Motto tygodnia: Tusku: na razie są prokuratury, niebawem będą tortury.

Autor
Marian Śrut

Rosomak na widelcu

numer 43/2016

Macierewicz prowadzi wojnę totalną. Na lufki i śmigiełka.

W lipcu 2015 r. premierzy Polski Ewa Kopacz i Słowacji Robert Fico podpisali list intencyjny „w sprawie współpracy w zakresie produkcji Kołowego Transportera Opancerzonego”. Zasady miały być proste: my dostarczamy rosomaki, Słowacy zaopatrują je w swoje wieże. Na początek 30 tak skombinowanych pojazdów o wartości 120 mln zł miało trafić do armii naszych południowych sąsiadów. Potem planowano sprzedawać je innym państwom.

Negocjacje w sprawie podpisania umowy przebiegały sprawnie, bo interes miały obie strony, ale po dobrej zmianie stosunki polsko-słowackie uległy gwałtownemu ochłodzeniu. Syberia zapanowała po tym, jak Macierewicz i jego wierny giermek Misiewicz napadli na Centrum Eksperckie Kontrwywiadu NATO, wspólne przedsięwzięcie dziesięciu państw członkowskich sojuszu, ale głównie Słowacji i Polski. Po wszystkim minister Antoni obwieścił, że akcja była uzgodniona ze Słowakami, ale Słowacy o uzgodnieniach z Macierewiczem nic nie wiedzieli. I poczuli się dotknięci do żywego, czego wyrazem był pełen emocji list ministra obrony narodowej Republiki Słowacji. W rezultacie umowy w sprawie wspólnej produkcji transporterów nie podpisano do dziś.

Resort obrony zgania wszystko na Słowaków, zasłania się potrzebą „zbilansowanej wymiany dóbr i usług”, bliżej nieokreślonym „zagrożeniem dla polskiego przemysłu obronnego i groźbą utraty miejsc pracy”, co ma wynikać „z porozumienia zawartego przez przedstawicieli poprzedniego kierownictwa MON, na skutek indywidualnych ustaleń z ich słowackimi odpowiednikami”. Czyli gra dobrze znaną melodyjkę, prezentując się w roli niezłomnego obrońcy polskich interesów.

Mimo to według MON szanse na podpisanie umowy wciąż istnieją, ale znawcy tematyki twierdzą, że dawno jest po ptakach.

– Opowiadanie o tym, że pertraktacje ze Słowakami trwają, to mydlenie oczu – mówi „NIE” Tomasz Siemoniak, były minister obrony.

całość na łamach

 

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.