Motto tygodnia: Ecie-pecie, ecie-pecie, profesor Lech Morawski w Oksfordzie plecie.

Autor
Marian Śrut

Policję poznaj po zapachu

numer 15/2017

Niewidomy nie odróżni policjanta od żula.

Wiosna, ach to ty – pomyślał Stanisław P. i postanowił się napić w plenerze. By zamysł zrealizować, w Biedronce nabył dwa piwa marki Harnaś, udał się w okolice opolskiego amfiteatru, zasiadł na ławce i otworzył flaszkę numer jeden. Zrobił łyka, wystawił twarz ku słońcu, z lekka wiosennie się poczuł, gdy złowrogi baryton zaryczał: „Dowód osobisty!”. „Chuja pokażę, bo nie widzę czy mam do czynienia z policjantami czy z lumpami” – odparł pan Stanisław. Posiadacz barytonu bardziej stanowczo zażądał przedstawienia dokumentu potwierdzającego tożsamość i ku przestrodze wyrecytował: „Kto umyślnie wprowadza w błąd organ państwowy co do tożsamości własnej lub innej osoby, swego obywatelstwa, zawodu, miejsca zatrudnienia lub zamieszkania, albo odmawia okazania dokumentów, podlega karze grzywny”. Staszek nie chciał podlegać karze, ale z niejednego pieca chleb pił i wiedział, że menele dla zmyłki stosują różne numery. Z ostrożności procesowej dokumentu więc nie okazał, ani swych danych personalnych nie ujawnił, za to wygłosił następującą opinię: „Coś mi się zdaje, że jesteście gówno, a nie policjanci”. Baryton poinformował, że jeśli nadal będzie przekraczał normy prawne, zostaną użyte środki przymusu bezpośredniego w postaci chwytów obezwładniających. Stanisław wyciągnął legitymację inwalidzką, ale żeby żule nie zajumały pożytecznego papieru, zaraz go schował, mówiąc: „Spadaj lumpie, ślepca chyba nie okradniesz”.

Ciąg dalszy dramatu przebiegał tak:

Baryton: „Idziemy na komisariat!”.

Stanisław: „Chuja, nigdzie nie pójdę, odpierdolcie się, bo wam przyjebię!” (Z kieszeni dobywa składaną laskę koloru białego i tnie powietrze).

Baryton: „Skuwamy!” (Stanisław ciska napoczętą flaszką, uprzednio przytomnie dopiwszy).

Stanisław: „Tylko spróbuj mnie ruszyć, skurwysynu! Zostaw mnie pedofilu! Zajebię was, kurwy”!

Baryton: Gazem go! (Po chwili w powietrzu czuć gaz; Staszek czuje też, że ktoś pierdolnął go w udo bliżej nieokreślonym przedmiotem).

Stanisław: „Dzieciojebco, załatwię cię, nie puszczę płazem pastwy nad kaleką! (Na jego rękach zatrzaskują się kajdanki; Stanisław pluje, wyrywa się, i bluźni, bo sądzi, że żule chcą go uprowadzić).

Kwadrans później akcja przenosi się do II Komisariatu Policji w Opolu.

Na dołku Stanisław P. pokazuje papiery. Wynika z nich, że jest niewidomy. Ergo: menela od policjanta rzeczywiście mógł nie odróżnić. Mimo to psiaki zawiadamiają o popełnieniu przestępstwa polegającego na znieważeniu funkcjonariusza na służbie.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.