Motto tygodnia: Co dla PiS-u gorsze? Pomór świński czy prezes Glapiński?

Pieronek idzie do nieba

numer 1/2019

Biskup Pieronek uchodził za liberała, ponieważ do telewizji zakładał garnitur zamiast sutanny i nie znosił ojca Rydzyka. W ostatnich latach jego progresywną reputację ugruntowała żywiołowa niechęć do PiS, która niewątpliwie wyróżniała go na tle innych polskich hierarchów. Ale idea kanonizowania go jako patrona demokracji i postępu jest tyle absurdalna, ile oburzająca.

Szafarzem kultu okazuje się, niezaskakująco, „Gazeta Wyborcza”. Zaskakujące jest to, do jakiego stopnia „GW” jest gotowa obrażać przy tej okazji inteligencję czytelników. Adam Michnik we wzniosłym lamencie po Pieronku orzekł, że „jego mowa była wolna od nienawiści”. Jan Turnau, znany krakowski publicysta „GW”, ocenił, iż najbardziej wyróżniającą cechą Pieronka była „akceptacja ustroju demokratyczno-liberalnego”. Tomasz Dostatni, krakowski zakonnik, którego list „Wyborcza” uznała za stosowne opublikować, wzywa krytyków biskupa do tego, aby umieli różnić się „bez odbierania oponentom prawa do inności”. Wszystkie te frazy w odniesieniu do Pieronka brzmiałyby komicznie – tyle tylko że nie ma się z czego śmiać.

 

Biskup daje po gębie

Wśród dzisiejszych rozmiękczonych „terrorem poprawności politycznej” biskupów trudno znaleźć drugiego, który tak otwarcie dawałby wyraz swojej mizoginii, homofobii i przekonaniu, że Kościół kat. jest ponad prawem, bo taka jest wola boża. Swoje napaści na feministki, gejów, lewicę czy ludzi domagających się rozliczenia księżej pedofilii Pieronek z wdziękiem tłumaczył faktem, iż jest góralem, a „górale mają pokusę zachowania się po góralsku, czyli że daje się komuś po gębie, a gdy spytają, czy uderzony wstał, odpowiada się: – Ni mioł prawa!”.

W świecie Pieronka prawa nie mieli ci, którzy domagali się rozdziału Kościoła i państwa. Trudno wyobrazić sobie postawę bardziej odległą od „akceptacji ustroju demokratyczno-liberalnego”.

Gwoli ścisłości: nie chodzi o to, że zmarły biskup był wierny kościelnym naukom w zakresie aborcji czy homoseksualizmu. To mieści się w zakresie jego obowiązków służbowych.

To, co czyni Pieronka postacią szczególnie ponurą, to jego żarliwe zaangażowanie w walkę o to, aby na straży tych dogmatów, zamiast sumienia katolików, stało prawo państwowe. Wszelkie postulaty dotyczące światopoglądowej neutralności władzy i prawa uważał za świętokradztwo, czemu dawał wyraz w słowach bynajmniej nie nacechowanych miłością bliźniego.

„Są takie momenty w historii Polski, kiedy wszystkie psy i szczury opuszczają swoje kryjówki i idą na polowanie. To przejdzie. Wkrótce wrócą do nor i będzie spokój” – mówił wolny od nienawiści biskup, pytany o lewicowe postulaty, dotyczące ograniczenia wszechwładzy papizmu w RP.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Jednego katolickiego męta mniej ! To ścierwo tylko udawało liberalne poglądy na zasadzie” dobry glina i zły glina”. Ale w ogłupiałym i zeszmaconym społeczeństwie niektóre wieśniaki mogą w takie baje wierzyć.Cała sekta katolicka musi być zdelegalizowana, a która z tzw partii opozycyjnych nie będzie miała tego w programie, powinna iść do piachu.