Motto tygodnia: Co dla PiS-u gorsze? Pomór świński czy prezes Glapiński?

Dzień z życia w raju księdza prałata Henryka Jankowskiego:

 

Po śniadaniu – croissancik, jajecznica z trzech perliczych jaj, plasterek roqueforta z żurawiną, jaśminowy miód i łyżeczka czarnego kawioru z naparstkiem wódki – czas na rozgrzewkę.

Na trotuarze siedzi dziewczynka z zapałkami.

– Zimno ci, dziewuszko? – pyta prałat.

– Så – odpowiada dziewczynka, co po duńsku znaczy „tak”.

– No to zaraz cię rozgrzeję.

I rozgrzewa. Tylko przez kwadrans, żeby się nie zmęczyć.

*

Podczas spaceru wielebny spostrzega na ławce niedaleko domku z piernika uroczą parę.

– Ja jestem Henio – przedstawia się. – A wy?

– Jaś – odpowiada chłopczyk.

– Małgosia. – Dziewczynka uśmiecha się niewinnie.

– Pokażę wam trójkącik – mówi prałat i głosi kazanie o różnicy między oralem i analem. A potem sprawdza, czy dzieci wszystko zrozumiały. Jeszcze jak zrozumiały, zwłaszcza Jaś.

*

Przed obiadem, gdy już sądzi, że nic dobrego go nie spotka, księdza odwiedza siedmiu jegomościów. Niby nieduzi, ale jacyś tacy… dorośli. Mała gra wstępna jeszcze nikomu nie zaszkodziła… Dopiero gdy Gapcio spuszcza spodnie, prałat odskakuje jak oparzony.

– Oszuści! – woła i całą siódemkę wyrzuca z sypialni.

*

Talerze po obiedzie sprząta dziewczę ładne, chociaż niedomyte.

– Kocmołuszek – mówi ksiądz filuternie, wsadzając dziewczęciu rękę pod spódniczkę.

– Kopciuszek – cienkim głosem prostuje Kopciuszek, co u wielebnego powoduje wzwód wprawdzie niewielki, ale wystarczający, żeby dziewczynka go poczuła.

*

Po drzemce Jankowski przebiera się za wilka przebranego za babcię i czeka na Czerwonego Kapturka. Nic nie poprawia nastroju tak jak szybki numerek.

*

– A wy kto? – pyta ksiądz, gdy przed kolacją spostrzega niecodzienną parkę.

– Tomcio Paluszek.

– Calineczka.

– Nie jestem pedofilem! – oburza się wielebny, bo co za małe, to niezdrowe.

*

Wieczorem prawdziwe rżnięcie! Pinokio najpierw jest wprawdzie trochę drewniany, przed seksem zachowuje się jak kołek, ale od czego prałat ma wazelinę?

*

Zbliża się północ. Jankowski zmawia paciorek i kładzie się spać.

Żyć, nie umierać – myśli, zastanawiając się, czy czasem nie pisze się „rzyć”.

 

PRZEMYSŁAW ĆWIKLIŃSKI

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.