Motto tygodnia: Czapki z głów i w górę kiecki – będzie rządził Morawiecki.

PiSklęta

numer 37/2017

Rząd PiS szykuje zamach na mózgi polskich uczniów.

Minister Anna Zalewska nie została pozostawiona sama sobie. Pomagają jej koledzy – ministrowie. Oto, jakie projekty skierowali do Ministerstwa Edukacji Narodowej, które przymierza się do zmiany podstawy programowej w liceach i technikach.

 

Strzelnica w każdym powiecie

W imieniu Ministerstwa Obrony Narodowej sprecyzował oczekiwania wiceminister Bartosz Kownacki. Resort żąda wprowadzenia skróconego szkolenia wojskowego już w podstawówce. I to jak najszybciej.

Już teraz przysposobienie obronne wróciło do 57 szkół ponadpodstawowych, które MON wybrało spośród 200 zainteresowanych placówek.

Przedmiot zniknął kilka lat temu. Władze oświatowe tłumaczyły wówczas, że nie jest już potrzebna wiedza przygotowująca na czas wojny. Raczej taka, który nauczy, jak zachowywać się w trudnych sytuacjach w czasie pokoju. Ciężarówka wjeżdża w tłum. Co wtedy?

– To program pilotażowy – wyjaśnił minister Antoni Macierewicz. W zamian za powstrzymanie odruchu wymiotnego wybrańcy otrzymają wsparcie od MON w wysokości 1 mln zł.

185 godzin oswajania się z wojną młodzież zaliczy w obiektach wojskowych. Część lekcji przeprowadzą żołnierze. Rok szkolny zakończą ćwiczenia na poligonie, dla niepoznaki zwanym zieloną szkołą.

Od jesieni 2019 r. dobra zmiana dotknie wszystkie dzieci. Każdy Polak oderwany od cyca, oprócz tabliczki mnożenia, pozna organizację i zasady funkcjonowania armii, regulaminy wojskowe, tradycje. Musi zakosztować musztry i dyscypliny wojskowej. A także przyswoić sobie „wybrane elementy szkolenia bojowego”, takie jak ładowanie strzelby czy ochrona i obrona obiektów. Szkolenia logistycznego. To o tym, że jak się ma broń, niezbędna jest amunicja, która się zużywa, potrzebne są więc zapasy.

Dzieciaki posiądą też wiedzę o zasadach działania pozamilitarnych elementów systemu obronnego Rzeczpospolitej.

Chłopcy i dziewczynki w pierwszej klasie szkoły średniej nauczą się, jak sobie radzić na wojnie. To słowo nie pada wprost. Kownacki pisze o konieczności wyrobienia w uczniach nawyków mających „istotne znaczenie w wykorzystywaniu przez nich zdobytych umiejętności w warunkach realnego zagrożenia, kiedy to naturalnie występujący wysoki poziom stresu utrudnia prawidłowe prowadzenie działań”.

Rząd PO pozostawił po sobie „Orliki”. Wpompował miliony, aby na każdym zadupiu dzieciaki miały gdzie kopać piłkę.

Rząd PiS marzy o postawieniu strzelnic.

 

Ekoterrorysci do piachu

W imieniu resortu środowiska wypowiedział się wiceminister Sławomir Mazurek. Z jego wywodów wynika, że jeśli chodzi o ekologię, Polska jest w dupie. Poplątanie z pomieszaniem. Z tego powodu, czyli – mówiąc wprost – z niewiedzy część narodu łyka gówna rozpowszechniane przez nieżyczliwe media. Bo to nieprawda, że za dużo się teraz tnie i strzela. A już kompletną bzdurą jest obowiązujące przekonanie, że przyroda najlepiej poradzi sobie sama.

Trzeba więc przemeblować głowy i przebudować sumienia najmłodszych. Otworzyć ich na prawdę. Przyroda jest po to, aby służyła człowiekowi. Tak zdecydował dobry Bóg. Drzewa można sadzić, ale trzeba wycinać. Zwierzęta zjadać. Tego wszystkiego nauczą polskie dzieci leśnicy i myśliwi, którzy muszą mieć dostęp do szkół.

Ci, którzy sądzą inaczej, to ekoterroryści. W ocenie resortu środowiska pojęcie ekoterroryzmu musi znaleźć się w podstawie programowej. Ekoterroryzm „bazuje na braku świadomości społecznej”. Jedynie starannie wykształcony naród nie będzie robił wbrew drwalom i myśliwym.

Polak przyszłości powinien wiedzieć, że ochrona środowiska polega na sterowaniu procesami zachodzącymi w przyrodzie. Człowiek musi wpływać „na skład dziko rosnących gatunków”. Jak? „Modyfikując warunki siedliskowe”. Czyli „wpływając na promowanie jednych i zanik innych gatunków”.

Gdy się ta wiedza rozpowszechni, nikt nie będzie przypinać się do harwesterów.

Ponadto Jan Szyszko oczekuje od koleżanki Anny Zalewskiej wprowadzenia do podręczników informacji, że wiele obszarów chronionych prawem w ramach programu „Natura 2000” zostało wytypowanych niewłaściwie. Przecież prowadzona jest na nich ekstensywna gospodarka rolna, a także zrównoważona gospodarka łowiecka.

 

Ruch drogowy a miesięcznica smoleńska

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa martwi się, że wciąż tylu Polaków ginie w wypadkach drogowych. Aby temu przeciwdziałać, prosi o wprowadzenie poprawek do podstawy programowej z wiedzy o społeczeństwie.

Jest tam mowa o potrzebie przyuczania dzieci do brania udziału w dyskusjach publicznych, tworzenia i analizowania informacji. Słowem – do kształtowania siebie i swego miejsca w życiu publicznym. Uczeń „musi przy tym umieć korzystać ze swoich praw”. Tak brzmi obowiązujący zapis.

Resort budownictwa proponuje zmianę. Uczeń „musi przy tym mieć świadomość możliwości korzystania ze swoich praw, ale również obowiązków z nich wynikających, np. poprzez dbanie o bezpieczeństwo swoje i innych obywateli zwłaszcza w ruchu drogowym”.

Ministerstwo chce także zmienić zapis dotyczący zajęć z etyki. Jest, że belfer musi kształtować w gówniarzach umiejętność samodzielnego krytycznego myślenia. Zdaniem ministra Andrzeja Adamczyka takie bezhołowie musi mieć granice. Trzeba więc w młodych ludziach „kształtować zachowanie wyrabiające nawyki poszanowania i przestrzegania prawa, szczególnie w zakresie dbałości o bezpieczeństwo swoje i innych użytkowników ruchu drogowego”.

„Głos Nauczycielski” przewiduje, że pod pretekstem zwiększenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym przyjdzie belfrom wykładać o szkodliwości bronienia Puszczy Białowieskiej czy blokad miesięcznic smoleńskich.

 

Skoki na boki

Dezyderaty Ministerstwa Finansów pod adresem podstawy programowej mieszczą się na jedenastu stronach. Bez pół litra nie zrozumiesz, bo wicepremier Mateusz Morawiecki oczekuje wiele. Np. że szkoła nauczy gówniarzy „określania rozwoju szarej strefy w Polsce na podstawie danych GUS”. Uczniowie powinni też precyzyjnie szacować „skalę przestępstw podatkowych”.

Z rzeczy przyziemnych mają dowiedzieć się, że warto oszczędzać w Społecznych Kasach Oszczędnościowo- Pożyczkowych. Bo klient SKOK jest członkiem- współwłaścicielem banku i łączy go z innymi klientami, a także twórcą, senatorem PiS Grzegorzem Biereckim niesłychanie piękna „więź członkowska”.

Ministerstwo Finansów nie przewiduje możliwości wyjaśniania dzieciakom, że wspomniane zalety równoważy wielka skłonność SKOK-ów do plajt. A także tego, że lokując oszczędności, dzieci przede wszystkim powinny wziąć pod uwagę sytuację finansową banku.

Czy pomysły ministerstw znajdą się w nowej podstawie programowej?

Aby zjednać samorządy do idei militaryzacji szkół, MON zapowiada zmiany w prawie, które pozwolą dofinansowywać szkoły przez resort Macierewicza. Pewnie tym śladem pójdą pozostałe resorty.

 

BOŻENA DUNAT

PS Wykorzystałam materiały z „Głosu Nauczycielskiego” i portalsamorzadowy.pl.

Wasze komentarze 9 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.