Motto tygodnia: Kto obchodzi, mocne niech przyjmie życzenia wielkanocne.

Ocknąwszy się, minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro zamrugał oczami i poczuł dotkliwy ból głowy. Potem dostrzegł kołyszącą się nagą żarówkę starego typu i małej mocy, a potem dopiero stwierdził, że siedzi przywiązany do krzesła. W pomieszczeniu cuchnęło wilgocią i olejem napędowym.

– Gdzie… – próbował zapytać, ale nie zdołał. Wyglądało na to, że w gardle ma kluchę z krochmalu. Odkaszlnął, przełknął ślinę i spróbował jeszcze raz: – Gdzie jestem?

Światło żarówki przecięła czyjaś sylwetka.

– Jest tu kto? – zapytał Ziobro. Głos miał ochrypnięty jak gdyby od dłuższego czasu przemawiał na manifestacji.

– Nie szarp się – powiedział ktoś, kto okazał się mężczyzną w średnim wieku, ubranym w togę z fioletowym żabotem. Nie wiadomo dlaczego na togę włożył gumowy fartuch. Obok stał drugi mężczyzna, łudząco podobny do Fransa Timmermansa, wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej. On też miał gumowy fartuch włożony na źle skrojony garnitur.

– Hou je mond! – w obcym języku zawołał mężczyzna podobny do Timmermansa. Gdyby Ziobro mówił po niderlandzku, zrozumiałby, że każe mu zamknąć mordę.

Dopiero teraz minister sprawiedliwości spostrzegł, że ktoś spuścił mu spodnie, na podłodze rozłożono folię, a człowiek w sędziowskim żabocie trzyma w ręku wiertarkę.

– Wiesz, co to jest? – zapytał ów człowiek, podnosząc wiertarkę i potrząsając nią.

– Wiertarka… – westchnął Ziobro.

– A wiesz, kim ja jestem?

Ziobro pokręcił głową. Sznurek wbijał mu się w przeguby, a gołe kolana dygotały jak galareta.

– Jestem polskim sędzią – sam sobie odpowiedział polski sędzia – którego nazwiskiem od dwóch lat wycierasz sobie swoją brudną gębę: oskarżasz mnie o kradzież części do wiertarki.

Ziobro skojarzył: sędzia, Timmermans, wiertarka, gołe kolano… Skojarzył i przeraził się.

– Jak to? Ja nie… Co panowie… Przecież… – zaczął łkać.

– Niet huilen – powiedział z obrzydzeniem Timmermans, co po niderlandzku znaczyło, żeby przestał być mazgajem.

– Should I do it, Teacher? – zapytał sędzia po angielsku, co Ziobro akurat zrozumiał, bo dawno temu, zanim wybrano go do Parlamentu Europejskiego, wziął kilka lekcji angielskiego dla początkujących. Nie rozumiał tylko, dlaczego sędzia z takim nabożeństwem nazywa Timmermansa „Nauczycielem”. Przecież nauczyciele strajkują…

– Do it, son – rzekł rozkazująco Timmermans.

Sędzia włączył wiertarkę. W słabym świetle staroświeckiej żarówki Ziobro zobaczył obracające się z wielką prędkością widiowe wiertło zbliżające się do jego bezbronnego kolana.

– Nie! – zdążył zawołać, zanim poczuł bezgraniczny ból i stracił przytomność.

 

PRZEMYSŁAW ĆWIKLIŃSKI

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.