Motto tygodnia: Fantastyczne! Antoni i jego wojska cybernetyczne…

Prawo Jakiego

numer 39/2017

„Dzieci są własnością rodziców, a nie państwa” – obwieścił wiceminister sprawiedliwości z nominacji, a politolog z wykształcenia Patryk Jaki.

Kodeksy definiują własność jako prawo rzeczowe, zezwalające właścicielowi na dysponowanie oraz rozporządzanie rzeczą z wyłączeniem innych osób. Prawo własności posiada najsilniejszą i najszerszą gamę uprawnień przysługującą posiadaczowi tego prawa. Wynika tak wprost z Konstytucji RP, gdzie w art. 64 napisane jest, że każdy ma prawo do własności i podlega ona równej dla wszystkich ochronie prawnej. Doprecyzowuje to art.140 kodeksu cywilnego, stanowiąc, że właściciel może „korzystać z rzeczy zgodnie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem swego prawa, w szczególności może pobierać pożytki i inne dochody z rzeczy. W tych samych granicach może rozporządzać rzeczą”.

Jaki nie odkrył Ameryki.

Rodzice od lat czerpali pełnymi garściami ze świętego prawa własności do dzieci. Jednak podległe Ministerstwu Sprawiedliwości służby, do tej pory nie znając wykładni pana wiceministra, popełniały błędy. I to nawet w czasach gdy Jaki był już wiceministrem. Teraz pora, aby te niesprawiedliwości zostały naprawione, a rodzice korzystający ze swoich praw zostali zrehabilitowani i nagrodzeni sowitym odszkodowaniem.

Np. matka pięciorga dzieci, mieszkanka Opola Kamila Z., która za korzystanie z konstytucyjnego prawa do korzystania z własności w celu uzyskania dobrostanu rodzinnego kazała się swoim 12- i 17-letnim córkom rozbierać i pozwalać, aby jej facet lizał i wpieprzał paluchy w cipy matczynej progenitury. A jak którejś się coś nie widziało, to wykorzystując prawo do rozporządzania własnością, dawała niesfornej pannicy w pysk. Kamila Z. wykorzystywała swoją własność dla dobra wyższego, którym był dla niej fakt, że liżąc cipy jej córek, narzeczony będzie mniej skłonny do zdradzania jej. Do wniesienia kasacji przez wiceministra jest wyrok w tej sprawie – 3,5 roku pudła.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.