Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

Prawdziwy opolak

numer 19/2018

Warszawiacy! Zanim wybierzecie Patryka Jakiego na prezydenta stolicy, zobaczcie, jak rządzi w Opolu.

Choć kampania samorządowa jeszcze się oficjalnie nie rozpoczęła, to pod-Ziobro nie marnuje czasu i ruszył z grubej rury do walki o stołek prezydenta Warszawy. Złożył już pierwsze obietnice. Wybuduje 50 żłobków i przedszkoli oraz podziemne parkingi.

 

Półsłoik

Cwany Jaki kreuje się na jednego z 1,5 miliona tzw. przyjezdnych warszawiaków – ludzi, którzy przyjechali do stolicy w poszukiwaniu lepszego życia. Nie wspomina jednak o tym, że w Warszawie znalazł się tylko dlatego, że został posłem. Nie musiał szukać pracy, mieszkania, martwić się, jak przeżyć kolejny miesiąc. Wszystko miał podstawione pod nos. Na koszt podatników.

Jaki twierdzi, że kocha stolicę, jednak serce i interesy trzymają go w rodzinnym Opolu, gdzie sprawuje nieformalne rządy.

W 2014 r. Jaki był murowanym kandydatem na prezydenta Opola. Nieoczekiwanie zrezygnował. Ku zdumieniu mieszkańców poparł wroga i byłego działacza Platformy Obywatelskiej Arkadiusza Wiśniewskiego.

Jaki tak tłumaczył woltę: „To było w podjęciu tej decyzji najtrudniejsze. Nie ukrywam, że wiele lat przygotowywałem się do startu w tych wyborach, nawet zdobycie mandatu poselskiego było tylko środkiem do tego celu. (…) Całe moje środowisko i wszystkie zasoby, jakie mam, będę chciał włączyć w tę kampanię wyborczą. Sam też będę doradzał Arkadiuszowi, jak zaprezentować jego sukcesy i jak walczyć o prezydenturę. Zaangażuję w to całą swoją wiedzę i doświadczenie. A ponieważ w ostatnich latach dużo się nauczyłem, zapewniam, że kampania wyborcza będzie zaskakująca. Walczę o przyszłość mojego miasta, w którym mają mieszkać moje dzieci, dlatego będę działał w myśl zasady: wszystkie ręce na pokład. (…) Plan kampanii mamy rozpisany w dużych szczegółach i idziemy po historyczne zwycięstwo. Zapraszamy wszystkich opolan na nasz pokład”.

Panowie zawarli dil. W zamian za wsparcie w trakcie kampanii Wiśniewski obiecał swojemu protektorowi podział politycznych łupów i współudział w rządach. „To była gra polityczna, której nie powstydziłby się Frank Underwood” – mówił z zachwytem Jaki.

Tatuś Jakiego dostał stołek wiceprezesa spółki Wodociągi i Kanalizacja (WiK), by po kilku miesiącach zostać prezesem. Posady w ratuszu przypadły kolesiom Jakiego, którzy nie załapali się na stołki w spółkach skarbu państwa i agendach rządowych.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 3 komentarze

Odpowiedz na „FrycekAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Maciej Maleńczuk o Patryku Jakim, On wygląda i zachowuje się jak klasyczny donosiciel klasowy

  • Jest bardzo prosta recepta na to żeby uniknąć konfliktów zbrojnych:wystarczy by społeczeństwa- swoich rządzących,wysokich oficerów oraz duchownych wypieprzyły jako pierwszych na linię frontu !