Motto tygodnia: Opozycja podzielona, a Kaczor ze śmiechu kona.

Jak ja się, proszę pana, dowiedziałem, o śmierci 10-letniej Kristiny z Mrowin, to od razu pomyślałem: pedofil. Bo kto by chciał zabić dziewczynkę, jak nie zboczeniec. A potem, proszę pana, się okazało, że to kochaś matki, który tylko upozorował pedofilię. Dobrze, że nie kościelną, bo teraz wszyscy po tych księżach jeżdżą jak po jakiejś burej suce, a co oni winni, że dzieci wezmą na kolana, może i pocałują albo co, ale zabić? Nie, proszę pana, księża dzieci nie mordują. No to gdy już było wiadomo, że zabił Jakub A., ukryłem IP mojego komputera, zrobiłem obejście przez serwery na Bermudach i w Nepalu i napisałem: „Zapierdolić skurwysyna!”. Dobre, co? Bo ja, proszę pana, zawsze piszę to, co myślę, a myślę tak jak trzeba, chyba pan nie zaprzeczy… Już myślałem, że sprawę z Mrowin mam z głowy, wezmę i zajmę się Kubicą, dlaczego słabo mu idzie w F-1, a tu do gry wszedł Bodnar. Zamiast współczuć matce i w ogóle, zabrał się za obronę mordercy. Mordercy! Nawet obejścia nie zmieniłem, tylko napisałem: „Zapierdolić skurwysyna!”. Rozumie pan? Obydwóch zapierdolić, bo jeden wart drugiego. I to by było tyle o sprawie Kristiny. Coś tam jeszcze się działo, ale już nie śledziłem, bo wszystko jest jasne: mordercę i jego obrońcę należy zapierdolić. Przechodząc do 9-miesięcznej Blanki z Olecka… Ja to, proszę pana, w winę ojca od początku nie wierzyłem, bo co? Pobić to ojciec może i pobije, ale na tle seksualnym? Daj pan spokój. Oho, myślę sobie, matka też, chociaż ćpunka, dziecka by nie wykorzystywała, czyli kryje się za tym jakiś pedofil, chociaż nie ksiądz. Patrzę i oto mam rację: kochaś mamusi. Tym razem puściłem strima przez serwery z Gwinei Równikowej i Vanuatu. „Zapierdolić skurwysyna!” – napisałem. Czekałem na jakieś następne morderstwo dziecka, gdy, proszę pana, za sprawą wyroku Trybunału Konstytucyjnego wyszła sprawa drukarza z Łodzi. Zaskoczony pan, co? Myśli pan, że nie wiem, co to Trybunał Konstytucyjny? Wiem aż za dobrze. Sędzia Muszyński, dubler nie dubler, ale sędzia, tak? Dobrze powiedział. Wolność gospodarcza to nie dyskryminacja. Pedałki mogły sobie poszukać innego drukarza, takiego jak oni, a nie chodzić po sądach. Nic pisać nie chciałem, bo nie wiedziałem, kim są pedałki, a jak tu chcieć, żeby zapierdolić kogoś anonimowego? I wtedy znów pojawił się Bodnar, wiadomo, obrońca pedałków. Och ty, myślę sobie, dopadam komputera, pętla przez Sudan Południowy do Nowej Zelandii i z powrotem, i piszę o Bodnarze: „Zapierdolić skurwysyna!”. Dopiero wtedy odetchnąłem. Źle mówię. Jak miałem odetchnąć, skoro wypłynęła sprawa sprzedawcy wywalonego z IKEI za cytowanie Biblii przeciwko pedałkom? Przygotowałem obejście przez Maderę i Kanadę, szykując komentarz o pedałkach z IKEI. Wie pan, jak to jest po szwedzku? Włączyłem Google’a Tłumacza: „Döda bastarden!”. Lecz oto odezwał się Bodnar: sprawdzi, co i jak i oceni. No, mówię sobie, czyżby przejrzał na oczy? Czekam, proszę pana, bezpieczne obejście się grzeje i nagle jeb! Bodnar mówi, że IKEA miała prawo i tak dalej. Nic się nie nauczył. Mój komentarz brzmi, niech pan zgadnie. „Zapierdolić skurwysyna!”. To samo miałem napisać o Timmermansie, ale na szczęście nie został tym, kim miał zostać.

Aghorota147, bezrobotnego 28-letniego hejtera amatora, widza TVP Info, ojca trojga dzieci (1500 plus) wysłuchał

 

PRZEMYSŁAW ĆWIKLIŃSKI

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.