Motto tygodnia: Tusku: na razie są prokuratury, niebawem będą tortury.

Sakiewka Sakiewicza

numer 49/2014

Nikt tak nie wspomoże finansowo red. Tomasza Sakiewicza, jak on sam.

Ale złożenie sprawozdania finansowego to niejedyny obowiązek fundacji; przepisy nakazują również, aby sprawozdanie zostało przez nie podane do publicznej wiadomości. Fundacja śmierdzącego Owsiaka, choć tonie w mętnej wodzie, na swych stronach internetowych zamieszcza detaliczne raporty na temat tego, co zrobiła i na co wydała szmal. Nie można tego powiedzieć o fundacji pachnącego Sakiewicza…

bo chociaż płynie ona w klarownym zdroju polskości, sprawozdania przed opinią publiczną ukrywa. Ministerstwo od kultury wie o tym, ale nie reaguje. W tym stanie rzeczy, żeby zobaczyć ile i na co wydają Niezależne Media musieliśmy złożyć do ministerstwa wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Po trwających dłuższy czas korowodach dostaliśmy sprawozdania za lata 2010-2012.

Sobie i swoim

Pierwsze liczy raptem 2,5 strony i niewiele można się z niego dowiedzieć poza tym, że wpływy fundacji wyniosły 51 tys. zł, z czego 32 tys. pochodziły z darowizn i spadków, a reszta z ofiarności publicznej. Na budowanie wolnych mediów i obronę wolności słowa ani na jakiekolwiek formy działalności statutowej FNM nie wydała nawet złamanego grosza. Co było o tyle łatwe, że przez cały rok nie robiła nic, nie licząc konferencji w sprawie Smoleńska, acz omawianie zamachu na prezydenta Kaczyńskiego nie było zgodne z celami statutowymi.

Jedyne wydatki, jakie poniosły Niezależne Media, związane były z kosztami administracyjnymi, przy czym – czytamy w sprawozdaniu – „zarząd i rada fundacji nie pobierają opłat za jej zarządzanie”.

Rok 2011. Przychody to 270 tys. zł, większość z darowizn (prawie 200 patyków). Fundacja prowadziła działalność zmierzającą do zbudowania wolnych mediów, a mianowicie pożyczyła pieniądze Niezależnemu Wydawnictwu Polskiego, spółce wydającej „Gazetę Polską” i „Gazetę Polską Codziennie”. Czyli Sakiewicz sam sobie pożyczył forsę uzyskaną od darczyńców i – jak można mniemać – o zwrot długu niespecjalnie zabiega. Ponadto „udzielono pożyczki niezwiązanej z celami statutowymi fundacji”. Szczegółów brak.

Rok 2012. Dochody znowu wyniosły ok. 270 tys. Pojawia się istotne novum: FNM zatrudniła pracownika, a koszty wynagrodzenia oraz ubezpieczenia społecznego wyniosły 15 tys. zł. Działalność statutowa polegała na wsparciu finansowym dziennikarzy Sakiewicza „w procesach dotyczących wolności mediów” oraz „udzieleniu pożyczki na sfinansowanie kosztów związanych z dołączeniem filmów do tygodnika »Gazeta Polska«”. Jest też bliżej niezidentyfikowana pożyczka w wysokości 54 patyków, ale nie wiadomo komu i w jakim celu jej udzielono.

Wniosek: Sakiewicz założył fundację, żeby zrobić dobrze sobie i swoim gazetom.

całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.