Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego profesor Małgorzata Gersdorf siedziała na burcie żaglówki, ciesząc się słoneczną pogodą.

Urlop, urlop, urlop… – pomyślała leniwie, a lekka bryza pieściła jej ciało, ledwie zasłonięte skąpym bikini.

– Urlop ma sens tylko w lecie – głośno powiedziała Gersdorf, nie mogąc sobie wyobrazić siebie na stoku, w puchowej kurtce i z nartami przypiętymi do stóp.

Roześmiała się, spojrzała w kierunku nieodległego brzegu, a gdy spostrzegła poruszające się krzaki, śmiałym gestem zdjęła stanik. Promienie słoneczne dotknęły jej bladych piersi.

 

***

– O kurwa! – zaklął sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta magister Paweł Mucha, który patrzył na jezioro przez lornetkę, ukryty w kępie białego derenia.

Z kieszeni bojówek wyjął walkie-talkie, nacisnął guzik i szeptem powiedział: – Chłopaki, nie uwierzycie, rozebrała się…

Usłyszał zdrowy męski rechot zakłócany trzaskami płynącymi z głośnika.

– Całkiem? – Mucha poznał głos Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej doktora Andrzeja Dudy.

– Topless – odpowiedział Mucha i wyobraził sobie, jak ślini się inny sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta magister Andrzej Dera.

 

***

Siedząc na najwyższej gałęzi klonu, minister spraw wewnętrznych i administracji magister Joachim Brudziński miał doskonały widok na jezioro. Widział Gersdorf, która opalała się w łódce z opuszczonymi żaglami, i leżącego w krzakach Muchę. Prezes Prawa i Sprawiedliwości doktor Jarosław Kaczyński kazał mu śledzić pierwszą prezes Sądu Najwyższego: czy rzeczywiście przebywa na urlopie, co robi, z kim się spotyka… Prezes nie dowierzał prezydentowi – obawiał się, że Duda zawarł z Gersdorfową tajny pakt ze strachu przed Trybunałem Stanu.

– Podejrzewam, że ona udaje, że idzie na urlop, a on, że to uznaje – tłumaczył prezes Brudzińskiemu. – Ten tchórz jest gotów zniweczyć nasz misterny plan.

Brudziński nie do końca znał ten plan, ale ufał Kaczyńskiemu jak ojcu; jeśli ma śledzić, to będzie śledził. I właśnie śledzi.

 

***

Wszystko idzie według planu – pomyślał sędzia Sądu Najwyższego i jego rzecznik prasowy magister Michał Laskowski. Znajdował się w kryjówce umieszczonej w koronie jesionu i kontrolował sytuację. – Szefowa robi z tymi debilami wszystko, co chce.

Ciekawe, co zrobią, gdy pani prezes posunie się o krok dalej? – zastanawiał się Laskowski. – Mucha zemdleje, a Brudziński spadnie z drzewa?

 

PRZEMYSŁAW ĆWIKLIŃSKI

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.