Motto tygodnia: Duda jest łowcą – ukradł marsz narodowcom.

– Rzuć wszystko i strząśnij mu szarańczę ze zdrowego drzewa – głośno narzeka Dezynsektor, superbohater wynajęty przez przywódcę Platformy Obywatelskiej.

Dwa lata temu wynajął go wódz Prawa i Sprawiedliwości do zwalczania różnego rodzaju pasożytów i pierwotniaków, ale wtedy był to fałszywy alarm. Teraz sytuacja wydaje się poważna…

Siatka na motyle – rozwiązanie stare jak Stefan Niesiołowski. Jak dużo szarańczy da się złapać za jednym machnięciem siatki? Sto? Przy dużym szczęściu sto dwadzieścia. Dezynsektor odrzuca tę metodę zwalczania szkodników jako nieefektywną. Powinna być bardziej skuteczna, a ponadto naukowa.

Insektycydy. Dichlorodifenylotrichloroetan, DDT, najskuteczniejszy w historii ludzkości środek owadobójczy. Trzeba rozpylić trochę tego świństwa na drzewo, a szarańcza się udusi i spadnie. Pięknie, tylko użycie DDT powoduje skutki uboczne u Bogu ducha winnych istot postronnych. Dezynsektor nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby u Schetyny wystąpiły zaburzenia koordynacji ruchów, bóle głowy, wymioty i drgawki, a następnie zgon wskutek obrzęku płuc.

Chodząc po schronie przeciwatomowym, Dezynsektor odrzuca kolejno preparat hormonalny na bazie dimilonu, dym tytoniowy, środek fosforoorganiczny, lampę owadobójczą oraz pyretroid.

Ultradźwięki – szybko, tanio, bezpiecznie. Nastawiasz aparat na chmarę szarańczy, która obsiadła drzewo, włączasz emiter i razisz ją dźwiękiem o częstotliwości dwóch gigaherców. Dezynsektor sięga po podręcznik, czyta odpowiedni rozdział i mówi do siebie: – Dupa blada, szarańcza jest odporna na ultra- i infradźwięki.

– A gdyby tak… – Superbohaterowi wpada do głowy szatański a genialny pomysł.

Dzwoni do Roberta Kubicy.

– Pomóż mi – prosi – pozbyć się szarańczy. Musisz tylko wsiąść do bolidu Formuły Jeden, rozpędzić się i tak przypieprzyć w zdrowe drzewo, żeby szarańcza sama spadła.

– Na szczęście złamałem rękę – odpowiada Kubica. – A poza tym przygotowuję się do wyborów.

– Co tu się przygotowywać? – dziwi się Dezynsektor. – Idziesz, bierzesz cztery płachty, na każdej stawiasz iks i po sprawie.

– Przygotowuję się to znaczy kombinuję, co by tu zrobić, żeby na każdej płachcie było tylko jedno nazwisko najlepszego kandydata.

– Czyje nazwisko?

– Andrzeja Rozenka – odpowiada Kubica, a to oznacza, że były, są i będą sprawy ważniejsze od strząsania szarańczy.

 

PRZEMYSŁAW ĆWIKLIŃSKI

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.