Motto tygodnia: Ecie-pecie, ecie-pecie, profesor Lech Morawski w Oksfordzie plecie.

Piramida Radziwiłła

numer 35/2016

Naprotechnologia: marna metoda, wielkie pieniądze.

Uwaga, będziemy się chwalić.

Radio Tok FM doniosło właśnie, że eksperci z Rady Przejrzystości przy Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji znienacka zmienili zdanie i uznali naprotechnologię za udokumentowaną naukowo metodę leczenia niepłodności…

– mimo iż jeszcze w kwietniu to samo grono ogłosiło zgodnie z prawdą, że jako metoda naukowa naprotechnologia jest gówno warta i oparcie na niej narodowego programu leczenia niepłodności jest kpiną z dramatu ludzi walczących o dziecko.

Nie ma specjalnie wątpliwości co do tego, że zmiana stanowiska rady miała charakter polityczny, a nie merytoryczny – nie pojawiły się żadne nowe fakty, ekspertyzy czy opracowania, które uzasadniałyby tak radykalną rewolucję w poglądach.

Jednak kwestia, na której skupia się dyskusja zwolenników i przeciwników naprotechnologii to wyłącznie jej olbrzymia – lub zerowa – wartość medyczna. Obrońcy metod naukowych, ze szczególnym uwzględnieniem in vitro, dali się zapędzić w kozi róg, tłumacząc, że naprotechnologia – sprowadzająca się tak naprawdę do obserwacji płodności kobiety – w ogóle nie wkracza w przypadkach, w których in vitro jest niezbędne, takich jak endometrioza, wodniaki jajowodów czy bezpłodność partnera. To oczywiście prawda, ale to nie jest najważniejsze.

Najważniejsze – i to jest ten moment, kiedy się chwalimy – że naprotechnologia to nic innego jak pobłogosławiona przez Kościół piramida finansowa, taki katolski Amway. Pisaliśmy o tym już 7 lat temu („Śluz blues”, „NIE” nr 42/2009).

całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • „Nie ma specjalnie wątpliwości co do tego, że zmiana stanowiska rady miała charakter polityczny, a nie merytoryczny – nie pojawiły się żadne nowe fakty, ekspertyzy czy opracowania, które uzasadniałyby tak radykalną rewolucję w poglądach. ” – dobry opis momentu w którym homoseksualizm „przestał być” dewiacją lub/i chorobą.