Motto tygodnia: Opozycja podzielona, a Kaczor ze śmiechu kona.

Smoleńsk pomszczony

numer 21/2019

Drzewa nie będą już nam strącać samolotów.

W listopadzie 2018 r. do Sejmu wpłynął rządowy projekt nowelizacji prawa lotniczego oraz niektórych związanych z nim ustaw. Stanowił on reakcję na brzozę smoleńską, jak gdyby to ona była odpowiedzialna za katastrofę tupolewa, którym podróżował prezydent Lech Kaczyński z małżonką oraz towarzysząca im świta. Ściślej biorąc, reakcję na to, że brzoza smoleńska rosła.

Projekt ten zakładał wprowadzenie nowych regulacji prawnych zezwalających na szybkie, a przede wszystkim wygodne, bo wolne od urzędowego mozołu wycięcie wszystkich brzóz w pobliżu wszystkich polskich lotnisk. Chodziło nie tylko o takie lotniska jak warszawskie Okęcie, krakowskie Balice czy poznańska Ławica, lecz również o maleńkie trawiaste lądowiska aeroklubów.

Przepisy o usuwaniu brzóz z terenów wokół lotnisk miały wpłynąć na bezpieczeństwo ludzi latających samolotami czy szybowcami. Skoro tak, to przecież nieskrępowanej wycinki nie można ograniczyć wyłącznie do brzóz. Nie ma pewności, że gdyby w pobliżu pasa startowego pod Smoleńskiem rosła nie brzoza, lecz sosna, świerk czy dąb, drzewo to zechciałoby być bardziej uprzejme od brzozy. Czy też miałoby więcej niż ona refleksu. I uchyliłoby się, unikając kolizji ze zbliżającym się skrzydłem samolotu. Toteż w nowelizacji wymieniono wszystkie drzewa, bez dzielenia ich na lepsze czy gorsze. Do drzew dorzucono krzaki. Trawę i kwiaty oszczędzono.

W uzasadnieniu projektu nowelizacji słowo „drzewo” (w rozmaitych odmianach, liczbie pojedynczej oraz mnogiej) występuje aż 25 razy. „Krzewy” wymieniono 22 razy.

Drzewa do wycięcia w sąsiedztwie lotnisk definiowane są jako „przeszkody, które nie są obiektami budowlanymi, a stanowią zagrożenie bezpieczeństwa ruchu lotniczego”. Projektodawca pisał w uzasadnieniu nowelizacji prawa lotniczego o „konieczności kompleksowego uregulowania problemu usuwania drzew i krzewów”, gdyż „dotychczasowe uregulowania okazały się nieskuteczne”.

Projekt trafił do konsultacji. Sprawa usuwania drzew najbardziej zainteresowała Port Lotniczy Kraków, który miał bardzo wiele swoich propozycji. Port Lotniczy Wrocław domagał się doprecyzowania przepisów dotyczących możliwości usuwania brzóz i innych drzew z działek rekreacyjnych.

Co ciekawe, niektóre instytucje lotnicze nie zapałały entuzjazmem do projektu karczowania terenów przy lotniskach.

Polska Agencja Żeglugi Powietrznej zauważyła, że w przepisach nie stwierdzono jednoznacznie, kiedy drzewa ograniczają pole widzenia z wieży lotniska i przeszkadzają lotniczym urządzeniom naziemnym. Odesłana została na drzewo.

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.