Motto tygodnia: Hop, siup, po kanapie! Berczyńskiego nikt nie złapie!

Starcy ogryzieni do kości

numer 21/2015

Matka 93 lata. Córka 59. Kobiety niepełnosprawne, wymagające opieki. Oraz pies.

Mieszkały w Toruniu, aż budynek przejął prywatny właściciel i nie były w stanie sprostać czynszowi. Wtedy bliscy znaleźli miejsce w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym im. Jana Pawła II w Dąbrówce pod Warszawą.

– Nie będziemy was rozdzielać. Dostaniecie samodzielny pokój. Mamy dobre warunki. Dietetyk, lekarz, codziennie msza. Jesteśmy kościołem, nie interesuje nas zysk. Ile wynoszą świadczenia ZUS-owskie obu pań? 3 tys. zł to mało, ale damy radę. Nie chodzi nam o zysk, ale pomoc potrzebującym – wyjaśnił ks. Marek Nowak.

– A pies? – zapytały.

– Pies niech będzie w cenie. Kochane, tyle resztek zostaje. Idzie na zmarnowanie, więc o karmę nie trzeba się martwić…

Po nowych pensjonariuszy przyjechał samochód z pracownikami zakładu.

Proszę, jak księdzu zależy na ludziach – myślała rodzina.

Po dwóch tygodniach starsza z pań wróciła z ks. Markiem w domowe pielesze.

– Tylko na chwilę – uspokoił ksiądz. – Chcę zobaczyć zabytkową komodę moich pań. Tyle o niej opowiadają… – wyjaśnił. – Przecież to bezwartościowy rupieć!

Minął jakiś czas. Wreszcie telefon z Dąbrówki.

– Zabierzcie nas stąd, nie chcemy umierać! – rozszlochała się 93-latka.

Codzienność zakładu: głód, poniżanie pensjonariuszy, dręczenie psychiczne („Ty, stara, stąd pójdziesz, ale córeczka zostanie”). Zakaz wychodzenia na zewnątrz ośrodka.

Porcje skąpe; mężczyźni zjadali wszystko, co zostawało na cudzych talerzach. Zostawały jedynie kości. Zbierały je dla psa, nic innego nie było. Zdechł na ich rękach.

– Weterynarz? Nie pleć – śmiały się opiekunki.

Fusy po kawie zaparzano wielokrotnie. Nie było mowy o badaniach, dietach ani lekarstwach podawanych na czas. Ciuchy trzymały w worach. Toaleta jedna na piętrze, wspólna dla mężczyzn i kobiet, załatwiały się więc do trzymanych pod łóżkami kubłów. Gdy personel dostawał cynk, że będzie kontrola, siłą prowadzono pensjonariuszy pod zimny prysznic.

całość na łamach

Wasze komentarze 5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Kto by się tam starymi dziadami przejmował, ważne , że w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym im. Jana Pawła II.
    Takie to pierdolone „miłosierdzie” w wykonaniu katoli.

  • Ale za to jak rządził PiS kościół mógł wszystko załatwić, bo władza była przychylna. Sam Rydzol to stwierdził do Dudy. Mamona, mamona, starym zabrać emerytury (zwłaszcza komuchom) i oddać na kk. Przy zakładach opiekuńczych wybudować krematoria i sprawa rozwiązana.

  • To ciekawe że komuchy tak się pchały do domów opieki prowadzonych przez kościół.

  • TAK FUNKCJONUJEI OKAZYWANA JEST MIŁOŚĆ PEDOFILSKIEGO ,ZBOCZONEGO KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO W POLSCE

  • Pazerstwo i poniżanie bliźnich,to odwieczna dominacja kleru nad ciemnym ludem.
    Wiem,jak klecha chciał wyzyskać moją babcię z majątku,ale moja babcia był przebiegła i nie dała się wydudłać klesze,mało tego, to jeszcze widłami pogoniła dziada z parafii tam gdzie pieprz rośnie.