Motto tygodnia: Hop, siup, po kanapie! Berczyńskiego nikt nie złapie!

Autor
Alicja Wilczewska

Partia śmieci

numer 14/2015

Partia nieznających dnia ani godziny.

 

Nie do końca wiadomo, kto do niej należy. Mówi się, że są spadkobiercami proletariatu, ale nie całkiem – w zasadzie tylko z nazwy. Nawet i nazwy by nie mieli, gdyby nie brytyjski profesor Guy Standing, który ze słów „proletariat” i „precarious”, czyli niepewny, stworzył pojęcie „prekariatu”, a nawet opisał go w książce zatytułowanej „Nowa niebezpieczna klasa”.

Według niego prekariusze to wszyscy zatrudnieni na podstawie różnego rodzaju elastycznych form zatrudnienia – umów o dzieło i umów-zleceń zwanych umowami śmieciowymi.

Tu zaczynają się problemy ewidencyjne, bo w zależności od tego, kto bada, do prekariuszy zalicza się albo osoby, które dopiero wchodzą na rynek pracy, albo te, które już na nim są, ale mogą stracić pracę, a czasem nawet i tych, którzy z niego wypadli. Według prof. Standinga prekariusze to ludzie pozbawieni gwarancji zatrudnienia. Jeśli coś z góry określi się jako klasę, a następnie przyda temu nazwę mającą zakorzenienie historyczne, to staje się faktem choćby i naciąganym.

Czym jest prekariat w praktyce, o co walczy i jak – można się było dowiedzieć 28 marca w Warszawie na Kongresie Prekariatu zorganizowanym przez Ogólnopolski Pracowniczy Związek Zawodowy Konfederacja Pracy, Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” i stowarzyszenie Polska Społeczna, czyli „oddolny ruch łączący pracowników, mieszkańców i rodziców; ludzi młodych i starszych; bezrobotnych i zatrudnionych na umowach śmieciowych i śmieciowych etatach”. Polska Społeczna działa z dewizą: „po stronie większości”, po to, aby żyć w „sprawiedliwym i nowoczesnym państwie dobrobytu”. „Stanowczo odcina się od działających partii politycznych”, od ekonomicznego liberalizmu, od rządzących w Polsce elit i „stoi po stronie większości polskiego społeczeństwa, a nie po stronie partii politycznych reprezentujących interesy znacznie bogatszej od reszty społeczeństwa mniejszości”. Jak piszą członkowie PS, „Polska potrzebuje oddolnego ruchu społecznego mieszkańców, rodziców i pracowników, którzy sami staną w obronie swoich praw”. Wygląda to fantastycznie, na science fiction zawsze jest popyt.

całość na łamach

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Znacznie ciekawsze niż partia zielonej wyspy.
    Pewnie jednak wszysko zakończy się brakiem zdecydowania w kwestii własności środków produkcji.

  • Te naszą wspaniałą klasę polityczną powinno się powywieszać jak pranie na sznurku,co do jednego niezależnie z jakiej są partii.To przecież banda próżniaków nierobów ,aferzystów mających społeczeństwo polskie w d..ie.

  • Przez kilka lat pracowałem na umowę zlecenie w telekomie, gdzie niby miano doceniać pracowitość. To mi wybiło z głowy kapitalizm oraz wrodzoną właśnie pracowitość. Teraz jako urzędnik, straciłem wiarę w przyszłość Polski, bo będąc obecnie opierdalaczem i tak pracuję o wiele lepiej niż reszta.