Motto tygodnia: Młody Tusk też ma mózg, ale mniejszy...

Polak emigruje z nudów

numer 18/2015

Jest bardzo duży postęp zarówno w sprawie zmniejszenia skali emigracji, jak i zmniejszenia bezrobocia, szczególnie wśród młodych. Apogeum wyjazdów z Polski przypadło na lata 2005-2007, różnica między wyjeżdżającymi a przyjeżdżającymi wynosiła wówczas ponad pół miliona ludzi rocznie. Teraz udało się zmniejszyć tę liczbę ośmiokrotnie – stwierdził ostatnio pan prezydent.

Pan prezydent opierał się na danych GUS, tego samego urzędu, który oszacował, że w 2013 r. ponad 2,2 miliona Polaków przebywało za granicami kraju dłużej niż 3 miesiące.

Statystyki te zbliżyły się do rekordu z 2007 r., gdy poza Polską mieszkało 2,27 miliona osób. Co się musiało zmienić w 2014 r., że nagle emigracja stała się mniejsza?

Nic się nie zmieniło. Pan prezydent wygłasza to, co dostaje na kartce. Na tej akurat jedyne dane, które można uznać za niepodważalną prawdę, dotyczą lat 2005-2007. A i to bez dziesięciu dni.

Od 21 grudnia 2007 r. nikt nie wie, ilu Polaków dało dyla z Polski. Tego bowiem dnia zniesiono bramki na granicach, bo weszliśmy do grupy Schengen. Od tamtej pory możemy pływać, jeździć, a nawet popieprzać do innych krajów na nartach. I pies z kulawą nogą nie będzie miał o tym najmniejszego pojęcia. A opowieści o przebywaniu poza granicami dłużej niż 3 miesiące można potraktować śmiechem. Perlistym.

***

Kto w Polsce może wiedzieć, ile osób wyjechało? Straż Graniczna? Nie ma szans. Jedyne, co może liczyć, to pasażerów na lotniskach. Jak taki pasażer wyleci, to go w kraju nie ma, chyba że przyleci – to jest. Ale jak wróci pociągiem, busem albo na piechotę, to też jak gdyby go nie było.

Dane na temat emigracji mogłyby mieć też urzędy pracy. Mogłyby, ale nie mają, bo to, że ktoś nagle nie pojawia się w okienku, nie musi oznaczać, że jest w Eidhoven. Może mieszkać nawet w sąsiednim powiecie, bo akurat tam znalazł pracę i wali go to, że nie wyrejestrował się w urzędzie. Można by oczywiście zestawiać dane z ZUS dotyczące zatrudnionych z danymi z pośredniaków. Można by, tyle że i te dane byłyby obarczone kolosalnym błędem wynikającym z pracy na czarno i na nieozusowionych umowach śmieciowych.

Ośrodki Pomocy Społecznej też niekoniecznie muszą mieć jakieś sensowne dane. Ilu przyszłych emigrantów pobierało kiedykolwiek zasiłki? Kilka procent? Kilkanaście? I nawet gdyby panie z MOPS-ów coś takiego gdzieś odnotowały, to po pierwsze nie trafi to do żadnych zbiorczych zestawień, a gdyby nawet, to i tak wyliczenia takie ukazywałyby margines zjawiska.

Zostają szkoły, do których uczęszczają eurosieroty. Tyle że szkoła, dopóki ze szczeniakiem nic się nie dzieje, nawet nie wie, że tatuś lub mamusia ucznia zapieprzają przy zbiorze owoców w Holandii. Nawet jak dzieciak pojedzie do rodziców za granicę na stałe, to szkołę gówno to obchodzi. Była sztuka, nie ma sztuki. A gdzie jest, to już sprawa policji, która ma dopilnować przestrzegania obowiązku szkolnego. Ale na tę policję musiałby ktoś to zgłosić. Szkoła tego nie robi. I nikt inny też.

Są jeszcze wydziały meldunkowe w urzędach, bo obowiązek meldunkowy, choć miało go nie być od paru lat, obowiązuje w najlepsze. Lecz żaden emigrant przy zdrowych zmysłach przed wyjazdem nie będzie specjalnie dymał się wymeldować. A jak zajrzy do kraju z okazji świąt czy pogrzebu, to polski meldunek będzie ostatnia sprawą zaprzątającą mu głowę.

***

Jedyne miarodajne informacje na temat Polaków pracujących za granicą są za granicą. Urzędy w cywilizowanych krajach mają to wszystko w miarę dobrze udokumentowane. Tyle że to też dotyczy tylko tych emigrantów, którzy zapuszczają korzenie na dłużej. Setki tysięcy Polaków prowadzą koczowniczy tryb życia. Jadą tam, gdzie jest praca. Dziś Norwegia, za 3 miesiące Holandia, po kolejnych trzech Niemcy. Przy takim tempie przemieszczania się osoby te mogą jednocześnie występować urzędowo w kilku krajach naraz.

Ale to właśnie dzięki zagranicznym urzędasom wiemy, że w ostatnich latach największym przyrostem liczby imigrantów zza Odry mogą pochwalić się Niemcy – przez ostatnie 4 lata osiedliło się tam 140 tysięcy Polaków, dzięki czemu ich ogólna liczba wynosi już 570 tysięcy.

W imigracyjnych statystykach pierwsze miejsce zajmuje Wielka Brytania. Na Wyspach jest nas już 650 tysięcy. Popularnymi celami wyjazdów są Irlandia (115 tysięcy) oraz Holandia (113 tysięcy). Na atrakcyjności straciła natomiast Hiszpania – w ciągu pięciu lat kraj opuściło 50 tysięcy naszych.

***

Według Głównego Urzędu Statystycznego w 2002 r. czasowo poza granicami Polski przebywało 786 tysięcy Polaków. W roku wejścia do Unii – 2004 – był to już milion osób, w 2005 r. – 1,45 miliona, a w 2007 r. było to rekordowe 2,27 miliona osób. Potem ta fala zaczęła opadać, by w 2011 r. osiągnąć 2,06 miliona i w końcu w 2012 r. wzrosnąć do 2,13 miliona.

Po przeczytaniu tych danych należało skrobnąć do GUS prośbę o opis, jaką metodologią się przy tych wyliczeniach posługuje. Widocznie jakaś tajna okrutnie, bo GUS odpisać nie raczył.

Fachowcy zbliżeni do urzędu twierdzą jednak, że GUS posługuje się danymi z meldunków ekstrapolując je na swoje widzimisię. Wygląda to tak, że zeszły rok był rekordowy pod względem wymeldowań. Czyli ubyło około 26 tysięcy, znaczy tyle samo, ile w 2007 r., gdy liczba osób przebywających za granicą była największa. Skąd wiadomo, dlaczego i czy rzeczywiście była najwyższa i dokąd się przenieśli, nawet fachowcy nie potrafili powiedzieć.

***

Zdaniem Bronisława Komorowskiego wielu młodych ludzi wyjeżdża z kraju „na próbę”, niektórzy na Zachodzie chcą zdobyć doświadczenie i pieniądze, a następnie wrócić.

Nie mniejszym poczuciem humoru wykazała się posłanka PO Ewa Żmuda-Trzebiatowska Według niej Polacy jadą na emigrację z ciekawości świata, a nie z braku pracy i perspektyw na przyszłość.

Tymczasem w kraju ankietę na reprezentatywnej grupie przeprowadził Work Service. Wyszło, że emigrację zarobkową rozważa co piąty Polak w wieku produkcyjnym. Trzy czwarte nie skończyło 35. roku życia. Bon voyage!

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Oto Cud Wolnej i Demokratycznej Polski!!!!!!! Jeden dupek chcial zrobic Japonie!!!!! a drugi dupek Irlandie!!!! Ale sam dal dyla do Brukseli!!!!!! No a Bolek chyba zostanie swietym!!!!!