Motto tygodnia: Hop, siup, po kanapie! Berczyńskiego nikt nie złapie!

Święto zmarłych dyń

numer 43/2014

Polscy księża katoliccy pod koniec każdego października dostają sraczki i kombinują, jak by tu obrzydzić narodowi Halloween. Najnowszym trendem jest organizowanie przez pa-rafie w przeddzień Święta Zmarłych Korowodów lub Marszów Wszystkich Świętych.

W myśl założeń procesja taka ma pokazywać, że chrześcijaństwo to radość. Dorośli i dziecięcy uczestnicy mają się przebrać za świętych. Ten punkt programu stanowi jednak dla większości chętnych barierę nie do przeskoczenia.

Nie mają pomysłu, w jaką rolę się wcielić.

A przecież to nic trudnego…

Na początek wdziewamy na siebie najbardziej zapuszczone ubranko. Potem nabywamy flaszkę z napojem alkoholowym. Wypijamy ponad połowę i z butelką w dłoni przyłączamy się do marszu. Gdyby organizatorzy mieli wątpliwości, wyjaśniamy im, że jesteśmy błogosławionym Mateuszem Talbotem, który od 12. do 27. roku życia upijał się codziennie.

Gdybyśmy jednak byli kobietą, to strój mógłby się składać z miniówki i bluzki z olbrzymim dekoltem. Przydałoby się jeszcze wyzywające zachowanie polegające na obściskiwaniu się ze wszystkimi mężczyznami, nie wyłączając masowania im okolic rozporków. Tym, którzy uznaliby taki strój i zachowanie za niestosowne, wyjaśniamy, że jesteśmy święta Marią Egipcjanką, która gdy miała 12 lat, dała dyla z domu i przez kolejne lat 17 oddawała się wszystkim facetom, którzy się napatoczyli. Czyniła to, broń Boże, nie dla zysku, ale dlatego, że lubiła sprawiać przyjemność sobie i innym. Jej największym wyczynem było przespanie się ze wszystkimi uczestnikami pielgrzymki, którzy płynęli statkiem do Ziemi Świętej.

Dla pań, które nie boją się zimna, proponujemy strój składający się z prześwitującego peniuaru i braku bielizny. Należy pamiętać o depilacji okolic łonowych i ostrym makijażu. To dzięki temu będzie się wiarygodną w odgrywaniu roli świętej Pelagii, aktorki z czasów rzymskich, dla której ojcowie porzucali dzieci, a bogacze trwonili majątki. O jej wyczynach scenicznych pisano zaś, że „gdy była na scenie, nie było nic bardziej plugawego”.

Tym razem propozycja dla mężczyzny. Białą koszulę wypuszczamy ze spodni, aby udawała rubaszkę. Skrapiamy ją sokiem z buraków lub keczupem i otaczamy się wianuszkiem kobiet. Jesteśmy świętym Włodzimierzem – tym samym, który zabił brata, a wdowę po nim wcielił do swego haremu składającego się z 800 konkubin. O takich bzdetach jak składanie przez niego ofiar z ludzi nie warto wspominać.

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.