Motto tygodnia: Ale draka! Afera Piebiaka!

Panie Falenta,

rozumiem, że pojedyncza cela. Rozumiem, że monitoring. Rozumiem, że spacery pod kontrolą. Rozumiem, że tzw. bezpieczna łaźnia.

Ale właśnie w łaźni powinien Pan najbardziej uważać. Nie ma Pan i nigdy mieć nie będzie pewności, że nikt tam się nie ukryje. Może osadzony, a może strażnik z korpusu szeregowych. Wie Pan, ile taki starszy szeregowy Służby Więziennej zarabia? Dwa i pół tysiąca na rękę. To co jest w stanie zrobić za dwadzieścia pensji? Albo za szczególną ścieżkę awansu?

Pewnie oglądał Pan na filmach (ja oglądałem), jak w więzieniu umiera się pod prysznicem. Zaostrzony widelec, szpikulec skręcony z trzech spinaczy biurowych albo po prostu nóż lub garota. Zamieszanie, cios, urwany okrzyk i woda spłukująca krew.

Lecz najpewniejszym i najbardziej dla napastnika bezpiecznym sposobem zadania Panu śmierci jest uderzenie. Może się Pan przewrócić i uderzyć głową w podłogę. W umywalkę. W ścianę. Albo potknie się Pan tak nieszczęśliwie, że urwana rurka od prysznica przebije Panu serce.

W więźniu – tak jak wszędzie – zdarzają się awarie prądu. Niech sobie Pan wyobrazi, że dojdzie do tego nocą, gdy będzie Pan spał. Od odcięcia prądu do uruchomienia generatorów diesla mija półtorej minuty. Wie Pan, co w ciągu półtorej minuty może z Panem zrobić człowiek, który zna się na rzeczy? Raczej Pana nie udusi poduszką, bo to za długo trwa. Pętla to pewniejszy sposób. Napastnik zarzuci Panu pętlę na szyję, przytrzyma ręce i gotowe. Zanim włączą się diesle, jego już nie będzie w celi. Znajdzie Pana zmianowy. Zawoła innych. Któryś zbada Panu puls, a potem rozłoży ręce i pokręci głową. Wyhuśtał się, westchnie ktoś. Ktoś inny przyjrzy się linie skręconej z pociętych na paski więziennych drelichów. Dobra robota… To też musiał Pan widzieć na filmach.

Zresztą po co uciekać do tak brutalnych metod? Wystarczy chemia… Zje Pan obiad, a po godzinie źle się Pan poczuje. Zanim przybędzie lekarz, w najlepszym razie minie kwadrans. Przybędzie i stwierdzi zawał. Patolog z Zakładu Medycyny Sądowej zbada Pana zwłoki po dwudziestu czterech godzinach. Po takim czasie nie stwierdzi działania substancji chemicznych. Potwierdzi zwykły zawał… Mało to ludzi umiera na zawał? A Pan, z całym szacunkiem, nie wygląda na kogoś, kto prowadzi higieniczny tryb życia.

Zapewniam Pana, że jeśli komuś będzie zależało – a jestem dziwnie pewien, że będzie – to choćby stawał Pan na głowie, w więzieniu ani przez chwilę nie będzie Pan bezpieczny.

starszy sierżant sztabowy Służby Więziennej PRZEMYSŁAW ĆWIKLIŃSKI

Wasze komentarze 2 komentarze

Odpowiedz na „mikiAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Ja stawiam na więziennego kapelana i tradycyjną, watykańska metodę eliminacji niewygodnych gadułów – truciznę.. Do celi wpadnie niby tak tylko na pogawędkę dobrotliwy klecha, i tak długo będzie truł do ucha Falencie, że aż biednego delikwenta otruje.

  • A mi się wydaje że Falenta wykupił w PISie polisę na parę lat życia poprzez te listy. Wygląda, jak by nagrania zamówione przez wschodnie służby, nie koniecznie kremlowskie i nie koniecznie legalne spryciarz opylił przy okazji naszej szwejkoagencji.
    Nie uregulowane biznesy z rosyjskim węglem nad nim będą wisiały, rosyjska mafia tego nie zapomina.Teraz ABW i reszta służb musi się troszczyć o zdrowie pana Falenty, jak mu się coś stanie będzie śmierdziało koło partii panów.