Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

23 czerwca 2018 r. Ekapol Chantawong, 25-letni trener złożonej z nastolatków drużyny piłkarskiej Dzikie Dziki, stanął przed dylematem: komu jutro kibicować, Polsce czy Kolumbii? Rozum podpowiadał, że Kolumbii, bo to lepsza drużyna, ale serce rwało się do Polski. Szlachetnie jest trzymać kciuki za słabszego.

Trener przymknął oczy i zatopił się w modlitwie: – O Przebudzony, jak mam postąpić? Oddać się umysłowemu lenistwu i postawić na Kolumbię czy życzyć dobrze Polsce, która jest słaba jak gekon wobec wołu?

Powiał wiatr, spadły pierwsze krople deszczu. Chantawonk otworzył oczy i ujrzał Go, Wielkiego Roześmianego.

– Postaw na Kolumbię. Polska to patałachy. A do tego łamie praworządność… – powiedział Budda, śmiejąc się życzliwie i tak energicznie, że wałki na jego tłustym brzuchu zaczęły się trząść jak galareta.

– Dziękuję, o Przebudzony – szepnął trener, a potem polecił dwunastu chłopcom wsiąść na rowery.

Nie poszło im z Senegalem, grali jak pijane makaki w świątyni Prang Sam Yot, ale z pewnością już otrzeźwieli i jutro pokażą, na co ich stać – myślał Chantawonk, postanawiając uczynić coś, co pomoże drużynie Polski. Właściwe postanowienie, właściwe skupienie, właściwe działanie – jak w Czwartej Szlachetnej Prawdzie.

Wówczas zobaczył wejście do jaskini Tham Luang.

– Stójcie! – zawołał.

***

Gdy to wszystko się działo – coraz więcej wody i coraz więcej ciemności – nie miał głowy do modlitwy. Po prostu szedł coraz głębiej, dbając o to, żeby żaden z podopiecznych nie zgubił się w mroku. Zaczął się modlić, gdy wreszcie znalazł miejsce, w którym wszyscy mogli odpocząć.

– O Przebudzony, Przebudzony, co teraz mam począć? Czy mam…

– Mistrzu, co czynisz? – przerwał mu jeden z młodych piłkarzy. – Wznosisz modły do Przebudzonego? Przecież On cię nie usłyszy spod ziemi.

Rzeczywiście – podczas kolejnych dni i nocy trener próbował prosić Buddę o radę, ale nie słyszał odpowiedzi.

***

10 lipca 2018 r. Ekapol Chantawonk, 25-letni trener złożonej z nastolatków drużyny piłkarskiej Dzikie Dziki, leżał na noszach w ambulansie, który wiózł go do śmigłowca.

– Kto wygrał, Polska czy Kolumbia? – zapytał sanitariusza.

– Kolumbia. Polska odpadła.

Trener zatopił się w modlitwie: – O Przebudzony, tak jak rzekłeś prawdę o Polsce na mundialu, tak powiedz teraz, dlaczego stało się to wszystko.

– Trzeba było tam nie włazić – odpowiedział Budda, a wałki na jego tłustym brzuchu zatrzęsły się z oburzenia.

 

PRZEMYSŁAW ĆWIKLIŃSKI

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.