Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

PiS szczeka, KOD miauczy

numer 32/2018

O jego najnowszym filmie „NIE” rozmawia z KONRADEM SZOŁAJSKIM, scenarzystą, reżyserem i wykładowcą akademickim.

 

– Jak film, zatytułowany roboczo „Dobra zmiana”, robi się w kraju dobrej zmiany?

– Trudno jak każdy film. Trudniej jak każdy film o polityce. I najtrudniej jak każdy film o politykach. Jeśli dodasz do tego, że są to działacze Prawa i Sprawiedliwości, to będziesz mógł sobie wyobrazić skalę trudności.

 

– Ten film zacząłeś kręcić 2 lata temu. Nie obawiasz się, że gdy jesienią wejdzie do kin, to nie będzie pasował do rzeczywistości za oknem, a tego właśnie widz spodziewa się po filmie dokumentalnym?

– Pat, w którym tkwimy od blisko trzech lat, nie zmienił się przez d2 lata ani raczej się nie zmieni do jesieni. Emocje się nie zmienią, najwyżej mogą jeszcze wzrosnąć. Nawet jeśli zmienią się dekoracje, to nie będzie to miało wpływu na sedno przekazu, który niesie ten film.

 

– Co to za przekaz? Że Polacy są podzieleni? Trochę mało oryginalny…

– Możesz kpić, ale wskaż mi reżysera, który pokazał ten podział. Nikt nie chciał i nie chce dotykać tego tematu.

 

– Dlaczego?

– Pytaj innych reżyserów. Może się boją, może wolą robić filmy o żołnierzach wyklętych albo o spisku smoleńskim.

 

– Twój film też jest trochę o spisku smoleńskim…

– Film jest o obecnej sytuacji politycznej. O tym, że są dwie strony sporu. Jedna popiera władzę, która postanowiła zreformować wszystko, co wydaje jej się złe, a druga się temu sprzeciwia. Przecież to jest niezwykle interesujące. Słyszałeś o wojnie futbolowej? Jeden kraj w Ameryce Łacińskiej wypowiedział wojnę drugiemu krajowi w Ameryce Łacińskiej z powodu wyniku meczu w piłkę nożną. To jest temat dla dokumentalisty!

 

– Który kraj krytykujesz, a który chwalisz w swoim filmie? Salwador czy Honduras?

– Chodzi właśnie o to, że żadnego nie krytykuję i żadnego nie wychwalam, tylko staram się przedstawić racje i emocje obydwu. Tak sobie założyłem. Zatem z jednej strony mamy pisowców, a z drugiej – umownie mówiąc – koderów. Umownie, bo opozycja to wiele różnych ugrupowań, ale trudno wszystkie wymienić, a gdy się już zacznie i któreś pominie, to się mogą obrazić… Dla mnie było ważne, żeby pokazać główny podział – na PiS i anty-PiS. Kim są jedni, a kim drudzy? Co myślą? Dlaczego tak myślą?

 

– Czyli jesteś typowym symetrystą! Może i koderzy walczą o demokrację, ale pisowcy też mają swoje argumenty… Konformista!

– O tym, że jedna strona jest zła, a druga dobra, nie trzeba robić filmu. Wystarczy włączyć telewizor. W stacji publicznej jedni mają rację, a w komercyjnej drudzy. To się nazywa propaganda, a propaganda rzadko jest seksi. Nie jest ciekawa. A moje bohaterki są ciekawe, bo niejednoznaczne. Lubimy i jedną, i drugą. Każda ma coś w sobie. Brunetka i blondynka…

 

– Gdzie je znalazłeś?

– Na początku chciałem znaleźć podzieloną rodzinę. Jak Jarosław Kurski i Jacek Kurski. Jak Elżbieta Pawłowicz i Krystyna Pawłowicz. Jak Salwador i Honduras… Znalazłem ulicę w Nadarzynie, która w całości należy do jednej familii. Wszystkie domy. Właścicielami jest rodzeństwo: brat to były dyrektor Peweksu, typowy partyjny kacyk, a siostra to zaufana Jarosława Kaczyńskiego. Marzenie. On się zgodził na udział w filmie, a ona, chociaż podejmowała mnie herbatką i ciastkami, nie. No to postanowiłem odpuścić rodzinę i znaleźć typowe – albo nietypowe, to też jest ciekawe – przedstawicielki obydwu walczących stron.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 2 komentarze

Odpowiedz na „AdamAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.