, mikroskop, zajęcia w terenie. Zamiast kształcenia umiejętności uczniowie dostaną więcej wiedzy encyklopedycznej, którą trzeba wykuć na blachę.

 

Wokulski handlował z Ruskimi

W stanie wojennym prof. Jan Błoński z Uniwersytetu Jagiellońskiego na egzaminie z literatury staropolskiej oblewał za brak wiedzy o przewinach Hioba, a także liczbie jego wołów i wielbłądów. Uważał, że Stary Testament to podstawa europejskiej kultury. Co słuszne w przypadku studentów polonistyki, nie musi się sprawdzać w technikum. Zwłaszcza że dziś nie chodzi o wzbogacenie skojarzeń ucznia, ale utwierdzenie go w jedynie słusznej wierze.

Do tej pory uczniowie szkół średnich przerabiali „Kazania sejmowe” Piotra Skargi. Zapoznawali się z wyimkami z twórczości J.P. 2, bo wielkim Polakiem był. I tyle literatury religijnej.

Dziś język polski jest nazwany „przedmiotem kluczowym”. Ale kształcenie literackie jest mniej istotne niż formowanie Polaka katolika. W podstawie programowej podkreślono, że rzecz idzie o wpojenie wartości takich jak wierność, patriotyzm, walka i odwaga.  Podczas edukacji przyszły student czy elektryk musi poznać literaturę liturgiczną i- obowiązkowo- nauczyć się pisać homilie.

Bo niezbadane są wyroki boże i w każdej chwili może go dopaść powołanie? Homilia to – jak wiadomo – rodzaj kazania, którego celem jest objaśnienie wybranego na dany dzień fragmentu Pisma Świętego.

Po wielkim rabanie do podstawy programowej przywrócono Miłosza. Wygumkowanie noblisty resort określił jako „pomyłkę”. Na poziomie podstawowym zabrakło miejsca dla Szulza czy Kafki. Młode pokolenie Polaków nie będzie wiedzieć, co znaczy „kafkowski świat”. Chciano uniknąć skojarzeń z IV RP czy Kafka wyleciał, bo to wprawdzie niemieckojęzyczny, ale jednak Żyd? Jak i Schulz.

Młódź pozna za to twórczość Wojciecha Wencla. To były członek Trójmiejskiego Społecznego Komitetu Poparcia Kaczyńskiego na Prezydenta RP. Autor uhonorowany przez Dudę, bo pięknie pisał o Smoleńsku. Próbka: „A im bardziej bezsensowny twój zgon się wydaje, tym gorętsze składaj dzięki, że jesteś Polakiem. Naród tylko ten zwycięża razem ze swym Bogiem, który pocałunkiem śmierci ma znaczoną głowę”.

W kanonie jest Jan Polkowski, rzecznik rządu Jana Olszewskiego. Prezes Fundacji Smoleńsk 2010, zbierającej kasę na film „Smoleńsk”, w którym było o wybuchających bombach. Wielki przeciwnik pracy od podstaw Bolesława Prusa, bo to anty-Polak, twórca podglebia ideologii odpolaczenia. A także Stanisława Wokulskiego, bo przeżył powstanie styczniowe i zamiast organizować kolejne, został kupcem galanteryjnym. Poza tym Wokulski dzisiaj handlowałby z Ruskimi i frymarczył wolnością Ukrainy.

Stara podstawa serwowała krewetki i smalec ze skwarkami. Menu bogate, wybór należał do konsumenta. Teraz obowiązuje przymus. Nawet samokształcenie trzeba ukierunkować. A że czasu mało? Przecież omawianie lektur wystarczy ograniczyć do nazwania przekazywanych przez nie wartości.

 

Naród wybrany przez Kaczyńskiego

W szkole średniej uczniowie po raz kolejny wrócą do Mieszka, księcia Polan. Z takim przekazem, że Polanie to byli Polacy, zaś chrzest, narzucony przez Mieszka swemu plemieniu z powodów koniunkturalnych, jest chrztem Polski.

Wszystko się mieli od początku – z zastrzeżeniem, że historia ma uczyć patriotyzmu. Przeważa historia polityczna i militarna, skoncentrowana na dziejach narodów i państw, przeładowana faktografią. Nie ma miejsca na spory, kształcenie umiejętności. Nie ma kiedy uczyć samodzielnego myślenia, wyciągania wniosków, interpretacji, oceny, pracy z mapą i tekstem źródłowym.

Pojedynczy człowiek jest nieważny, chyba że to żołnierz wyklęty. Uczniowie nie dowiedzą się więc, jak żył szlachcic w XVI-wiecznej Polsce czy mieszczanin w XIX-wiecznym Gdańsku. Ani co ich obchodziło. Wyklęci funkcjonują na specprawach. Młodzież, żeby wczuć się w klimat i ich wybory, powinna brać udział w rekonstrukcjach tamtych zdarzeń, odwiedzać muzea, uczestniczyć w uroczystościach. W tym wypadku konieczny jest „rzeczywisty odbiór dziedzictwa”.

Kobiety w historii Polski prawie nie istnieją, choć wcześnie zyskały prawa wyborcze. O emancypacji uczeń nie musi pamiętać. Wspomniano o niej, wymieniając XX-wieczne nowinki po słówku „na przykład”. Komunizm jako prąd ideowy nie istnieje, tylko jako zbrodnicza praktyka z połowy XX w.

Naród jest rozumiany jako wspólnota krwi i rasy, broniąca tożsamości przed brudami. To myślenie odziedziczone po XIX-wiecznym kolonializmie. Sposób przedstawiania ludobójstw kolonialnych pozwala na odrzucanie uchodźców na granicach UE. Do tego samego zmierza skoncentrowanie relacji na Polsce i Europie. To, co dalej, jest nieinteresujące, chyba że jako przedmiot ewangelizacji.

Anna Dzierzgowska i Piotr Laskowski z „Głosu Nauczycielskiego” zwracają uwagę na sposób ujęcia zagłady Żydów. Cierpienie narodu polskiego to jest cierpienie. Cudze, w tym żydowskie, to przede wszystkim okazja do pokazania bohaterstwa Polaków.

 

Ślub jednak nie Gombrowicza

Tak powinien nazywać się przedmiot „wychowanie do życia w rodzinie”. Podstawę programową przedstawioną w projekcie krytykowano jako zbyt konserwatywną. Dziś przypomina zbiór kościelnych nauk przedmałżeńskich.

Małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. Życie poza małżeństwem nie istnieje. Uczeń w pierwszej kolejności musi więc wiedzieć, na czym polega fizyczna, prawna, psychiczna, umysłowa, uczuciowa, społeczna i socjalna dojrzałość do związku. Gdy już gówniarz pojmie, jakie znaczenie ma ślub, trzeba wbić mu do łba, że „tak” jest ważne do grobu. Wskazać i nauczyć szacunku dla fundamentów, na których opiera się związek.

W projekcie podstawy młody człowiek miał szansę dowiedzieć się, że nawet w małżeństwie mogą być problemy z wiernością, zaufaniem, dialogiem. Dziś wątpliwości nie ma. Uczeń musi zrozumieć, na czym polega wierność, zaufanie i dialog. A także zaakceptować, że wspólne pożycie to obowiązek, od którego nie można odstąpić.

Zajęcia mają zbudować w każdym „wizję swego małżeństwa”. Nikt poza autorami nie wie, co to znaczy. I czy młodzi, widzący się jako single albo marzący o związku jednopłciowym, mają szansę na pozytywną ocenę z przedmiotu?

 

Odór Iuris

Złożenie autografu przez minister Zalewską zauważyła tylko prasa branżowa, choć kilka miesięcy temu podczas konsultacji tupali nogami wszyscy, od Rzecznika Praw Obywatelskich zaczynając, na NSZZ „S” kończąc. Ponieważ meblowanie młodych głów bardzo leży na sercu solidarnym, zabrała się Komisja Krajowa i wydała w tej sprawie „Decyzję”. Żeby się MEN nie wydawało, że pofika.

Naturalnie nie wszystkie zgłoszone uwagi były dla MEN inspirujące. Np. próżno RPO gardłował, żeby uzupełnić program o problematykę praw człowieka i równego traktowania. Nie zyskał nic ani jeśli chodzi o baby, ani niepełnosprawnych, ani dyskryminację rasową czy ksenofobię. Nie mówiąc o pomyśle, że uczniowie podczas lekcji powinni poznać i może nawet polubić imigrantów.

Do kosza trafiły też uwagi ZNP, choć tutaj trudno się dziwić, bo związek zjechał program jako zideologizowany, nieprzemyślany, niespójny, nienowoczesny. Choć MEN mógł się pochylić nad uwagą, że wymagania nie zostały sformułowane w języku efektów, ale w sposób niemierzalny, co może skutkować dowolnością oceny pracy nauczyciela.

W ocenie MEN sam miód lał się za to z uwag Ordo Iuris. Ten instytut kultury prawnej, uważany za prawnicze zbrojne ramię PiS, bywa radykalniejszy niż biskupi. Mówi to, o czym być może hierarchowie marzą, np. że za aborcję kobiety należy karać więzieniem.

Skuteczne okazały się rekomendacje Ministerstwa Finansów i Społecznych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych.

Młódź nauczy się o walorach SKOK-ów z lekcji podstaw przedsiębiorczości. Nie będzie tam informacji o masowych plajtach banków. Licealista przeanalizuje ofertę usług SKOK-ów, takich jak konto, lokata, karta, kredyt, bo nie może być tak, żeby dobry bank założony przez senatora PiS i wspierany przez Lecha Kaczyńskiego utonął w morzu czarnego PR, sączonego przez liberalne media.

Choć o ministrze Janie Szyszko Polska wkrótce zapomni, uwzględniono w podstawie do geografii postulaty Dyrekcji Lasów Państwowych z czasów, gdy podlegały Szyszce oraz kierowanego przez niego Ministerstwa Środowiska. Nauczyciel wpoi uczniom, że „muszą zidentyfikować konflikt interesów w relacji człowiek – środowisko”. Przede wszystkim chodzi o zrównoważony rozwój i ochronę przyrody. Czytaj: przekazanie wiedzy, dlaczego Puszcza Białowieska powinna być wycinana.

 

BOŻENA DUNAT

Wasze komentarze 11 komentarzy

Odpowiedz na „TadzioAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • no cóż wirtualny jesusek będzie ich prowadził po elektrowni do wymyślonego niebiczka

  • Antidotum na patriotyczne pranie mózgu
    Patriotyczni politycy są gorsi od katolickich księży – pedofili. Ci drudzy wykorzystują dzieci jedynie seksualnie, natomiast politycy chcą, aby patriotycznie „zaprogramowane” dzieci, gdy dorosną, oddawały życie za tzw. ojczyznę (w domyśle: za ich stołki i majątki) jako „mięso armatnie” uczestniczące w ewentualnych wojnach sprowokowanych przecież przez polityków. Maciornik powiedział: „Życie żołnierza nie należy do niego, tylko do ojczyzny!”. Z kolei satrapa Erdogan chciał, aby mała dziewczynka była chętna do oddania życia za Turcję. O rzesz, wy …! Hitlerowskie Niemcy też „programowały” patriotycznie dzieci. Precz z patriotyzmem, bo to jest zaraza wykorzystywana przez pasożytów. Prawdziwą ojczyzną dla każdego człowieka jest cała Ziemia.
    Więcej na: pokazywarka.pl/6a8xeh/ (poproszę o polubienia na dole strony)

  • ZAPLECZE IDEOLOGICZNE PiS:
    1. Andrzej Kryze – Wiceminister Sprawiedliwosci IV RP- czlonek PZPR do jej konca. Skazywal dzialaczy opozycji w stanie wojennym.
    2. Wojciech Jasinski – Minister Skarbu IV RP, czlonek PZPR w latach 1976-1981, szef Wydzialu Spraw Wewnetrznych w Plockim Urzedzie Miasta, przybudówki SB. Zaslynal umorzeniem milionowych dlugów PC, bylej partii Jaroslawa Kaczynskiego.
    3. Karol Karski (PiS) – dzialacz wladz centralnych socjalistycznego ZSP na Wydziale Prawa i Administracji UW. Pod koniec lat 80 startowal z poparcia PRON (organizacji utworzonej przez PZPR w stanie wojennym) w wyrezyserowanych i sfalszowanych przez komunistów wyborach do rad narodowych.
    4. Andrzej Aumiller – Minister Budownictwa IV RP, zasluzony komunista, wieloletni czlonek PZPR.
    5. Anna Kalata – Minister Pracy i Polityki Spolecznej IV RP. Czlonek PZPR jak i SLD, a dalej w Samoobronie.
    6. Zbigniew Graczyk – Wiceminister Gospodarki Morskiej IV RP – przez 20 lat nalezal do PZPR bedac miedzy innymi czlonkiem jej Komitetu Wojewódzkiego w Szczecinie. Byl równiez w kierownictwie nomenklaturowej spólki Interster, która byla folwarkiem partyjnych dygnitarzy, m. in. Sekuly i Rakowskiego.
    7. Marek Grabowski – Wiceminister Zdrowia IV RP (czlonek PZPR i SLD) dzieki rekomendacji SLD byl zastepca glównego inspektora sanitarnego w rzadach Leszka Millera i Marka Belki.
    8. Ewa Sowinska – Rzecznik Praw Dziecka IV RP. W latach 1977-1980 nalezala do PZPR.
    9. Krzysztof Zareba – Wiceminister Srodowiska IV RP, byly czlonek PZPR, od 2005 roku w Samoobronie.
    10. Bogdan Socha – Wiceminister Pracy i Polityki Spolecznej IV RP – byl do samego konca czlonkiem PZPR.
    11. Romuald Polinski – kolejny Wiceminister Pracy i Polityki Spolecznej IV RP. Przez wiele lat czlonek PZPR, a w rzadach SLD doradca ministra Kolodki
    12. Maciej Lopinski – Rzecznik Prezydenta IV RP; w okresie 1975 – grudzien 1981 nalezal do PZPR
    13. Ryszard Siewierski – Zastepca Komendanta Glównego Policji IV RP – czlonek PZPR do konca (1990).
    14. Stanislaw Kostrzewski – od 25.02.2006 skarbnik i finansista PiS – byl aktywnym czlonkiem PZPR do konca jej dzialalnosci. 15. Henryk Biegalski – nominowany na szefa Centralnego Zarzadu Sluzby Wieziennej IV RP, byl czlonkiem PZPR od 1969 r. do konca lat 80.
    16. Jerzy Bahr – 19.05.2006 mianowany ambasadorem RP w Moskwie. W latach 1976 – 1980 w randze I sekretarza pracowal w Ambasadzie PRL w Bukareszcie. Do stanu wojennego byl czlonkiem PZPR.
    17. Krzysztof Czabanski – mianowany 01.07.2006 na prezesa Polskiego Radia S.A. – byly dziennikarz m.in. ‚Sztandaru Mlodych’ i ‚Zarzewia’. W latach 1967-1980 nalezal do PZPR.
    18. Stanislaw Podlewski – mianowany 17.07.2006 dyrektorem departamentu rybolówstwa w ministerstwie rolnictwa – nalezal do PZPR do konca jej istnienia.
    19. Marcin Wolski – 21.07.2006 mianowany zostal dyrektorem I programu PR – od 1975 roku do konca byl w PZPR, bedac m.in. sekretarzem POP w PR.
    20. Jan Sulmicki – kandydat na prezesa Narodowego Banku Polskiego, zgloszony 11.12.2006 przez Kaczynskiego – byly aktywista PZPR w SGPiS (obecnie SGH), takze w stanie wojennym.
    21. Janusz Kaczmarek – szef MSWiA, prokurator krajowy z ramienia PiS – Czlonek PZPR od 1986 r.
    22. Piotr Cybulski – posel PiS. Byly czlonek ZSMP i PZPR
    23. Aleksander Chlopek – posel z Gliwic. Czlonek PZPR od roku 1978. W latach 80. byl czlonkiem egzekutywy Komitetu Miejskiego PZPR.
    24. Halina Molka – poslanka na Sejm RP V kadencji. Byly czlonek PZPR. Od 23 sierpnia 2007 poslanka PiS
    25. Stanislaw Piotrowicz – W 1978 rozpoczal prace w Prokuraturze Rejonowej w Debicy, nastepnie w 1980 zostal przeniesiony do Prokuratury Wojewódzkiej w Krosnie, na poczatku lat 80. przeniesiony do Prokuratury Rejonowej w Krosnie. Od 1978 nalezal do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Byl czlonkiem egzekutywy PZPR w Prokuraturze Wojewódzkiej i Rejonowej w Krosnie.
    26. Katarzyna Laniewska- W czasie studiów nalezala do socjalistycznej organizacji mlodziezowej ZMP, donosila na kolegów. Nastepnie nalezala do PZPR.

  • @OBSERWATOR
    lepiej zrób listę z historią przyneleżności partyjnej członków rad nadzorczych i głównych akcjonariuszy. To jest prawdziwa władza.
    A ci figuranci powyżej dziś w PIS, jutro w PO, pojutrze w SLD.

    • Ten z nielicznych uczciwych poslow ktory zaproponuje rozpoczecie budowy OLBRZYMIEGO WIEZIENIA przeznaczonego dla wykonawcow „dobrej zmiany” powinien taka liste sporzadzic i opublikowac.
      ZA KILKA LAT BEDZIE JAK ZNALAZL!

  • Szanowna Pani Dunat
    Bardzo cenię Panią jako osobę wrażliwą społecznie, więc nie rozumiem czemu wyprodukowała Pani tego produkcyjniaka, który jest dość obraźliwy dla czytelnika. Po kolei
    A) „Żeby nie było, że Zalewska obcięła belfrom jaja. Każdy może dodatkowo wprowadzić co lubi, naturalnie w rozsądnych granicach, gdy już zaorze i posieje, co trzeba. Na świętego Dygdy, co go nie ma nigdy. Nauczyciel nie ma wyboru, zatem uczeń też nie. Jego rola sprowadza się do przełykania papki” – grzecznie informuje, że zapis o autorskim programie nauczycielskim istniał już wcześniej i był jednakowo martwy. Twierdzenie że „uczeń nie ma wyboru, bo nauczyciel też nie” jest twierdzenie dość kretyńskim, które da się wytłumaczyć tylko tym, że Autorce mylą się studia z nauką w podstawówce i liceum. Uczeń tych dwóch nie ma bowiem wyboru z definicji. Bo tak składa się, że uczeń w podstawówce i liceum nie wybiera nauczycieli. Jeśli trafi do klasy B i ma we wtorek zajęcia z j. polskiego z p. Kowalskim, to choćby w tym samym czasie klasa A miała takie same zajęcia i z bardziej odpowiadając mu p. Nowakiem to nie może na nie uczęszczać. A zatem nie ma wyboru.
    B) „Wiadomo, że ofiarą padną rzeczy czasochłonne, jak eksperymenty, obserwacje, mikroskop, zajęcia w terenie. Zamiast kształcenia umiejętności uczniowie dostaną więcej wiedzy encyklopedycznej, którą trzeba wykuć na blachę.” – mikroskop, Droga Pani, na zajęciach w szkole widziałem na obrazku, a o eksperymentach czytałem w podręcznikach. To co miałem zobaczyć pod mikroskopem miałem rozrysowane na tablicy, co miałem przerysować do zeszytu, a potem wykuć na blachę, bo tydzień później była z tego kartkówka. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że „eksperymenty, obserwacje, mikroskop i zajęcia w terenie” nie mogą paść ofiarą czegokolwiek, bo ich nie ma.
    C) „Podczas edukacji przyszły student czy elektryk musi poznać literaturę liturgiczną i- obowiązkowo- nauczyć się pisać homilie.” – podczas edukacji przyszły „student czy elektryk” musi poznać dzieje miłości Wokulskiego i Łęckiej oraz interpretować Dziady Mickiewicza, nawet jeśli mu były przydatne tyle co pisanie homilii . Oba obowiązkowo. Znając życie tą część programu j. polskiego przerzuci się na katechetów.
    D) „Na poziomie podstawowym zabrakło miejsca dla Schulza czy Kafki. Młode pokolenie Polaków nie będzie wiedzieć, co znaczy „kafkowski świat”. Chciano uniknąć skojarzeń z IV RP czy Kafka wyleciał, bo to wprawdzie niemieckojęzyczny, ale jednak Żyd? Jak i Schulz” – i bardzo dobrze, że zabrakło. Jako człowiek, który czytał i jednego i drugiego z własnej woli, mogę stwierdzić, że to pisarze głośni, oryginalni i obiektywnie marni. Są doskonale bełkotliwi (zwłaszcza Szulc) i utrzymywanie ich w kanonie lektur jest jedynie brewerią jak zwykłe tchórzliwych elit, które są tak przyzwyczajone, że w salonie z nawyku się tę dwójkę chwali, że bronią ją automatycznie, a nie posiadają dość odwagi cywilnej by nazwać marną literaturę marną literaturą, bo boją się łatki ignoranta. Nie sądzę, że wyzbyte jakiejkolwiek fabuły opowiadania Schulza były warte omawia na lekcjach j. polskiego. A tym którzy spróbują bronić tej literatury „nowatorstwem i oryginalnością formy” informuję, że przerost nawet i najbardziej oryginalnej formy nad treścią nie jest cechą dobrej literatury. A co do nowych pisarzy w kanonie, zwracam uwagę, że od kilku lat w tym kanonie straszy Krasiński, który w „Nie-Boskiej Komedii” wprost uznał, że wyzwolenie kobiet i murzynów to przegniła idea, feudalizm jest OK, a Bóg ukarze demokratów.
    E) „Stara podstawa serwowała krewetki i smalec ze skwarkami. Menu bogate, wybór należał do konsumenta. Teraz obowiązuje przymus.” – autorka znów nie odróżnia uniwersytetu od szkoły podstawowej i liceum. Konsumentowi bowiem serwowano jednocześnie „krewetki i smalec ze skwarkami”, a nadto jeszcze lody bakaliowe, posypane ostrą papryką, z zimną wodą na popitkę i świeżymi śliwkami na zagrychę, i kazano mu jeszcze się nim zachwyć, nawet jeśli nie zachwycał.
    F) „Przecież omawianie lektur wystarczy ograniczyć do nazwania przekazywanych przez nie wartości” – i, uwaga, w kontekście testów końcowych to najlepsza taktyka. O oblaniu matury przez Szymborską z interpretacji wierszy Szymborskiej wie każdy. Przy całym bełkocie o tym, że nie należy korzystać z opracowań lektur i bryków zapomina się, że na maturze z j. polskiego nie zostanę poproszony jedynie o interpretację fragmentu lektury, ale o jego właściwą interpretacje. „Jak zachwyca skoro nie zachwyca” pisał Gombrowicz na długo przed spłodzeniem Kaczyńskiego. A na maturze uczeń musi właściwymi słowami opisać stosowny zachwyt nad stosownym tekstem.
    G) „W szkole średniej uczniowie po raz kolejny wrócą do Mieszka, księcia Polan. Z takim przekazem, że Polanie to byli Polacy, zaś chrzest, narzucony przez Mieszka swemu plemieniu z powodów koniunkturalnych, jest chrztem Polski.” – abstrahując zupełnie od tego, że powrót do Mieszka I był normą również w poprzednim systemie edukacyjnym (przy okazji obrony gimnazjów: dokładnie tą samą lekcję o Mieszku I słyszałem w tamtym systemie edukacji trzy razy. Dlaczego trzykrotny powrót do tego samego był bardzo dobrym, rozwijającym mnie zajęciem, ale gdy jest dwukrotny („kolejny”) to się cofa mnie w rozwoju?), skoro autorka zgłasza obiekcję do twierdzenia, że Polanie to Polacy, a chrzest Mieszka był chrztem Polski, to zgaduję, że jest zwolennikiem jakieś alternatywnej tezy (np. że Polanie to Masajowie, a chrzest Mieszka był chrztem Chorwacji, ew. przyjęciem islamu przez Polskę). Liczę, że wkrótce ją przedstawi i właściwie uargumentuje.
    H) „Nie ma kiedy uczyć samodzielnego myślenia, wyciągania wniosków, interpretacji, oceny, pracy z mapą i tekstem źródłowym.” – aż mi się nie chce powtarzać: patrz punkt A i B. Po raz pierwszy pracę z mapą i tekstem źródłowym spotkałem dopiero na studiach.
    I) „Uczniowie nie dowiedzą się więc, jak żył szlachcic w XVI-wiecznej Polsce czy mieszczanin w XIX-wiecznym Gdańsku. Ani co ich obchodziło.” – co jak sądzę będzie przeszłemu elektrykowi bardziej potrzebne niż zdolność pisania homilii.
    J) „Kobiety w historii Polski prawie nie istnieją” – bo z racji na patriarchalną strukturę społeczną „prawie nie istniały” jako podmiot historyczny. Do XIX wieku polityka jest domeną mężczyzn, a emancypacji doczekały się w II Rzeczpospolitej. Państwo Polskie powstało zapewne na początku X wieku, emancypacja kobieta dokonała się pod koniec XIX. 9 stuleci zdominowanych przez mężczyzn. Zdominowanych, bo nasze stosunki społeczne były, jak i w całej Europie, patriarchalne. Oczywiście Autorka może się z tym nie zgadzać, ale będzie to miało dla Niej tą niemiłą konieczność udowodnienia, że albo w Polsce panował matriarchat, albo, że patriarchat w żaden sposób nie ograniczał rozwoju kobiet na ziemiach polskich. Zakładam, że to potrafi.
    K) „Anna Dzierzgowska i Piotr Laskowski z „Głosu Nauczycielskiego” zwracają uwagę na sposób ujęcia zagłady Żydów. Cierpienie narodu polskiego to jest cierpienie. Cudze, w tym żydowskie, to przede wszystkim okazja do pokazania bohaterstwa Polaków.” – bowiem, jak wiadomo, izraelskie podręczniki do historii zajmują się eksponowaniem cierpień Romów w obozach koncentracyjnych, o cierpieniach żydów wspominając jedynie mimochodem. Zaskakujące, ale na lekcjach historii w poszczególnych krajach centrum stanowi jednak własny kraj.
    L) uwaga osobna do całego akapitu. Autorka zauważa, że członkowie KRASP ” nie widzą powodu, dla którego w szkołach średnich ma się odbywać kształcenie na poziomie uniwersyteckim.”. Można mniemać, że autorka to stanowisko popiera. Niestety w samym artykule domaga się poziomu uniwersyteckiego. Tam jest „wybór” i należy on do „konsumenta”. Tam można spełniać rozmaite brewerie o nauczaniu historii społecznej, pracy ze źródłem, pracy z mapą, uczyć pierdoł o wypieku chleba w Gdańsku itp. Bo uwaga, uwaga: unia lubelska jest wydarzeniem historycznym o większym doniosłości niż wypiek chleba w Gdańsku.
    M) „Uczeń w pierwszej kolejności musi więc wiedzieć, na czym polega fizyczna, prawna, psychiczna, umysłowa, uczuciowa, społeczna i socjalna dojrzałość do związku.” – a to źle bo… Chciałbym poznać odpowiedz na pytanie jaką wiedzę według Autorki uczeń powinien zdobyć na tych lekcjach. Czy też może powinien uprawiać seks bez „fizycznej, prawnej, psychicznej, umysłowej, uczuciowej, społecznej i socjalnej dojrzałości do związku”?
    N) „W ocenie MEN sam miód lał się za to z uwag Ordo Iuris.” – a te uwagi to? Czy Ordo Iuris domagał się pochwały prezerwatywy, wprowadzenia Mauriaca do listy lektury, cieszył się, że względu na wzrost uposażenia katechetów? Cały akapit wodolejstwa.
    O) „Młódź nauczy się o walorach SKOK-ów z lekcji podstaw przedsiębiorczości. Nie będzie tam informacji o masowych plajtach banków. Licealista przeanalizuje ofertę usług SKOK-ów, takich jak konto, lokata, karta, kredyt…” Pamiętając jak poronione były zajęcia z przedsiębiorczości w moim liceum wiem, że będzie cudem jeśli młódź z tych lekcji nauczy się czegokolwiek. I nie, nie pamiętam żeby tam omawiali „masowe plajty banków”. Prócz tego: cieszy mnie niezmiernie, że Autorka jest tak wyśmienicie zorientowana w bankowości, że uważa, iż jedynie SKOK-i oferują takie usługi jak „konto, lokata, karta, kredyt” (bo pozostałe banki, według Autorki, zapewne ich nie oferują).
    P) „Nauczyciel wpoi uczniom, że „muszą zidentyfikować konflikt interesów w relacji człowiek – środowisko”. Przede wszystkim chodzi o zrównoważony rozwój i ochronę przyrody. Czytaj: przekazanie wiedzy, dlaczego Puszcza Białowieska powinna być wycinana.” – hen, w dawnych czasach, gdy ten tygodnik był prowadzony z sensem można było znaleźć na jego łamach dość sporo artykułów o kretynizmie ekologicznego szaleństwa. Aktualnie zaś Dziennik Cotygodniowy walczy zaciekle o to żeby całą Puszczę Białowieską zżarł kornik. Czemu? Bo jest to na pohybel rządowi.
    R) Nie zawracałbym sobie głowy takim długim komentarzem do dość nieporadnego artykuliku gdyby nie to, że ten tekst jest przejawem szerszego problemu. Opozycja istnieje w większym matriksie niż zwolennicy zamachu smoleńskiego. Bo tamci przyznają, że z Tutki nikt nie wyszedł żywy. Opozycja zaś sprawia wrażenie gotowej ogłosić, że Kaczyński razem z resztą pasażerów żyje i odpoczywa w Moskwie, tylko po to żeby wkurwić PiS. Edukacja i sądownictwo potrzebują reformy. Jeśli pisowska się nie podoba, to nic nie przeszkadza ogłosić projekt własnej na łamach którejś z opozycyjnych gazet. Trochę ich jeszcze jest. Zamiast tego przez dwa lata opozycja zajmowała się wzajemną masturbacją i zapewnianiem, że PiS jest ostatnią plagą egipską, którą Jahwe zapomniał spuścić na faraona. Uwaga: PiS wygrał wybory demokratyczne. Naród chce zmiany. Dobrej Zmiany. Oczywiście możecie zaproponować Lepszą Zmianę. Bo przecież macie jej plan. Bo przez ostatnie 2 lata dyskutowaliście go, a nie spędzali ten czas w pozycji embrionalnej głośno płacząc z powodu klęski wyborczej i fantazjując o tym co zrobicie Kaczyńskiemu, gdy już wrócicie do kory… władzy chciałem napisać.

      • A może tak merytoryczne? Wybaczcie ewentualnie błędy,
        Aby ułatwić użytkownikom merytoryczną dyskusje podpowiadam jak obalić moje argumenty
        A) aby obalić mój pierwszy argument należy udowodnić że uczeń szkoły podstawowej tudzież liceum posiada zdolność swobodnego wyboru przedmiotu i przemiesza się na przerwa między klasami. Np. o 8 00 rano idzie do klasy A (bo polonista mu się w niej podoba), ale o 9 00 idzie już do klasy B, bo tamtejsza matematyczka jest lepsza niż z ta klasy A. Oczywiście tak się nie dzieje, ale można próbować.
        B) należy dowieść że normą przy nauczanie chemii, fizyki, przyrody itd. w szkołach podstawowych i liceach jest mikroskop, eksperyment, obserwacje i badania w terenie. Tzn., że dzieciaki w każdej szkołę podstawowej i liceum na chemii bawią się mikroskopem i przeprowadzają eksperymenty. UWAGA trudne: udowodnienie że w najlepszym liceum w Warszawie tak się dzieje nie tożsamym z udowodnieniem, że to norma. Norma oznacza że, dostęp to mikroskopu występuje w większości placówek, tych wiejskich także.
        C) dowieść że znajomość dziejów romansu Łęckiej i Wokulskiego tudzież interpretacja Dziadów jest ważniejsza elektryka niż zdolność pisania homilii. Osobiście sądzę że są jednako ważne
        D) udowodnienie że Kafka i Schulz zasługują na poznanie. Od razu piszę że argument że „Kafka to wprawdzie niemieckojęzyczny, ale jednak Żyd. Jak i Schulz.” nie wpłynie na jakość pisania obu tych niedojd literackich.
        E) ten odpadnie wraz z obaleniem A)
        F) udowodnić, że na maturze tudzież testach gimnazjach punktowane jest logiczność interpretacji, a nie zgodność z kluczem.
        G) tu jak go obalić podałem już w tekście. Żeby ułatwić wysiłek intelektualny podpowiadam, że wystarczy udowodnić brak tożsamości Polan z Polakami oraz dowieść że narzucenie chrztu przez Mieszka I swoim rodakom nie zakończyło się wprowadzeniem religii chrześcijańskiej w Polsce.
        H) tak w A) i G)
        I) tu jest prosto: należy dowieść, że wiedza o tym jak żył szlachcic w XVI-wiecznej Polsce czy mieszczanin w XIX-wiecznym Gdańsku albo co ich obchodziło jest do czegokolwiek potrzebne przyszłemu elektrykowi
        J) znów instrukcja obalenia znalazła się w tekście. Obalenie tego argumentu wymaga „zaledwie” udowodnienia, że albo w Polsce panował matriarchat, albo, że patriarchat w żaden sposób nie ograniczał rozwoju kobiet na ziemiach polskich.
        K) wystarczy pokazać skan izraelskiego podręcznika, w którym eksponowane jest cierpienie Romów i to jako główny wątek rozdziału. Nie może być zatem potraktowanie tej kwestii w rodzaju takim że cierpienie narodu żydowskiego to jest cierpienie. Cudze, w tym romskie, to przede wszystkim okazja do pokazania cierpienia żydowskiego
        L) przedłożyć projekt nowej podstawy programowej w której pomieści się i historia społeczna i historia polityczna i to z takim detalami jakie się marzą autorce. Ew. można też dowieść że pieczenie chleba w Gdańsku było ważniejsze niż unia lubelska.
        M) podać temat lekcji w przygotowaniu do życia w rodzinie, taki jaki chcecie. Ewentualnie można udowodnić że nastolatek powinien uprawiać seks bez „fizycznej, prawnej, psychicznej, umysłowej, uczuciowej, społecznej i socjalnej dojrzałości do związku”.
        N) to jest łatwe. Wystarczy wskazać w artykule ten fragment, który wymienia wspomniane uwagi Ordo Iuris
        O) udowodnić że jedynie SKOK-i oferują takie usługi jak „konto, lokata, karta, kredyt”
        P) dowieść że kornik zżerający Puszczę Białowieską jest wspaniałą sprawą.
        R) przedstawić projekt Lepszej Zmiany lub czegokolwiek co by wskazywało że ostatnie dwa lata się nie spędziło w pozycji embrionalnej głośno płacząc z powodu klęski wyborczej i fantazjując o tym co zrobicie Kaczyńskiemu, gdy już wrócicie do koryta
        Że mam jakoś wątpliwość że Nabuhomonozor jest idiotą (jak ten powyżej i od teraz ten poniżej) nie sądzę żeby miał problem z przedstawieniem merytorycznych kontrargumentów. Czekam z niecierpliwością. Bo chyba nie chce dać się pokonać jakiemuś idiocie w dyskusji.

        • Generalnie zgadzam się z Twoją argumentacją, dodam wszakże iż nauczyciele z powołania stanowią zdecydowaną mniejszość (piszę o podstawówkach i średnich szkołach), a i ci wykruszają się w dużej mierze po kilku latach pracy z tą tzw. młodzieżą. Wszystko bowiem zaczyna się w domu, a rodzice grają ze szkołą w kulki starając się przerzucić odpowiedzialność za wychowanie na nauczycieli. Na koniec tylko techniczna uwaga dotycząca Nabuhomonozora – ten idiotą być mógł, chyba, że chciałeś wspomnieć babilońskiego Nabuchonodozora, to tu się zgadzam – ten idiotą nie był z całą pewnością.

    • Trochę jesteś za gadatliwy. Ale trudno zaprzeczyć że Dziennik Cotygodniowy raczej przymknie oko na fakty niż przyzna rację PISowi. A gdyby byli cwańsi, to co dziesiąty pomysł pisu popieraliby demonstracyjnie – po prostu aby zasymulować obiektywność. Inteligentni ludzie wiedzą, że ten niby konflikt PO-PIS to pic na wodę, a chodzi o stołki, które rozdaje ta prawdziwa władza, ta niewybieralna władza kapitału.

  • p. Edmuntowicz – dziękuję za komentarz. Artykuł z dziwnymi pretensjami…