Motto tygodnia: Kubica rękę łamie. A Morawiecki? Jak zwykle kłamie.

Przedstawiamy dziś zapis fragmentów nagrania zarejestrowanego przez kelnerów z „Sowy i przyjaciół”, którego wszyscy szukają. Trudności z jego znalezieniem sprawiał fakt, że na nagraniu z wiosny 2013 r. Mateusz Morawiecki, wówczas prezes banku BZ WBK, uciekł się do triku, który zastosuje pięć lat później. Jako premier, prostując kłamstwo o drogach i mostach – mówił kobiecym głosem.

Morawiecki rozmawia z mężczyzną o nieustalonych personaliach. Rozmowę podajemy z zachowaniem oryginalnej składni.

Morawiecki: – Mówię Donaldowi, co się będzie pierdolił, jak oni mogą, to i my możemy, nie?

Mężczyzna: – No…

– Gdybym ja, kurwa, taki święty był, taki, kurwa, święty Franciszek, to do niczego bym w życiu nie doszedł. A przecież człowiek nie zapierdala po to, żeby nic nie mieć. Sam powiedz.

– No…

– Mówię więc Donaldowi, że to się robi tak jak oni robią. Bez pierdolenia. Bierze się człowieka, jakiegoś nołnejma pierdolonego, byle z dowodem osobistym, zakłada mu się rachunek i jazda! Rozumiesz?

– No…

– A Donald nie rozumie albo udaje, że nie rozumie. Wiesz, co to jest słup?

– No…

– Założę się, kurwa, że nie wiesz. Słup to słup. Długi na półtora metra kawał drewna, okorowany, oheblowany, gładki taki, że kurwa… gładki po prostu. A gruby fi trzysta, może trzysta pięćdziesiąt. Za cienki?

– No…

– To fi czterysta, masz rację. Taki, kurwa, żeby dwóch ludzi mogło go podnieść, nie mówię, że bez wysiłku, ale żeby się nie zajebali. (…) No więc razem z nołnejmem zakładacie kominiarki na wszelki wypadek i tym słupem jeb! Wyważacie drzwi. Alarm nie działa, bo go wcześniej wyłączyłem, mam, kurwa, takie możliwości. Mam, kurwa, czy nie?

– No…

– Szyfr do sejfu czy, jak większa placówka, do skarbca też mam. Otwierasz i pakujecie tyle kasy, ile możecie unieść. Nadążasz?

– No…

– Słup lepiej zabrać, bo jakieś ślady, kurwa, albo coś, po co psom ułatwiać robotę? (…) I tak placówka po placówce, milion po milionie, na kupkę. Po wszystkim nołnejma do piachu albo jak, kurwa, dobre serce masz, to dajesz mu dwieście, trzysta tysięcy, kupujesz bilet i wysyłasz do Albanii albo na Ukrainę. Nic mu nie będzie, niech tylko mordę trzyma krótko. (…) Ja już, kurwa, wszystko mam. Na kupce tyle, że sam nie wiem ile. (…) Mówię więc Donaldowi, że ministrem mógłbym być, skarbu albo finansów. Dobre, nie?

– No…

– A Donald, że kurwa nie, bo się nie nadaję. Ja się nie nadaję! Że niby aparat partyjny mnie nie zaakceptuje, a elektorat nie poprze. Chuj mu w oko! Nie, to, kurwa, nie! Znajdę innego frajera, u którego ministrem zostanę, a może i premierem. Co, może, kurwa, nie?

– No…

 

PRZEMYSŁAW ĆWIKLIŃSKI

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.