Motto tygodnia: Hop, siup, po kanapie! Berczyńskiego nikt nie złapie!

Autor
Adela Wójcik

Piłam szczyny

numer 35/2016

„Lato i morze i piwerko na dworze”, jak śpiewał klasyk, czyli jak nie dać się wydoić „lokalnym” browarom.

Rok 2016, wolny weekend, szybki wypad nad morze. Padło na Łebę, bo są tam jakieś atrakcje – muzeum motyli, labirynt, aleja prezydentów, gdzie rękę odcisnął Jaruzelski, czym jeszcze po śmierci wzbudza ból dupy prawaków. Od wypoczynku nad morzem nie oczekuję więcej niż temperatury powyżej 20 stopni, odrobiny słońca oraz zimnego piwka.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy po przyjeździe do nadmorskiej mieściny, to plakaty na każdej latarni, że w Łebie można napić się wyśmienitego piwa pod nazwą „Łebskie”. Cena 5,99zł – niemało. No, ale za niezłe regionalne piwka płaci się więcej, toteż do koszyka dorzuciłam również ów wynalazek.

Na plaży degustacja. Smak ciekawy, niespotykany, coś jak tektura leżąca w kałuży w gorący dzień. Innymi słowy: nienadający się do picia szczoch.

Zrażona podreptałam do kolejnego sklepu w celu uzupełnienia zapasów. I wtedy mym oczom objawił się orzeł biały w złotej koronie. „Polska” – krzyczała etykietka. Nad orłem hasło: „Bóg, honor, ojczyzna”. Z tyłu wierszyk: „Bardziej Polska się rozwinie, póki my żyjemy. Dobrym piwem ją sławimy z tej pięknej krainy. Tu natury moc znajdziecie, polskie chmiele, słody. Bądźmy dumni mój kochany przyjacielu młody”. Piwo na miarę współczesnej Polski, myślę i biegnę do kasy.

Po otwarciu kolejne rozczarowanie, a raczej déjà vu. Tektura znowu staje w gardle, wypić się tego za cholerę nie da. Tym razem etykietę czytam uważniej. Cóż za niespodzianka! „Polska” jest produkowana tam, gdzie „Łebskie”. Ba, Łeba i okolice nie mają ani z jednym, ani z drugim nic wspólnego, bo szczyny, jak mówi internet, produkowane są przez Browar Witnica, województwo lubuskie, powiat gorzowski.

całość na łamach

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.