Motto tygodnia: Czujesz chęć przemożną pogardzania piłką nożną?

Na początku XX wieku w Skaryszewie pod Radomiem żył obywatel Imperium Rosyjskiego Polak imieniem Ignacy, który miał żydowską żonę Rachel, a z nią pięcioro dzieci: cztery córki i syna Jakuba. Ignacy handlował rzeźnymi końmi, ale zajęcie to – choć intratne – nudziło go i brzydziło. Gdy zatem w roku 1907 nadarzyła się okazja do wyjazdu do Niemiec, Ignacy z rodziną nie wahał się ani chwili. Zamieszkał w Strasburgu, gdzie z powodzeniem zajął się handlem winem. Córki wcześnie wydał za mąż, a Jakuba oddał do szkoły kadetów.

Po wybuchu I wojny światowej Jakub trafił na front, był dwa razy ranny, cudem unikając śmierci. W 1919 roku Alzacja, gdzie mieszkała rodzina Ignacego, decyzją traktatu wersalskiego powróciła do Francji. Z dnia na dzień Jakub, Polak z niemieckim paszportem, stał się Jaquesem, obywatelem francuskim, który w stopniu sierżanta trafił do francuskiej armii, gdzie zwrócono uwagę na jego wyjątkowy talent do języków. Jakub biegle w mowie i piśmie władał: polskim, językiem ojca; jidysz, językiem matki; rosyjskim, językiem zaborcy; niemieckim i francuskim, językami nowych ojczyzn; a do tego poznanymi w szkole łaciną, greką i angielskim. Z takimi zdolnościami zainteresowało się nim Deuxième Bureau, czyli francuski wywiad wojskowy. Został wysłany do szkół, w których studiował lingwistykę, sztukę wojenną i uczył się szpiegostwa. Kilka lat później na polecenie dowództwa pod zmienionym nazwiskiem wrócił do Niemiec, gdzie rozpoczął późną służbę w Abwehrze.

Tuż po I wojnie Ignacy, zniechęcony zamieszaniem związanym z wciąż występującymi utarczkami niemiecko-francuskimi, zabrał żonę i oszczędności i wyjechał do Londynu. Tam również handlował alkoholem, lecz już nie winem: importował koniak i eksportował whisky.

Jakub, który stał się należącym do NSDAP Jakobem, szybko awansował w strukturach wywiadu III Rzeszy. Przed wybuchem II wojny światowej dochrapał się stopnia obersta, czyli pułkownika. Jednocześnie przez cały czas pracował dla Francuzów; w DB miał niższą szarżę – lieutenanta colonela.

Po klęsce marszałka Pétaina w roku 1940 akta podpułkownika Jaquesa przemycono do Anglii, gdzie trafiły do MI6. Na początku 1941 roku w Wiedniu doszło do tajnego spotkania lieutenanta colonela Jaquesa z przedstawicielem brytyjskiego wywiadu. Jakub vel Jaques vel Jakob zaczął pracować dla MI6.

W tym samym roku dowódca Jakoba przedstawił go do awansu na stopień generalmajora, czyli generała brygady.

Wówczas doszło do uskoku czasowego i podziału rzeczywistości na dwie. W pierwszej strunie czasowej Jakob awansował na generała. Ale podczas procedury sprawdzającej wypłynął stary raport SS, a w nim notatka zawierająca podejrzenie żydowskiego pochodzenia kilku oficerów, w tym kolegi Jakoba, pułkownika Antenberga, którego aresztowano i skazano na śmierć. Chcąc odsunąć podejrzenia SS wobec siebie, Jakob odwiedził Antenberga w celi, gdzie go zastrzelił. Wytłumaczył to głębokim rozczarowaniem, które poczuł na wieść o zdradzie kolegi.

W drugiej strunie czasowej Departament VII SS odkrył żydowskie pochodzenie Jakoba. Zamiast zostać generałem, trafił zatem do celi, gdzie czekał na śmierć. Tam odwiedził go nowo awansowany na generała Antenberg, czysty aryjczyk. Rozczarowany zdradą kolegi, Antenberg go zastrzelił.

Doszło do kolejnego uskoku czasowego: obie struny się splotły. W efekcie generał Jakob odwiedził w celi samego siebie, gdzie sam do siebie wymierzył z pistoletu i oddał śmiertelny strzał.

W ten oto sposób Polak, Żyd, Niemiec, Francuz i współpracownik brytyjskiego wywiadu w jednej osobie został jednocześnie sprawcą (po angielsku „perpetrator”) i ofiarą (po angielsku „victim”). Jest w stanie to zrozumieć – co udowodnił w Monachium – tylko jeden człowiek na świecie: historyk, bankowiec i wyznawca teorii strun Mateusz Morawiecki, premier rządu Rzeczpospolitej Polskiej (po angielsku „prime minister of the Republic of Poland”).

 

PRZEMYSŁAW ĆWIKLIŃSKI

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.