Motto tygodnia: Tusku: na razie są prokuratury, niebawem będą tortury.

Pedalskie wersety

numer 36/2015

Poeta Tischner góruje nad każdym poetą gejem, mimo że wierszy nie pisał.

Dr Błażej Warkocki ze strażnikami tożsamości narodowej na pieńku miał od dawna. Naukowiec z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu nie zajmuje się bowiem doniosłą rolą Maryi w dziejach narodu polskiego, ale literaturą queer, czyli związaną z seksualną nienormatywnością. Wszelka nienormatywność, zwłaszcza płciowa, jest zaś wroga przesłaniom Zawsze Dziewicy i całej polskiej kulturze.

W szerokich kręgach o filologu zrobiło się głośno, gdy po wykładzie ks. Pawła Borkiewicza, wskazującym na to, że gender dewastuje człowieka, stwierdził, iż kapłan zastosował przepis rodem z komunistycznej propagandy: niezrozumiałe pojęcie („gender”) plus jednoznacznie negatywna opinia („dewastacja”) równa się smaczna manipulacja. Od tej pory znalazł się na celowniku, ale ofiarą nagonki stał się dopiero, gdy z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego dostał 260 tys. zł na projekt „Antologia polskiej literatury queer”.

Tradycja oręża

Grant filologowi przyznała rada naukowa ministerialnego Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki. Patriotów nie wzburzyła wysokość dotacji, bo normatywni beneficjenci dostali znacznie więcej (np. „Korpus dzieł malarskich Henryka Siemiradzkiego” prawie 3 bańki). Poszło o pryncypia, i to z najwyższej półki: a) Warkockiego nagrodzono w module „tradycja”, a w słowniku prawdziwie polskiej kultury figuruje tradycja oręża, ojców i wiary, ale na odmienne preferencje nie ma w nim miejsca;

  1. b) w konkursie uczestniczyło 520 wnioskodawców, forsę dostało 47, zatem pogłowie pokonanych liczyło 473 sztuki; wśród odrzuconych projektów znalazły się inicjatywy zacne i pożyteczne, np. pomysł Instytutu Zachodniego na wydanie nowej encyklopedii II wojny światowej, a także Instytutu Myśli Józefa Tischnera na publikację dwóch tomów dzieł zebranych teologa.

„Ta zniewaga krwi wymaga!” – krzyknęli obrońcy tradycji przez „T” i rozpoczęli kanonadę.

Kopulacja w gruzach

Najpierw do ostrzału przystąpiły media prawicowe, alarmując że „geje wygrali z Tischnerem” i „resort nauki uważa, iż literatura LGBT to dziedzictwo kulturowe”, co uznano za przejaw kulturkampfu prowadzonego z własnym narodem przez rząd. „Tylko uważne spojrzenie w przeszłość może nauczyć nas czegoś o przyszłości. Badanie twórczości wybitnych malarzy, pisarzy czy muzyków wzbogaca naszą wiedzę i tożsamość, przyczyniając się do rozwoju. Jak zatem tłumaczyć decyzje dotyczącą antologii queer? O jaką przyszłość dba rząd PO-PSL?” – retorycznie pytali dziennikarze niepokorni. Retorycznie, bo wiadomo, że rząd PO-PSL Polskę doprowadził do ruiny, po to by zadbać o przyszłość gejów, na gruzach zniszczonej ojczyzny mogących kopulować bez opamiętania.

Wkrótce debata przeniosła się do tabloidów i „Fakt” zaryczał, że „rząd dał ćwierć miliona zł na badanie literatury gejowskiej!”, artykuł zaopatrując fotografią Tischnera. „Wielki polski poeta przegrał z pisarzami gejami” – brzmiał podpis pod fotką, z czego można wnosić, że redaktorzy dziennika zakładają, iż pisarz gej do wielkości predysponowany nie jest. I nawet gdy bardzo się wysili, nie osiągnie poziomu Tischnera, który choć chadzał w sukni i jego upodobania łóżkowe były szerokiej publice nieznane, to zgodnie z wielowiekową tradycją sięgającą Piasta Kołodzieja – i jak przystało na kapłana – na pewno był hetero. Przewaga poety Tischnera nad pisarzem gejem jest ewidentna, mimo iż ksiądz z Łopusznej wierszy wcale nie pisał, wszak nawet niepiśmienny osobnik hetero bije na łeb piszących poematy i sonety twórców homo i na ich tle jest wielki. Nie zmienia tego fakt, że homoseksualiści w wyborach prezydenckich głosowali na Andrzeja Dudę, mężczyznę atrakcyjnego i budzącego chuć nie tylko wśród samic.

całość na łamach

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Kolejny dowód na to, jak rozumie tolerancję większość Polek i Polaków.
    Z reguły -to jest moja obserwacja!- większość Polek i Polaków kuśtykało w przenajróżniejszych tematach około 10 lat za tzw. Zachodem.
    W sprawach światopoglądowych -tak obecnie to oceniam!- z 10ciu lat robi się pomalutku pół wieku i końca nie widać!!!
    JOW jego mać!

  • po prostu rządy III RP mają za dużo kasy i rozpieprzają ją na głupoty, tak po jednej jak i drugiej stronie, zamiast zrobić coś pożytecznego, np. zmniejszyć kolejki do lekarzy