Motto tygodnia: Kubica rękę łamie. A Morawiecki? Jak zwykle kłamie.

Przodownice macic

numer 38/2018

Pisowska emerytura specjalna dla mistrzyń świata w rodzeniu.

Na portalu Money.pl wielka dyskusja:

„To jakaś paranoja. Jestem matką 4 dzieci. Nie korzystałam z urlopów wychowawczych, płaciłam za nianie. Skończyłam studia. Przez ponad połowę kariery zawodowej dostawałam ponad 5 tys. zł na rękę. ZUS przysłał mi symulację emerytury na 1300 zł. Czyli te 30 lat pracowałam, żeby dostać 250 zł więcej niż rówieśniczka siedząca w domu. Pracowałam na nas obie. Na swój stres i na jej wygodę. To jest złodziejstwo…”.

„Urodziłam czwórkę, nigdy nie byłam na urlopie wychowawczym. Bałam się, że zostanę bez dochodu. Dzieci korzystały ze żłobków, przedszkoli, pomagały mi sąsiadki i koleżanki. Pracuję od zawsze za najniższą pensję, ale pracuję do dzisiaj. Moje dzieci miały wszystkie najwyższą średnią w szkole. Dwoje już pracuje i płaci podatki w tym kraju, a ZUS wyliczył mi najniższą emeryturę…”.

Pretensje zgłaszają matki trojaczków. Dlaczego trójka dzieci to za mało? Zwłaszcza jeśli któreś było niepełnosprawne?

W rankingu państw UE oferujących pomoc finansową na cele prorodzinne Polska zajmuje dzisiaj czwarte miejsce. Liczy się wsparcie w relacji do przeciętnego wynagrodzenia. Pierwsza jest Francja, potem Węgry i Austria. W przeliczeniu na złotówki średnia kwota pomocy miesięcznej (ulgi i świadczenia) wynosi w krajach UE ok. 850 zł miesięcznie. W Polsce 685 zł.

Wkrótce jednak dogonimy inne kraje Unii. Moim zdaniem powód będzie taki, że rodziny wielodzietne chodzą na wybory. Dotarło do nich, że ich byt jest zależy od polityków.

W wyborach samorządowych uczestniczy 60 procent, w prezydenckich 67, w parlamentarnych 54 procent wielodzietnych. Jeszcze lepiej wypadają wielodzietni zorganizowani, związani ze Związkiem Dużych Rodzin „Trzy plus”. Lokale wyborcze odwiedza odpowiednio 91, 93 i 90 procent (dane z raportu „Wielodzietni w Polsce”).

Związek Dużych Rodzin jest za programem „Matka plus”. „Warto płacić matkom, które dużo rodzą, bo liczebność przyszłego pokolenia uwarunkuje istnienie i funkcjonowanie systemu emerytalnego w przyszłości. Rodziny wielodzietne mają znaczący wkład w budowanie bezpiecznej przyszłości nas wszystkich” – przekonuje.

Dzieci lekarzy zostają lekarzami, a nauczycieli nauczycielami. Dzieci niepracujących rodziców nie wiedzą, że pieniądze są z pracy. Sądzą, że szmal wpływa na konto w wyniku wypełnienia stosu papierów w ośrodku pomocy.

Bardzo często postawa roszczeniowa jest dziedziczona. Po co brudzić ręce robotą, skoro fajnie jest w domu? Co to jest zupa? I po co ją gotować, jeśli samorząd da obiad za darmo?

– Program „Mama plus” się opłaci – twierdzą działacze.

PiS-owi na pewno.

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Prekursorem tej,, Gross familen politik” był Austriak że śmiesznym wasikiem. Też kurdupel. Nim kobiety w jego zagrodzie miały rodzic przyszłych wojów na wyprawę,, drang nach.. musiał pozbyć się niepełnosprawnych. Kto jest ciekaw to znajdzie w sieci raporty w których wylicza się ile zaoszczędzono jajek, mleka itd. Wszystko to było w imię prawa i dbania o rodzinę. Czym to się skończyło? Gówno prawda, że historia czegoś uczy. Olchokracja jest wynaturzeniem demokracji. Pomysł by głosowały zygoty i embriony wcale nie musi być śmieszy.

  • Amatorskie wynurzenia. Większość matek czwórki dzieci po osiągnięciu wieku emerytalnego dostaje jakąś emeryturę, choćby kilkaset złotych.
    Stąd przydzielenie emerytury minimalnej wzbogaci je często o mniej niż to sławne 500+. Świadczenie uwzględniające wszystkie niuanse matki 3-ech czy więcej dzieci pociągałoby za sobą duże koszty związane z wylicvzeniem należności.

  • W czasach rozwoju robotyzacji kto zapewni w przyszłości tym dzieciom pracę , może wrócimy do taczek i łopaty ?