Motto tygodnia: Fantastyczne! Antoni i jego wojska cybernetyczne…

W Hacie nominalnie rządzili pani premier Kumba i pan prezydent Atakumba, ale faktyczną władzę sprawował pan naczelnik Ha. W rządzie premier Kumby ministrem sprawiedliwości był Zerumba. Naczelnik Ha powierzył mu władzę nad adwokatami, prokuratorami, sędziami i komisarzami wyborczymi. Prokuratorzy mieli oskarżać opozycję o nieprawość. Adwokaci dodawać do tego niesprawiedliwość. Sędziowie orzekać winę. A komisarze wyborczy fałszować wyniki wyborów. Taki system miał pozwolić naczelnikowi Ha rządzić do końca życia i o jeden dzień dłużej.

Mimo ogromnej władzy, jaką miał Zerumba, oraz mimo zaufania, jakim się cieszył u naczelnika Ha, pewnego dnia pojawiła się pogłoska o mającej wkrótce nastąpić dymisji ministra sprawiedliwości. Zażądał jej podobno prezydent Atakumba, a naczelnik Ha nie powiedział „nie”.

Do tej pory Zerumba sądził, że będzie następcą Ha; wystarczyło tylko poczekać, aż umrze. Plotka o dymisji skłoniła jednak ministra do zmiany planów.

– Muszę jak najszybciej zostać nowym naczelnikiem – powiedział Zerumba do swoich dwóch zaufanych zastępców, Wujrumby i Warumby. – Słucham pomysłów, jak to zrobić.

Warumba wymyślił, żeby dokonać zamachu stanu z pomocą ministra obrony Maciumby i jego gwardii przybocznej. Wujrumba był za tym, żeby się nie patyczkować i zabić Ha przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Zerumbie wydawało się, że jest mądry i przebiegły. Żeby za takiego uchodzić, na zastępców wziął sobie głupszych niż on. Warumba był głupi, a Wujrumba głupszy. Stąd ich głupie pomysły…

– Trzeba skompromitować naczelnika Ha – powiedział Zerumba. – Wsadzić go na jakąś minę. Albo wykorzystać sytuację, gdy sam na nią wejdzie.

Na okazję nie trzeba było długo czekać. Pewnego dnia naczelnik Ha powiedział: – Hata powinna dostać od Niemiec odszkodowanie wojenne. Niewinna Hata została w czasie wojny zhatakumbowana przez agresywne Niemcy, za co teraz Hacie należy się dużo pieniędzy. Nie może być tak, że prawie każdy Niemiec jest bogaty, a prawie każdy Hatańczyk biedny. To nieprawe i niesprawiedliwe.

Cała Hata najpierw wstrzymała oddech, a potem zaczęła liczyć, do kwoty odszkodowania dopisując coraz więcej zer.

– Naczelnik Ha nigdy żadnych pieniędzy od Niemiec nie dostanie – powiedział minister Zerumba, a jego zastępcy pokiwali głowami. – Musimy go wyśmiać, ale żeby wyśmiać, najpierw należy go poprzeć. Najlepiej zahatować coś na Hatterze. Ja go nie poprę, bo nie jestem taki głupi.

– Ja też go nie poprę – powiedział Warumba, nie chcąc być głupszy od Zerumby.

– Ja też nie – powiedział Wujrumba, sądząc, że powinien zrobić to samo, co tacy mędrcy jak Zerumba i Warumba. – Ale znam wiceministra, który jest taki głupi, że zrobi to bez mrugnięcia okiem.

– Jakiego wiceministra? – zadał pytanie Zerumba i jednocześnie na nie odpowiedział.

 

PRZEMYSŁAW ĆWIKLIŃSKI

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • A wtedy lud Haty wziął dzidy, maczety i tarcze i poszedł prosto do siedziby Zarumby.
    Rozsiekali go na kotlet mielony.
    Bo lud był mądrzejszy od Wujrumby, Warumby i od samego Zarumby.
    Bo lud dobrze wiedział: kiedy się walczy o 100 000 000 000 to można przegrać. Ale jeżeli się walki nie podejmuje, to już się przegrało.