Motto tygodnia: Prezes jest już zdrowy jak ryba. Chyba...

Order Misia

numer 31/2017

Specjalny coin generalski dla Bartłomieja Misiewicza nie przeszedł bez echa.

Po naszej publikacji „Order Misia” rozpętała się medialna burza. Wybicie pamiątkowego medalu dla Misiewicza przez Ministerstwo Obrony Narodowej zostało zgodnie wyśmiane i skrytykowane przez wszystkie portale informacyjne (m. in.: Natemat, Onet, WP, Interia) i wiodące gazety („Gazeta Wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Super Express”, „Fakt”). Nie zabrakło cierpkich komentarzy w mediach społecznościowych.

Gen. Stanisław Koziej: „Śmieszne, infantylne, brak szacunku dla wewnątrzwojskowego obyczaju. Żadnego wyczucia, jak z parasolkami…”.

gen. Roman Polko: „C oiny – to towar zastrzeżony dla wojskowych, a nie cywili. Symbolizuje braterstwo budowane w ogniu walki, a nie gadżet reklamowy”.

gen. Waldemar Skrzypczak (dla Onet.pl): „Coin to prawo i przywilej dowódców. Tradycja wybijania osobistych monet narodziła się, gdy walczyliśmy w Iraku. Przejęliśmy ją od amerykańskich kolegów”.

Radosław Sikorski, były marszałek Sejmu RP: „To musi być prawdziwa męska przyjaźń”.

Tomasz Siemoniak, były minister obrony narodowej, wicepremier: „Macierewicz wyprodukował osobiste medale dla Misiewicza (tzw. coiny). Operetka!”.

Odezwał się na Twitterze Bartłomiej Misiewicz: „Warto zobaczyć, zanim zacznie się powtarzać głupoty pisane przez tygodnik »Nie«, znany z dużej wiarygodności…” – i jak przystało na największego w historii fajtłapę wśród rzeczników podał jeszcze bardziej pogrążający go link do strony kolekcjonera wojskowych coinów, gdzie pamiątkowy medal Misiewicza sąsiaduje z innymi tego typu pamiątkami, ale wyłącznie generałów i ministrów.

Głos zabrała wreszcie rzeczniczka MON, która przed publikacją w naszym tygodniku nie zechciała odpowiedzieć na żadne pytania: „To nie jest medal, a jedynie okolicznościowa moneta pamiątkowa, która zgodnie z tradycją stanowi formę osobistego podziękowania dla osoby obdarowanej” – powiedziała Edycie Żemle z Onetu mjr Anna Pęzioł-Wójtowicz.

Słowo „moneta”, użyte przez mjr Pęzioł-Wójtowicz, jest literalnym przetłumaczeniem pochodzącego z angielskiego słowa „coin”, ale nie oddaje właściwie stanu rzeczy. To, co MON zamówiło dla Misiewicza, jest rodzajem pamiątkowego medalu; to przedmiot znacznie cięższy i większy od jakiejkolwiek monety. Nie nazwa jest jednak przedmiotem afery i nie będę się o nią spierał. Dla mnie to medal, dla pani rzeczniczki moneta. Może sobie pani major takie „monety” nosić w portmonetce albo próbować wetknąć do kasy w Biedronce. Powodzenia!

Ponieważ jednak nadal nie wiadomo, kto kazał zrobić medal pamiątkowy Misiewiczowi ani ile to kosztowało podatnika, postanowiłem skierować do MON pismo w trybie ustawowym:

„Na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej z 6 września 2001 r. (Dz. U. nr 112, poz. 1198) zwracam się z prośbą o udostępnienie informacji w następującym zakresie:

  1. Ile MON zapłaciło za tzw. coin generalski Bartłomieja Misiewicza?
  2. W jakim nakładzie został zamówiony ten gadżet?
  3. Jaki był powód wyprodukowania spersonalizowanego medalu pamiątkowego dla Bartłomieja Misiewicza?
  4. Kto podjął taką decyzję?
  5. Czy użycie symboli MON i rodzajów sił zbrojnych jest zgodne z obowiązującą decyzją o działalności promocyjnej w resorcie obrony narodowej: »Materiał promocyjny nie może zawierać elementów promujących konkretne osoby, za wyjątkiem postaci historycznych, a ponadto nie może naruszać praw autorskich oraz dóbr osobistych chronionych prawem cywilnym«?
  6. Jednocześnie zwracam się z żądaniem udostępnienia opinii publicznej dokumentacji dotyczącej zamówienia tego medalu pamiątkowego, w szczególności faktur świadczących o kosztach i płatniku.

Informuję, że zgodnie z art. 13 pkt 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. nr 112, poz. 1198) oczekuję odpowiedzi w terminie 14 dni. Przypominam również, że w myśl art. 23 wspomnianej ustawy »kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku«.

Andrzej Rozenek

zastępca redaktora naczelnego tygodnika „NIE”

Słoneczna 25

00-789 Warszawa”

O treści odpowiedzi MON bądź skierowaniu sprawy na drogę prawną Czytelnicy „NIE” zostaną oczywiście powiadomieni.

Wasze komentarze 9 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Świra misiu musiał dobrze zapiąć

  • To zakrawa na kpinę, że go tak lansują na okrągło, ale dla mnie to sprawa drugorzędna czy frontalnie, czy z profilu – najważniejsze żeby był bity

  • Ha, ha, ha! Jesli w ogóle ci antkowi mu odpowiedza, to tylko, ze to „tajemnica wojskowa”! W PiS-ie wszystko jest tajne lamane przez poufne, jak za Stalina.

  • O Matko, jak se przypomnę onegdajsze dokonania antysystemowe vc komunizmowi Macierewiczu, to mi się rzuca na myśl piosenka Sławy Przybylskiej:
    „Gdzie są chłopcy z tamtych lat, dzielne chwaty”
    No było nie było bęc babę w ryło, ale był onże z tego Macierewiczu niezły „dzielny chłopiec”, a teraz, pod tym Jarkowyczem-Wścieklicą jakby zgłupiał do reszty. Raz, jako pierwopijca katastrofy smoleńskiej, a dwa, jako, kuervas, istinno dzierżnyj tego Misiewiczu, którego image, po tylu pierepałkach wart tyle, co zeszłoroczna pajęczyna, kuervas ! A tyn nawałek Macierewiczu krugom go festuje, jak by to był któś na wzór co najmniej
    gienierała Dąbrowskiego od hymnu naszej Najjaśnieszej Rzplitej made in Poland, kuervas !
    Hej !-

  • To doskonaly pomysl, zmienic slowa hymnu na „Dal nam przyklad Bart Misiewicz jak zwyciezac mamy”. Zreszta „zwyciezac” tez mozna zamienic na co innego, Np. na coinowac czy co…

  • No to spokój i porządek w tej Polsce, skoro innych skandali już nie ma.
    Porównajcie te wasze medale z niemieckimi szachrajstwami z oprogramowaniem samochodów, z miliardowym złodziejstwem w Brazylii, z aresztowaniem prezydentki Korei za łapówki albo z bankrutującymi bankami we Włoszech i przekonancie się, że pod Dudą da się żyć.

  • W Szpitalu dla nerwowo i psychicznie chorych w Gnieźnie jest kartoteka leczonego tam naszego ,,wspaniałego ” ministra obrony ( wolałby on ,, ds. wojny „) , tak , że nie są niczym dziwnym jego decyzje i zachowanie . Zresztą większość z obracających się w kręgach władzy od bardzo wielu , wielu lat wykazuje takie same cechy chorobowe jak ten ,,pan „.