Motto tygodnia: Myśliwce F-35 – zakupy do dupy.

Jak nie podać ręki Morawieckiemu i przeżyć – miniporadnik surwiwalowy.

  1. Najlepiej zostać kimś, komu to Morawiecki nie będzie chciał podać ręki. Są na to dwa sposoby:

a) Jeśli jesteś kobietą, musisz wygrać wybory na prezydenta Gdańska i zmienić nazwisko na Dulkiewicz (kolejność obojętna). Jeśli jesteś mężczyzną, powinieneś też się poddać zabiegowi zmiany płci.

b) Zostań bezrobotnym, a potem bezdomnym. Przestań się myć, golić, depilować i czyścić zęby. Nie chodź do lekarza ani do dentysty. Da to gwarancję, że Morawiecki nie tylko nie powtórzy słów Świętej Pamięci o dziadu, który ma spieprzać, ale nawet na ciebie nie spojrzy.

Bywają jednak sytuacje, gdy musisz się spotkać z Morawieckim, a zwyczaj lub procedura wymaga podania mu ręki. Nie jesteś na straconej pozycji. Masz wyjście, a nawet kilka wyjść.

a) Sposób na chama. Gdy Morawiecki wyciągnie do ciebie dłoń, powiedz: „Spierdalaj, kłamcom ręki nie podaję”, a następnie obróć się na pięcie i odejdź wolnym krokiem.

b) Sposób na Arłukowicza. Nie podaj Morawieckiemu ręki, tak jak Arłukowicz nie podał jej prezydentowi Dudzie, a potem pochwal się tym bohaterskim czynem w antyrządowych mediach.

c) Sposób na Wałęsę. Podaj Morawieckiemu nogę zamiast ręki, tylko uważaj na ochroniarzy.

d) Sposób na mentosa, inaczej na cwaniaka. W sklepie z gadżetami kup sztuczny opatrunek gipsowy, załóż go na prawą rękę i śmiało wal do Morawieckiego. Dla pewności – bo są ludzie, którzy w takich sytuacjach chcą ściskać lewą rękę – załóż sobie opatrunki na obie ręce.

Jednak to wszystko półśrodki, do tego niepewne i kłopotliwe. Po co zmieniać płeć, po co pogrążać się w otchłani bezrobocia, po co tracić kasę na sztuczny gips? A co, jeśli Morawiecki jednak uściśnie ci nogę albo odkryje podstęp z udawanymi opatrunkami? Wyjdziesz na głupka bez manier, za to z rozdętym ego – jak Arłukowicz.

Idź na całość! Spowoduj, żeby przez tego pana (Morawieckiego) już nikt nigdy nie miał rozterek z podawaniem ręki.

Powiedz komuś (w najgorszym wypadku swojemu odbiciu w lustrze), lecąc Kaczyńskim: „Ręka podniesiona na Jana Kowalskiego (jeśli masz na imię Jan i na nazwisko Kowalski) to ręka podniesiona na Jana Kowalskiego”. Potem poleć Cyrankiewiczem: „Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę na Jana Kowalskiego, niech będzie pewny, że mu tę rękę Jan Kowalski odrąbie”.

A potem niech się dzieje, co chce.

 

PRZEMYSŁAW ĆWIKLIŃSKI

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.