Motto tygodnia: Za Platformy ciepła woda z kranu, za PiS-u koncertowy zamach stanu.

Przyszła Koza do Madonny

numer 23/2015

Cała prawda o żywym i martwym generale Błasiku.

Andrzeja Błasika poznał w roku 1977 podczas egzaminu do Liceum Lotniczego w Dęblinie. Przez 4 lata mieszkali w jednej sali. Czym wyróżniał się przyszły bohater polskiego nieba?

– Był garbaty. Zamknięty w sobie, ciągle przyczajony i całkowicie pozbawiony werwy. Dostał ksywkę „Koza”. Pseudo dobrze oddaje jego pozycję w grupie. Żadnych zdolności przywódczych nie wykazywał, a gdyby próbował liderować, wzbudziłby śmiech, bo jak „Koza” może przewodzić? Stał na uboczu i raczej był pogardzany. Z nikim się nie przyjaźnił. Dziś w każdej szkole tacy jak on kończą jako ofiary klasowe. Nie wiem jak się dostał do Liceum Lotniczego, bo kompletnie nie miał drygu do sportu. W trakcie egzaminu wstępnego trzeba było przebiec 400 metrów, przepłynąć pięćdziesiątkę i 3 razy podciągnąć się na drążku. Błasik przeleciał 200 m i padł, pływać nie umiał, a do drążka nawet nie doskoczył.

Pełna nazwa placówki, do której Błasik się dostał mimo antytalentu do ćwiczeń cielesnych, brzmiała „Liceum Lotnicze przy Wyższej Oficerskiej Szkole Lotniczej im. Jana Krasickiego”. Nie przypadkiem patronem „Szkoły orląt” i liceum był komuch, komsomolec i stalinowski agitator – lotnictwo miało do odegrania w teatrze wojennym pierwszorzędną rolę, m.in. związaną z użyciem ładunków jądrowych, zatem pilotami mogli zostać tylko sprawdzeni pod względem ideowo-politycznym obywatele.

Warunkiem przyjęcia do pierwszej klasy było złożenie pisemnego zobowiązania potwierdzonego przez rodziców do wstąpienia po ukończeniu nauki do Wyższej Oficerskiej Szkoły Lotniczej. A gdy nie pozwalał na to stan zdrowia, delikwent trafiał do innej szkoły oficerskiej. Liceum Lotnicze było więc kuźnią kadr ludowego Wojska Polskiego i już tam rozpoczynał się proces formowania duchowego. Pogadanki o agresywnym imperializmie amerykańskim i dozgonnej przyjaźni z armią radziecką były na porządku dziennym. Błasik przeciwko indoktrynacji nie buntował się, bo doskonale wiedział, gdzie go zaniosło. Gdy podskoczy, wyleci na pysk. I po karierze.

całość na lamach

Wasze komentarze 12 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Muszę kupić NIE, żeby przeczytać „całość na łamach”, bo sądząc po tym urywku, autor obraża między innymi i mnie – ja do WOSL w 1974 nie poszedłem dla „patrona – komucha, komsomolca i agitatora”, tylko dla lotnictwa, które po dzisiaj kocham. A zadaniem lotnictwa wojskowego na całym świecie jest” odegranie w teatrze wojennym pierwszorzędnej roli …” itd itp blablanie. Jak pan autor MUSI dołożyć panu Błasikowi, to wystarczy popytać. Kolegów, chociaż są oszczędni w słowach, sąsiadów, obsługę lotniczych ośrodków wczasowych itd. Panie Mikołajczyk – należą się przeprosiny i odszczekanie obraźliwych – dla mnie i innych lotników z lat „komunizmu” – sformułowań.

    • Byłem w Dęblinie w latach 85/87 w eskadrze technicznej widziałem niejednego gościa z Liceum Dęblińskiego. Ludzie którzy tam przychodzili do szkoły to była zbieranina różnych indywidualności.Byli ludzie z pasją do latania ale też goście którzy chcieli zostać pilotami dla prestiżu. albo darmowego utrzymania w/w szkole. Jako żołnierz służby zasadniczej biegaliśmy codziennie koło internatu liceum na tak zwanej zaprawie. Wymiana zdań między przyszłymi ,,biedakami” a nami była mniej lub bardziej nie cenzuralna. niechęć obu stron była zrozumiała my szydziliśmy z nich że dobrowolnie założyli kamasze oni że służymy za darmo. ja poszedłem do wojska żeby odsłużyć a nie zasłużyć. Tak jak wielu moich kolegów byliśmy po maturze z ukończonym TSWL em w Zamościu. Byliśmy traktowani przez nich jako mięso armatnie.
      Z doświadczenia wiem że spora część podchorążych w tym czasie nigdy nie powinna się tam znaleźć.

  • Jesli czuje sie pan obrazony to prosze sie chociaz podpisac. Prawda, ze jednak wstyd?

    • A Pan się podpisał ? jedziemy na tym samym wózeczku. Ja się nie mam czego wstydzić, dlatego upomniałem się o swoje. A takie pierdoły jakie pociska Pan Mikołajczyk, „to się w pale nie mieszczą, jak mawiał znajomy milicjamt”. Różnica między LWP a WP ??? Wtedy było wojsko, chociaż oreł baz korony, za to więcej w głowie niż na. Błasik zdobył moją antypatię, kiedy „przybył” na zjazd koleżeński w jednym z nieistniejących ośrodków wczasowych. Bufon. I tyle w temacie.

  • Nie obchodzi mnie co piszecie o Błasiku, ale od Janka Kracickiego won

  • Ale wrażliwe te lotniki. Jak pipki, a nie wojaki.

  • Mógłbyś sprecyzować, bo z twojego wywodu nie mogę wywnioskować, czy służyłeś w Dęblinie, Moskwie czy Rzymie?…

  • Chyba u głódzia w jezuskowie i maryjkowie i strzelał różancami…..

  • No ale Ty chlopie masz talent podziwiam szczerze Wynajal bym Cie do pisania sprwozdan nikt by do konca nie doczytal