Motto tygodnia: Tusku: na razie są prokuratury, niebawem będą tortury.

Rząd chroni oszustów

numer 37/2015

Bezkarnie utopione setki milionów złotych pod kuratelą Komisji Nadzoru Finansowego.

W równie nieprzyjemnej sytuacji, co oszukani przez Amber Gold, są ponad 4 tysiące klientów funduszu inwestycyjnego Arka BZ WBK. Ci jednak nie mogą liczyć na wsparcie instytucji państwowych, których przedstawiciele twierdzą, że takie jest ryzyko inwestowania. Czyżby?

W 2004 r., czyli w przededniu boomu na rynku nieruchomości, powstał fundusz Arka BZ WBK Fundusz Rynku Nieruchomości. Jednym z jego założycieli był Wielkopolski Bank Kredytowy.

Zasada działania funduszu była prosta. Miał on inwestować w nieruchomości. Kilka tysięcy ludzi za łączną kwotę 340 mln zł nabyło certyfikaty, które po 8 latach miały zostać wykupione przez fundusz. Wydawać by się mogło, że interes był strzałem w dziesiątkę. Ceny nieruchomości od 2004 r. do 2012 r. skoczyły o kilkadziesiąt procent. Inwestorzy zacierali ręce, czekając na odkupienie przez Arkę certyfikatów, co miało nastąpić w 2012 r.

Na początku 2012 r. zarządzająca Arką Agnieszka Hryniewiecka-Jachowicz, uspokajała klientów: „Zgodnie z założeniami statutu funduszu sprzedaż nieruchomości powinna się zakończyć przed okresem likwidacji funduszu, tj. przed 29.12.2012. Biorąc pod uwagę jakość portfela naszych nieruchomości oczekuję, że szybko znajdą one nowych nabywców i likwidacja funduszu odbędzie się w terminie”.

Okazało się, że zapewnienia były niewarte funta kłaków. Fundusz kilkakrotnie do czerwca 2014 r. przedłużał swoją działalność. Klientom skoczyło ciśnienie, gdyż nie mogli doczekać się spodziewanych zysków, a co najważniejsze – odzyskać zainwestowanych pieniędzy. Najbardziej zadowoleni byli menedżerowie Arki, którym przedłużono sowite kontrakty…

całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.