Motto tygodnia: Może tym razem się uda – mówi do nowego rzecznika prezydent Duda.

Autor
Michał Marszał

Polski obóz koncentracyjny

numer 8/2018

„Obozy koncentracyjne. Tak. Dlaczego? Dlatego, że widać owych osiem lat pracy nad wielkością Polski, osiem lat przykładu i osiem lat osiągnięć, osiem lat krzepnięcia – nie wystarczyło dla wszystkich” – tak 19 czerwca 1934 r. „Gazeta Polska” komplementowała oświadczenie premiera Leona Kozłowskiego o konieczności utworzenia nad Wisłą miejsc odosobnienia, wzorowanych bezpośrednio na niemieckim Konzentrationslager Dachau. Pod rozporządzeniem umożliwiającym przetrzymywanie bez wyroku sądu przeciwników politycznych podpis złożył prezydent Ignacy Mościcki, a także cały rząd z faktycznie sprawującym wówczas władzę Józefem Piłsudskim. Mimo że plany były ambitne i obozów miało powstać kilka, do wybuchu wojny udało się zorganizować jeden – w Berezie Kartuskiej, znajdującej się obecnie na terenach południowo-zachodniej Białorusi. Pojechałem tam, aby z bliska poznać historię czegoś, co według wielu nigdy nie istniało – prawdziwie polskiego obozu koncentracyjnego.

 

Choć od 1 stycznia 2018 r. w przygraniczne rejony Brześcia i Grodna można udać się bez wizy, wjazd w głąb terenów dawnej II Rzeczypospolitej wciąż wymaga żmudnej biurokratycznej procedury. Białoruś, największe w Europie państwo bez dostępu do morza, oczekuje od gości – oprócz zwyczajowej w takiej sytuacji opłaty i zdjęć gęby – także pisemnego zaproszenia od jakiegokolwiek tutejszego przedsiębiorstwa. Z białoruskich firm znam tylko Mińską Fabrykę Traktorów, a to dlatego, że we wczesnym dzieciństwie ciągnik MTZ-50 ichniej konstrukcji przejechał mi dużym kołem po lewej stopie. Jako że trudno na tej podstawie prosić obcych ludzi o przysługę (tym bardziej, że winę ponosił pijany dziadek), postanowiłem zdać się na pośrednictwo znanej warszawskiej agencji turystycznej. Szybko okazało się, że w białoruskim konsulacie nie pracują ludzie palcem robieni – i od razu pokapowali się, że nie jestem biznesmenem, tylko dziennikarzem niekoniecznie chcącym przysłużyć się dobremu imieniu miłościwie panującego Aleksandra Łukaszenki. Po tygodniu drapania się po jajach konsul wyraził jednak zgodę, a ja po przetrzepaniu na granicy najpierw przez urzędników polskich, a potem białoruskich wysiadłem przed zmrokiem na dworcu kolejowym Bereza-Gorod.

 

Taksówkarz w wysłużonym audi 100, pamiętającym czasy, gdy Łukaszenka był kierownikiem kołchozu i o prezydenturze jeszcze nie marzył, w mig pochwycił, do którego hotelu chcę się udać. Po kilkunastu kilometrach podróży zatrzymał wóz przed mleczarnią, zgasił silnik i prezentując niekompletny garnitur uzębienia, wskazał palcem na wysoki zbiornik: – Eta zdieś!

Po długiej próbie tłumaczenia, że nie jestem krową, ale tylko tak wyglądam po podróży i mam dolary, za które mogę przekimać choćby u niego, pokapował się wreszcie, dokąd zmierzam i ruszył w stronę podleśnego domku. Po ulokowaniu się w pokoju, w którym towarzyszyły mi niespotykane na terenie Unii Europejskiej skóry niedźwiedzi polarnych i brunatnych, a także wypchane łosie, jelenie, borsuki, kuny, jenoty, wilki i rysie, nie pozostało mi nic lepszego niż wódka (pół litra dobrej kosztuje tu 11 zł), oglądanie wieczornego pasma telewizji z Aleksandrem Łukaszenką i czytanie książek o historii tutejszego obozu koncentracyjnego.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Doskonały temat. Chętnie pojechałbym do Berezy na dobrze zorganizowaną wycieczkę: z kwiatami, transparentem i prelegentami. To jest dumne wspomienie o twardej walce klas. Wtedy Polacy potrafili walczyć. „Ręce do góry” to o wiele późniesza postawa I Sekretarza W.J. i jego świty.

    • Nie jedź, szkoda zachodu chociaż to wschód. Poczekaj, za kilka miesięcy będziesz mógł z dużą dozą prawdopodobieństwa prześledzić podobny scenariusz w Polsce. Zastanawiam się tylko gdzie Kaczor ulokuję swoją Berezę – może w Borach Tucholskich?

  • Medialnie kiepska sprawa. Polski obóz koncentracyjny w którym trzymano ONRowców , Żydów i Ukraińców. Prosimy o komentarz Morawieckiego!

  • Podpis, thanks a lot for the post.Really thank you! Much obliged.

  • Cieszę się ze Żydzi nie dali się nabrać na utworzoną przez Rydzyka propagandową tzw.Kaplice Pamięci…która tak w rzeczywistości ma
    jedynie na celu mydlenie oczu oraz stworzenie wrażenia jak to Polacy bezprecedensowo ratowali Żydów. We wspomnianej kaplicy jest około tysiąca takich bohaterskich nazwisk …a warto wspomnieć że miliony polskich Żydów nie zgłaszało się dobrowolnie do obozów koncentracyjnych, przecież historie ich pacyfikowania były wówczas przeróżne !
    Ps. To jest cynizm i hipokryzja !