Motto tygodnia: Opozycja podzielona, a Kaczor ze śmiechu kona.

Autor
Łukasz Piotrowicz

Porno z pingwinami

numer 3/2019

Czy bzykaniem się przed kamerą można wielbić Boga? Oczywiście.

Dewocyjna prasa oraz nowocześniejsze nośniki propagandy co i rusz bombardują odbiorców budującymi przykładami spektakularnych nawróceń. Do tego dochodzą radykalniejsze przypadki porzuceń blichtru tego świata na rzecz służby Panu Bogu.

Siedząca okrakiem na barykadzie między niebem a ziemią owczarnia ze szczególnym uwielbieniem czyta o nawróconych celebrytach, którzy ścieżki kokainy zamieniają na ścieżkę doskonalenia duchowego, najlepiej w klasztorze. Taka lektura zaspokaja kilka potrzeb naraz. Po pierwsze czytelnik upewnia się, że jego wybór światopoglądowy jest słuszny, skoro idol wybrał tak samo. Po drugie frustracje i niespełnione marzenia o sukcesach w wielkim świecie na chwilę przestają boleć; skoro bożyszcze porzuciło bożka przemysłu rozrywkowego dla Boga w niebie, to coś w tym musi być. Jebać sławę! Głód Pudelkowych newsów zostaje zaspokojony. Wilk syty, owca cała w skowronkach. Celebryci pełnią w tym przypadku funkcję wabika – jak w tradycyjnych reklamach. Zamiast pasty wybielającej zęby, promują wybielenie duszy. Z tą różnicą, że Kościół nie płaci tak hojnie jak inne międzynarodowe korporacje. Ale nawróconym gwiazdom nie zależy na wypychaniu pełnej już kabzy, lecz na oświeceniu maluczkich i zmyciu własnych przewin.

Młodym atrakcyjnym dziewczętom, którym marzy się kariera aktorki lub modelki, podsuwa się przykład Olalli Oliveros – Hiszpanki, wziętej gwiazdy modelingu i filmu. Jako 36-latka zmieniła fatałaszki znanych projektantów na aseksualny habit, wstępując do zakonu świętego Michała, który słynie z długiego miecza.

Finalistka konkursu Miss Meksyku z 2016 r. Esmeralda Solis Gonzales została z kolei klaryską, by – jak sama mówiła – „poznać życie z innej strony”.

Mniszką została również kolumbijska topmodelka Amada Rosa Pérez, rocznik 1970. Jako gwiazda wybiegu kilka razy zażywała skrobanek. Gdy w 2005 r. zaczęła tracić słuch, postanowiła słuchać głosu wewnętrznego, który w 2005 r. zawiódł ją do zakonnej wspólnoty. Lata świetności w oczach fotografów i tak miała już za sobą, emeryturę spędza więc na pokucie i modlitwie.

Jeżdżąc po świecie, świadectwem swojego życia dzieli się siostra Anna Nobili, striptizerka w klubie nocnym, teraz ukrywająca swą powszechnie dostępną goliznę pod skromnym habitem. „Gdy tańczyłam na rurze, wszyscy traktowali mnie jak prostytutkę. Jezus pomógł mi zrozumieć, że moje ciało nie jest śmieciem” – opowiadała w wywiadzie udzielonym Katolickiej Agencji Informacyjnej. Na spotkaniach naucza młodzież, że lepsze od tańca na rurze jest złożenie róży swej cnoty w darze Panu.

I nie chodzi o starszego pana, który da napiwek i sfinansuje studia, lecz o Pana Jezusa.

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Łukaszu widzę, że wierzyś w wirtualnego boga bo go piszesz dużą literą a to już błąd że tego Urban nie zauwaśył, chyba że i on na starość uwierzył w jahwe lub jakąś inną cypowinę….