Motto tygodnia: Droższa benzyna to PiS-u wina.

Śmiech na wargach sromowych

numer 50/2014

W polskich szkołach kwitnie mitologia seksualna.

Grupa Edukatorów Seksualnych „Ponton” opublikowała raport obnażający braki wiedzy polskich małolatów w wieku szkolnym na tematy związane ze wszystkim, co człowiek ma poniżej pępka i powyżej kolan. „Sprawdzian (z)WdŻ, czyli jak wygląda edukacja seksualna w polskich szkołach?” opracowano na podstawie ankiet prawie 3300 osób w wieku 11-30 lat.

Pytano m.in. o sposób przeprowadzania zajęć z wychowania do życia w rodzinie na poszczególnych etapach edukacji, o osoby prowadzące zajęcia, o zakres tematyczny oraz o to, czego respondenci dowiedzieli się na tych zajęciach.

Z dokumentu wynika, że młodzi ludzie mają do wyboru albo brak lekcji WdŻ, albo lekcje WdŻ, których strona merytoryczna opiera się na wierzeniach, domysłach i lękach nauczyciela. O ile 89 procent ankietowanych przez Ponton miało WdŻ w szkole, o tyle treści, które wówczas im przekazano, miały źródło najwyraźniej na plebanii lub w barze go-go – bez różnicy – zważywszy ładunek seksizmu, stereotypów płciowych i agresji wymierzonej w stronę kobiet. Raport zwraca uwagę na niewykwalifikowanych nauczycieli i brak podręczników, których treść zgodna jest ze stanem wiedzy…

Nie powinno to nikogo dziwić: w większości przypadków wiedzę przekazywali nie psychologowie czy pedagogowie, ale nauczyciele biologii, wiedzy o kulturze, muzyki, plastyki, WF i religii. Prowadzącymi były też bibliotekarki, siostry zakonne oraz dyrektor szkoły katolickiej. 40 osób wiedzę z zakresu wychowania seksualnego otrzymało od pielęgniarek, higienistek oraz – prawdopodobnie już poniewczasie – od położnych. Co trzeci respondent przyznał, że zajęcia odbywały się za późno: wtedy, gdy dziewczyny dawno już miały za sobą pierwszą miesiączkę. W niektórych szkołach lekcje WdŻ skasowano z braku środków lub zamieniono na lekcje etyki.

14 procent uczniów zrezygnowało z zajęć ze względu na ideologizację przedmiotu lub brak wiedzy nauczycieli, jak w przypadku pewnej nauczycielki historii, która poinformowała uczniów, że z francuskich rzeczy interesuje ją wyłącznie rewolucja, zatem w zajęciach z WdŻ uczniowie będą musieli jej pomóc.

całość na łamach

Weronika Cichocka, Alicja Wilczewska

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.