Motto tygodnia: Gdy Szydło słyszy spicz Junckera, czuje się jak jasna cholera.

Spalić Dudę ze wstydu

numer 52-53/2016

Wydarzenia w Sejmie oraz protesty uliczne przykryły to, co się dzieje na Śląsku. A tam zdychają kopalnie, a wraz z nimi kona związek zawodowy „Solidarność”. Za sprawą polityki PiS.

Ten grudzień był na Śląsku gorący nie tylko dlatego, że KOD demonstrował na ulicach Katowic, Gliwic i kilku innych miast. Na Śląsku było gorąco przez górników z kopalń Makoszowy i Krupiński. Makoszowy są w Zabrzu, a Krupiński w małym Suszcu niedaleko Żor, jakieś 30 km od Katowic.

Makoszowy wchodzą w skład Polskiej Grupy Górniczej (do niedawna Kompania Węglowa). Krupiński należy do Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Obie spółki są kontrolowane przez rząd. W obecnych realiach oznacza to, że rządzi w nich PiS.

Obie kopalnie umierają.

PiS podjęło decyzję o ich likwidacji. Górnicy z Makoszów w obronie kopalni pikietowali biuro poselskie premier Beaty Szydło w Brzeszczach, następnie manifestowali przed jej domem, a ostatnio pojechali do Sejmu. Premier przeszła obok nich, nie zatrzymując się nawet. Kilka dni temu grupa górników z Makoszów po zakończonej pracy pozostała w podziemiach kopalni. Zaś górnicy kopalni Krupiński zablokowali lokalną drogę. Na miejsce blokady maszerowali pod związkowymi sztandarami, wśród których nie było widać sztandarów „Solidarności”. Na czele maszerującej kolumny nieśli transparent z napisem: „PiS – grabarze polskiego górnictwa!”.

Co na to „Solidarność”? Ta w kopalni Krupiński protestuje wraz z innymi związkami zawodowymi. W kopalni Makoszowy też, choć nie tak otwarcie. Współorganizatorem pikiety przed biurem Szydło była kopalniana „Solidarność”, która w ostatniej chwili się wycofała, zapewne na sygnał z góry. No właśnie, a co na to wszystko góra, czyli Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” i jej przewodniczący Piotr Duda? Duda, który karierę związkową zaczynał w Hucie Gliwice znajdującej się w odległości 7,5 km od kopalni Makoszowy.

Huta zajmowała się produkcją kół do wagonów kolejowych. Kopalnia Makoszowy jeszcze jest, a Huty Gliwice już nie ma. Na jej miejscu stoi nowoczesny kompleks o nazwie Centrum Handlowe Forum. Jako gliwiczanin Duda zapewne robi tam czasami zakupy. No więc co on na te górnicze protesty?

Nic. W ostatnich miesiącach tkwił chyba w letargu, gdyż nie było o nim w ogóle słychać. Obudził się kilka dni temu. 19 grudnia wystąpił w TVP Info i zapowiedział, że policzy się z KOD-em. Zagroził, że wyprowadzi związkowców z „Solidarności” na ulice.

„Nie będziemy się biernie przyglądać. Przygotowujemy się do wyjścia na ulice i policzenia się. My ich czapkami nakryjemy” – oświadczył lider „Solidarności”.

Od razu nasuwa się kilka pytań. Czy Duda przewodniczy związkowi zawodowemu, czy jakimś partyjnym bojówkom? Po co robotnikom taki związek, który pozwala na bezsensowne zamykanie zakładów pracy? I czy rzeczywiście związek ten przykryje tysiące obywateli czapkami?

Nie bez powodu to Duda jest szefem „Solidarności”. Tego związku zawodowego nie byłoby dziś bez śląskiego górnictwa. Liderem związkowym został więc przewodniczący najsilniejszego Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”.

całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • jakos mi nie jest zal gornikow, , bo po1 powinni poznac prognozy , ktore mowily wyraznie polskie kopalnie nigdy ne beda oplacalne z kilku zasadniczych powodow. po2 nie powinni wierzyc zadnemu rzadowi ze ich uratuje z powodow patrz nr! po3 jesli zwiazek zawodowy toleruje faceta na stolku przewodniczacego ktory bierze nizla pensje od kapitalisty to ma to na co zasluguje czas zauwazyc , ze w polsce jest ustroj kapitalistyczny- wszustko co nie jest oplacalne znika