Motto tygodnia: Gwałt, rety, co się dzieje? Prąd drożeje? Nie drożeje.

SMS od Putina

numer 48/2018

Mimo wezwania naród nie wystąpił do boju z orężem.

W dzwony uderzył portal Niezależna.pl. „Dostałeś SMS-a o wojskowej mobilizacji? Uwaga! To rosyjska prowokacja!”– ryknęli partyzanci wolnego słowa, a powodem wzniecenia alarmu była wiadomość tekstowa następującej treści: „Uwaga! Mężczyźni w wieku 18-65 lat zamieszkali na terenie gminy Dukla zobowiązani są do stawienia się na terenie urzędu gminy w dniu 27.11.2018 o godzinie 10.00 w związku z sytuacją kryzysową na Ukrainie. Proszę oczekiwać dalszych komunikatów. Alert RCB”. RCB to Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, instytucja w zasadzie niezajmująca się powoływaniem do wojska w razie wojny, lecz emitowaniem ostrzeżeń o nadciągających śnieżycach lub wichurach. Instytucja ta zakomunikowała zgodnie z prawdą, że nie wysyłała „Alertu ws. zgłaszania się mężczyzn do urzędów gmin”, ale nastrojów na wschodnich rubieżach Rzeczpospolitej nie uspokoiła. Bo, owszem, stało się jasne, że tradycyjnej wojny na razie nie ma, ale także, że w Polsce właśnie trwa kampania dezinformacyjna. Dziennikarze red. Sakiewicza słusznie skonstatowali, że kampania dezinformacyjna „wchodzi w skład rozwiązań znanych z doktryny wojny hybrydowej, zaś scenariusz stosowany w Polsce do złudzenia przypomina wydarzenia, do których doszło tuż przed aneksją Krymu przez Rosję”. Czyli tylko patrzeć, a w Najjaśniejszej pojawią się zielone ludziki, tymczasowo ślące krótkie i fałszywe wiadomości tekstowe. Po co? Odpowiedź zna każdy prawdziwy patriota – po to, by naród po lipnej mobilizacji nie zareagował na prawdziwą.

 

Do broni!

Według dziennikarzy gotowych skonać w obronie cnoty Jarosława Kaczyńskiego fałszywka była masowo rozsyłana na terenach leżących w pobliżu granicy z Ukrainą, a w szczególności w gminach Dukla i Horodło.

Andrzej Bytnar, burmistrz Dukli: – Nie znam nikogo kto dostałby SMS-a mobilizacyjnego. Nie dotarł ani do żadnego pracowników urzędu, ani do żadnego spośród moich znajomych czy bliskich. Dlaczego? Bo tak naprawdę wiadomość dostała jedna osoba, mieszkaniec naszej gminy. Zadzwonił do urzędu, żeby spytać, czy to żart. Sprawa na pierwszy rzut wyglądała na dowcip, bo procedura mobilizacyjna nie przewiduje stosowania SMS-ów, a RCB z wcielaniem do wojska nie ma nic wspólnego, ale na wszelki wypadek sprawdziliśmy w Wojskowej Komendzie Uzupełnień. WKU odpowiedziała, że nie ma mowy o mobilizacji i informację tej treści przekazaliśmy zaniepokojonemu mieszkańcowi. Wydawało się, że jest po wszystkim.

Ale nie było. Ktoś włożył sporo wysiłku, żeby o fałszywej mobilizacji zrobiło się głośno, bo treść pierwotnego SMS-a powielono w internecie i przez komórki, dzięki czemu powstało wrażenie, że podszywający się pod RCB nadawca rozesłał mnóstwo wiadomości. Efekt jest taki, że dzwonią dziennikarze z całej Polski, twierdząc, że kilkudziesięciu mieszkańców zareagowało na fałszywe wezwanie mobilizacyjne i przyszło do urzędu z okrzykiem „do broni!”. Prawda jest taka, że nie stawiła się choćby jedna osoba. To dowód, że dezinformacja miała raczej niewielki zasięg i nikt nie dał się nabrać.

Wójt Horodła także nie otrzymał SMS-a, nie dostał go również nikt z jego rodziny ani znajomych. Ani jeden mieszkaniec gminy nie przybył też do urzędu, by bronić ojczyzny przed ruskim najeźdźcą.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Pewnie rosyjski portal Sputnik wysłał tego sms-a. Chciał sprawdzić, czy dezinformacja Kremla zadziała. Widocznie nie działa. Na jego stronie przeoczyłem tego newsa.