Motto tygodnia: Czapki z głów i w górę kiecki – będzie rządził Morawiecki.

Pochlastane dzieciństwo

numer 8/2015

W psychiatryku dzieci się nudzą, a nudę we krwi studzą.

Oddział Psychiatrii Młodzieżowej w Łodzi przy ul. Czechosłowackiej to kameralne miejsce na 27 łóżek. Do stałej dyspozycji pacjentów jest 8 sal chorych, jedna izolatka, duża sala terapii zajęciowej wyposażona w sprzęt multimedialny, stołówka oraz w zaplanowanych godzinach sala lekcyjna, sala gimnastyczna i sala do muzykoterapii. Pod opieką personelu lub opiekunów chorzy mogą korzystać z biblioteki szpitalnej, restauracji oraz patio – czytamy na stronie internetowej.

Na oddział przyjmowani są pacjenci między 13. a 18. rokiem życia – ze schizofrenią, zaburzeniami lękowymi, depresją, problemami ze snem, nerwicą. Niedomagającym dzieciom szpital oferuje szeroki wachlarz terapii: od banalnych sesji psychiatrycznych, psychologicznych, indywidualnych czy grupowych, po wyrafinowane relaksacje, arteterapie, terapię ruchem, socjoterapię czy muzykoterapię. Kłopot w tym, że dzieci, zamiast korzystać z dobrodziejstw arteterapii, same organizują sobie życie towarzyskie, którego szczytem mody są grupowe lub indywidualne samookaleczenia.

***

Beata, mama 15-letniej Zosi, opowiada: – Córka ma depresję, do szpitala trafiła we wrześniu zeszłego roku po próbie samobójczej. Do grudnia nie brała udziału w żadnej terapii, była tylko 3 razy u psychologa i miała robione testy na inteligencję. W styczniu dzieci powiedziały, że jakaś dziewczyna wnosi na oddział żyletki. Natychmiast zaalarmowałam lekarza. Tej samej nocy 3 dziewczynki się pocięły.

Matka nieletniego chłopca dodaje: – Muzykoterapia polega na tym, że dzieci spotykają się w jednym pomieszczeniu, każdy przynosi płytę ze swoją często mroczną muzyką, przy której popadają w stany lękowe, depresyjne.

Dyrektor szpitala Monika Domarecka (nie odpowiedziała na pytania redakcji) w jednym z wywiadów broniła się: – My nie jesteśmy od tego, żeby dziecko naprawić i oddać z gwarancją.

– To bezczelność formułować w taki sposób opinie o chorych dzieciach – mówi oburzona matka chłopca.

Rodzice czterech nieletnich mówią nam o braku terapii indywidualnych, grupowych, opieki i zainteresowania.

– Oddając dziecko do szpitala, myślałam, że otrzymam jakąś pomoc, ktoś z córką porozmawia, wysłucha, a teraz każdego wieczoru drżę, czy czegoś sobie nie zrobiła… – mówi matka nastolatki.

Córka pani Iwony ma 15 lat, do szpitala trafiła 5 miesięcy temu z powodu depresji. Po dwóch tygodniach Julka pierwszy raz się okaleczyła, kilkanaście dni wcześniej próbowała się powiesić.

– Córka chciała się powiesić w ubikacji na ramiączku od stanika. Nawet nie jestem w stanie zliczyć, ile razy się okaleczała, 8-9 razy, o wielu nie wiem, dowiaduję się od jej koleżanek. Lekarze obiecują, że będzie lepiej, że robią wszystko, by pomóc, aż rozkładają ręce i mówią, że nic nie są w stanie zrobić, że nie są w stanie ich wszystkich upilnować – mówi mama 15-latki.

całość na łamach

Marta Miecińska, Joanna Pietrzak

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.