Motto tygodnia: Czujesz chęć przemożną pogardzania piłką nożną?

Wiadomo: prezydent Duda czasem czuje przymus poczucia się jak zwykły obywatel. Wiadomo: w tym celu bierze żonę pod rękę i w otoczeniu ochroniarzy – jak zwykły obywatel – idzie do fastfudowej restauracji, żeby zjeść hamburgera z frytkami. Wiadomo: wszystko robi jak zwykły obywatel – zamawia jak zwykły obywatel, płaci jak zwykły obywatel, chciałby zjeść jak zwykły obywatel… Ale nie jest zwykłym obywatelem, dlatego – jak wiadomo – jakaś zwykła obywatelka bezprzykładnie zaatakowała go pełnym nienawiści pytaniem: „Czemu zgadza się pan na łamanie konstytucji?”. Wiadomo: prezydent Duda skłamał, odpowiadając: „Nikt nie łamie w Polsce konstytucji”. Ale zwykła obywatelka okazała się namolną obywatelką i śmiała pytać dalej: „Mogę spytać, dlaczego łamie pan konstytucję?”. Wiadomo: wówczas wkurzyła się żona Agata i przyszła z pomocą mężowi Andrzejowi, zadając zwykłej obywatelce pytanie: „A proszę powiedzieć, w którym punkcie jest ona łamana”.

A teraz o tym, co było dalej, bo tego już nie wiadomo. Po wyjściu z restauracji i zajęciu miejsca w limuzynie żona Agata zapytała: – Andrzej, a właściwie czemu zgadzasz się na łamanie konstytucji?

Na to odwrócił się szofer i dodał: – No czemu?

Prezydent nie chciał kłamać, dlatego zamilkł.

W pałacu, gdzie panowała przyjemna cisza, nagle pojawił się rzecznik Łapiński, który w nowych okularach wyglądał jak mucha. – Panie prezydencie, zwykli obywatele pytają mnie, dlaczego łamie pan konstytucję – oznajmił Łapiński. Prezydent odpędził go jak natrętną muchę.

Wkrótce jednak na drodze stanął mu Mucha, sekretarz stanu. – Nie żeby mnie to szczególnie interesowało, ale dostałem oficjalne pytanie, dlaczego łamie pan konstytucję, i muszę odpowiedzieć – powiedział Mucha.

Potem inny sekretarz stanu – Dera, czyli duża derka – zadał pytanie, które prezydent słyszał nieustannie, od kiedy naszła go ochota na hamburgera z frytkami: – Czemu zgadza się pan na łamanie konstytucji, panie prezydencie?

Prezydent pobiegł do sypialni, rzucił się na łóżko, zamknął oczy i usłyszał bzyczenie. To bzyczała mucha, zwykła mucha, mucha domowa, Musca domestica: – Dlaczego, bzzzz…, łamie pan, bzzzz…, konstytucję, bzzzz?

Duda otwartą dłonią pacnął się w czoło.

– Właśnie, kurwa, dlaczego?! – zawołał.

 

PRZEMYSŁAW ĆWIKLIŃSKI

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.