Motto tygodnia: Czy to dublerka jest Dudowa? Nie, to prezes Gersdorfowa.

Pojemnik na spermę

numer 22/2015

Wsi spokojna, wsi wesoła: brat gwałcił, ojciec molestował, matka milczała.

W mediach znów bryluje Podlasie. Po Beacie z Hipolitowa, która zabiła pięcioro dzieci i ukryła ciała w gospodarstwie bądź dała do pożarcia psu, głośno o rodzinie z Szypliszk. Pokrzywdzona dziewczynka miała 12 lat, jest niepełnosprawna umysłowo.

Pobożne jego staranie i bezpieczne nabywanie

Szypliszki to najważniejsza wieś gminy o tej samej nazwie na polsko-litewskim pograniczu. 4-tysięczna gmina ma dwie stolice: Szpliszki i Kaletnik. Kaletnik jest stolicą duchową, tu rezyduje proboszcz. Mieszkańcy zjeżdżają z głównej drogi, aby spotykać się w kościele pw. Ducha Świętego.

– Krzysztof zawsze siadał w pierwszej ławce – podkreślają ludzie, bo tam zwykle pchają się jedynie baby. Mężczyźni tłoczą się przy drzwiach, żeby niepostrzeżenie wyskoczyć na dymka.

W Szypliszkach rezyduje wójt. Urząd stoi przy szosie łączącej Warszawę z przejściem granicznym w Budzisku. Drogą napłynęło nowe. Kantory, stacja benzynowa, knajpki, hotel.

– Zepsucie obyczajów i dziwki – dodają w piekarni.

Miejscowi wynajmują pokoje. Najchętniej letnikom, ale podstawowy klient zatrzymuje się na jedną noc i jest kierowcą tira.

– Gdzie się rozerwać? – nieodmiennie pyta. To jest powód, dla którego w tych stronach agroturystyka nowatorsko miesza się z seksturystyką. Panienki przyjeżdżają na telefon.

– Przez to Krzysiek oczadział – nie mają wątpliwości sąsiedzi. – Jego Basia dobra kobieta, ale wzięta z rozsądku. Pola rozgraniczała miedza, aż się prosiło, żeby ją zaorać. Lepszej żonki by nie znalazł, to i nie szukał. A mężczyzna swoje potrzeby ma.

Jemu sady obradzają, jemu pszczoły miód dawają

Najpierw spełniał potrzeby ze ślubną. Doczekali się czwórki dzieci: dwóch synów i bliźniaczek. Alicji z profesorską głową i Marzeny, która z trudem dodawała dwa do dwóch.

W gospodarstwie roboty dużo. Kilkadziesiąt hektarów ziemi, tyle samo krów. Krzysztof trzymał domowników twardą ręką. Radził się jedynie matki. Siedząca na wózku inwalidzkim kobieta decydowała o wszystkim.

Dopilnowała, aby Barbara nie miała czasu na koleżanki.

– Ugotuj, sprzątnij, ogórki złóż, marchew zarośnięta – komenderowała.

Młoda za każdym razem musiała poprosić teściową o zgodę, aby odwiedzić własną matkę. Często słyszała: nie. Albo o parę złotych na spódnicę. Znów „nie”, choć gospodarstwo jedno z lepszych w okolicy. Leciała wtedy do sterty wyjętych z oranicy kamieni, kuliła się i zanosiła płaczem. Granicy swojej ziemi nie śmiała przekroczyć bez pozwolenia.

16 listopada 2013 r. przed dom z białej cegły podjechał radiowóz.

– Zabrali Krzyśka i starszego syna, Łukasza – wyśledzili ludzie, choć chałupa leży 100 metrów od drogi, więc trudno coś wiedzieć na pewno. – Co to chodzi do zawodówki – tłumaczyli. Spodziewali się, że mężczyźni wrócą na wieczór.

Minęły trzy dni – nic. W zamian pojawił się brat Baśki pomagać przy krowach.

– O seks poszło – szepnął w spożywczym sąsiad.

– Ojciec złapał syna, jak obmacywał Marzenę. Chora jest, więc w nerwach Krzysiek przyłożył gówniarzowi. Basia wezwała policję. Teraz żałuje pochopności i tak chłopiec w szkole ledwo ciepły. Na prawo jazdy kilka razy zdawał i nic. Tylko mu piwo w głowie. Basia pieniądze na adwokata zbiera – wyjaśnił.

Tym razem teściowa wysupłała z pończochy własne oszczędności. Barbara wynajęła mecenasa. Bez mężczyzn gospodarka popadłaby w ruinę. Koniec życia, nawet dla Alicji. A przecież lekarzem chce być.

Pod koniec kwietnia 2014 r. panowie wrócili do domu. W sam raz na sadzenie ziemniaków.

Zdaniem sąsiadów Barbara była przez moment szczęśliwa. Marzena zniknęła, podobno zabrano ją do rodziny zastępczej. Alicja kończyła podstawówkę. Dyrektorka poprosiła rodziców na akademię. Barbara poszła sama, mąż wolał nie pchać się ludziom w oczy.

– Gratuluję córki – usłyszała od dyrektorki. – Ma świadectwo z czerwonym paskiem.

Barbara wróciła do chałupy z podniesioną głową, przez cała drogę trzymając list gratulacyjny w ręku.

całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.