Motto tygodnia: Suweren to czuje – Duda dla picu wetuje.

W tym tygodniu: trudno być Piętą.

Idziesz, chłopie, do przedszkola, nawet nie po to, żeby popodglądać dziewczynki siusiające w krzakach w tajemnicy przed opiekunką, ale żeby popatrzeć na przyszłość narodu, i co słyszysz?

„Poseł Pięta zmoczył pręta i znienacka wetknął wacka, raz, dwa trzy, kryjesz ty”.

Ty? Kryjesz?

Uciekasz sprzed przedszkola w popłochu, oglądasz się, czy nie śledzi cię łaps z ABW, bo przecież jeszcze niedawno byłeś członkiem… Nie, nie byłeś żadnym członkiem, tylko należałeś do sejmowej komisji do spraw służb specjalnych…

Księgarnia. Wchodzisz pewnie jak bywalec, nie to i nie tamto w życiu się przeczytało, i co widzisz? Plakat. Olga Tokarczuk, Booker za powieść „Piętuni”.

Dyskretnie wymykasz się do IPN, gdzie czujesz się jak u siebie. Na pierwszym piętrze pokaz filmu dokumentalnego „Żołnierze wypięci”, na drugim odczyt „Wiotki fiutek, czyli pięta achillesowa potencji narodowej”. Pięt-ro, wy-pięci, pięta… Wypadasz stamtąd z szybkością kuli karabinowej.

Na ulicy dialog dwóch byczków:

– No i co, wypiętoliłeś ją?

– Masz. Piętoliłem całą noc.

– Ile razy? Trzy, cztery?

– Pięt albo nawet szest.

Dialog dwóch mężczyzn w średnim wieku:

– Wszystko było zapięte na ostatni guzik.

– Guzik z piętelką.

Ja piętolę! Lekarza! Ratunku! Wchodzisz do gabinetu, a tam „Choroby przenoszone drogą płciową: podagra, czyli dna moczanowa, ostroga piętowa, pięta Haglunda, pękające pięty oznaką choroby tarczycy”. I nade wszystko: „Piętek blady to bakteria kiły”.

Opuszczasz lekarza, nie masz już siły, chcesz się tylko położyć, przykryć kołdrą, zasnąć i mieć piętne sny o tym, jak piętolisz piętną laskę, która, kurwa, jest na tyle przyzwoita, że nie leci do „Faktu” i wszystkiego o was nie opowiada.

Za tydzień: trudno być Dudą.

 

PRZEMYSŁAW ĆWIKLIŃSKI

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.